Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HME. Zalewski: Taki rezultat może mi dać finał

Koronnym dystansem Karola Zalewskiego (AZS UWM Olsztyn) jest 200 m, ale w sezonie halowym błyszczy na dwa razy dłuższym dystansie, na którym czuje się coraz lepiej. W halowych lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Pradze (5-8 marca) ma nawet szanse na medal.

W tym roku Zalewski jest w znakomitej dyspozycji. Poprawił rekordy życiowe na 200 - 20,66 i 400 m - 46,25.

- Zwłaszcza wynik 20,66 jest wartościowy. Wierzę, że w Pradze bez większych problemów poprawię mój najlepszy czas na 400 m. Może nawet pokuszę się o bieg szybszy niż 46,05, a tyle miałem na stadionie. Myślę, że taki rezultat może mi dać nawet finał i dobrą podstawę, by walczyć o więcej - powiedział Zalewski.

W najlepszym wypadku czekają go aż trzy biegi w ciągu trzech dni. Znakomity test miał jednak już w trakcie mistrzostw Polski w Toruniu, gdzie jednego dnia musiał przebiec dwa razy 200 m i finał 400 m. Zdobył dwa złote medale.

Reklama

- Potraktowałem to jako rodzaj treningu. Zresztą podczas zawodów nie czułem, że to obciążenie jest tak duże, ale kiedy przyjechaliśmy do Spały i trzeba było zrobić jakiś rozruch to było bardzo ciężko. Teraz z dnia na dzień jest jednak coraz lepiej - przyznał.

Wielkie nadzieje wiązane są także ze sztafetą 4x400 m, która w niedzielę zakończy rywalizację lekkoatletów w 02-Arenie.

- Na pewno mamy bardzo równy skład. Co zresztą widać po tegorocznych wynikach. Do trenera Józefa Lisowskiego będzie należała decyzja, kogo wystawić, by jak najlepiej się pokazać. Z rywali na pewno groźni będą Brytyjczycy i Czesi. Na swoich mistrzostwach kraju pokazali się z bardzo dobrej strony. Jest jeden bieg, nie ma eliminacji, wszystko może się zatem zdarzyć - zauważył 21-letni lekkoatleta.

On sam na stadionie nie zamierza jeszcze przedłużać dystansu. Zostaje przy rywalizacji na 200 m.

- Bo przede mną młodzieżowe mistrzostwa Europy w Tallinnie, gdzie chcę obronić tytuł. Jeżeli chodzi o 400 m zaplanowane będą 1-2 starty, ale na pewno nie w mistrzowskiej imprezie - podkreślił.

Jego dobra postawa na obu dystansach sprawia, że może biegać w dwóch sztafetach - 4x100 i 4x400 m. On sam nie chce się wypowiadać na ten temat, ale znacznie lepiej czuje się na 400 m.

- Wszystko zależy od trenerów. Oni muszą się dogadać między sobą, by określić, w której sztafecie mam biegać i w której imprezie. Ja sam czuję się lepiej na 400 m. Dlaczego? Bo nawet jak się popełni mały błąd, to potem gdzieś tam można to poprawić - zaznaczył.

Docelowo w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro chce jednak wystąpić już na 400 m.

- Przede wszystkim trzeba brać pod uwagę szanse. Spójrzmy chociażby na przeciwników. W sprincie liczą się wyłącznie Stany Zjednoczone, Jamajka, Trynidad i Tobago itp. A na 400 m także Europejczyk ma szansę się przebić - powiedział Zalewski.

Od dwóch lat treningi lekkoatletyczne uzupełnia jogą. Pozwala mu się to wyciszyć, ale także zadbać o mięśnie.

- W okresie startowym jest to zazwyczaj trochę zaniedbane, bo potrzeba więcej regeneracji. Najczęściej ćwiczę jogę jeszcze przed śniadaniem. W treningu staram się także pewne elementy przemycać, bo to wiele ciekawych ćwiczeń rozciągających. Myślałem jeszcze o Tai Chi, ale wtedy byłby potrzebny dodatkowy trener, bo samemu ciężko to opanować - przyznał.

Swoją przygodę ze sportem rozpoczął jednak od... piłki nożnej. Dopiero w wieku 16 lat postanowił przenieść się do "Królowej Sportu".

- Lekkoatletyka to dyscyplina, w której mogę pokazać się indywidualnie. Jak grałem jeszcze w futbol, nie mogłem liczyć wyłącznie na siebie, bo zawsze był przecież zespół. Brakowało mi tego, by indywidualnie błysnąć. Dlatego tak dobrze czuję się teraz w tym, co robię - podkreślił.

Eliminacje 400 m halowych mistrzostwach Europy w Pradze odbędą się w piątek o 11.48. Zalewski ma trzeci czas - 46,25. Szybsi w tym sezonie byli od niego Czesi Pavel Maslak - 45,27 i Jan Tesarz - 46,21.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne