Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne HME. Skandaliczna ceremonia medalowa Michała Haratyka

Dekoracja mistrza Europy w pchnięciu kulą Michała Haratyka odbyła się w Glasgow w mocno kontrowersyjnych okolicznościach - w korytarzu. - Dobrze, że nie zapomnieli o medalach i nam je dali - skwitował całą sprawę Polak, który na dodatek dostał... porysowany medal i z uszkodzonym pudełkiem.

Podczas mistrzostw Europy w Berlinie latem ubiegłego roku Haratyk po raz pierwszy był zadziwiony sposobem wręczania medali zawodnikom. Wówczas dekoracje odbywały się w centrum miasta, a mistrzowi Europy puszczono złą wersję polskiego hymnu. Po kilku miesiącach w Glasgow znów odbierał złoty medal w kontrowersyjnych okolicznościach.

Reklama

Brytyjczycy - z powodu ograniczeń w małej hali Emirates Arena - postanowili dekorować zwycięzców w... korytarzu.

- Ważne, że nie zapomnieli o medalach. Przedstawienie było dosyć kameralne. Nie było za dużo ludzi. Do końca nie wiedziałem, gdzie będzie ceremonia medalowa. Wyszedłem, patrzę: korytarz. Okazuje się, że to tutaj - powiedział Haratyk.

Polski hymn puszczono tym razem w dobrej wersji, ale bardzo cicho. Medaliści nie mogli cieszyć się z odebrania krążków w hali, a ich ceremonii nie zobaczyli zgromadzeni w niej kibice.

Do tego Haratyk przyznał, że jego medal jest porysowany, a pudełko, w którym go otrzymał - uszkodzone. Był jednak w bardzo dobrym humorze, bo przecież w piątek wieczorem został po raz drugi mistrzem Europy.

- Nie dociera to do mnie, bo o tym wcześniej nie myślałem. Bardziej cieszy mnie ten medal i to zwycięstwo, bo były różne przygody. Przełamałem się w pierwszym finałowym pchnięciu. W Berlinie było tak, że cały sezon był bardzo dobry i nie było na mnie mocnych - ocenił Haratyk.

Nie wybiegał mocno w przyszłość, ale powiedział, że będzie startował we wszystkich ważnych zawodach w sezonie letnim. Nie chce odpuszczać Diamentowej Ligi, bo tam lekkoatleci mogą zarobić najwięcej, a sport - to nie tylko medale, ale także, a może przede wszystkim, praca, która pozwala godnie żyć.

- Nie ma nawet obecnie, kiedy nacieszyć się tym. Jak zmierzyć to, że ma się ze sportu nieco więcej pieniędzy, jeżeli my jesteśmy cały czas w rozjazdach? Jeździmy na zgrupowania - w podobne miejsca, więc nawet nie bardzo wiem, na jakim ja teraz poziomie żyję po złotych medalach mistrzostw Europy - przyznał.

W Katarze podczas mistrzostw świata, które odbędą się na przełomie września i października, zamierza walczyć o najwyższe pozycje. Upał i wilgotność nie powinny mu przeszkadzać. Lubi, gdy świeci słońce i w takich warunkach czuje się najlepiej.

Po zdobyciu złotego medalu świętował z byłym kulomiotem - wicemistrzem świata strongmenów Sebastianem Wentą. Jego kolega jest obecnie zawodnikiem Highland games - szkockiej odmiany rywalizacji najsilniejszych ludzi świata.

Haratyk został w Glasgow halowym mistrzem Europy w pchnięciu kulą. Złoty medal zapewniła mu już pierwsza próba, w której uzyskał 21,65 m, co jest jego rekordem życiowym i najlepszym w tym sezonie wynikiem na Starym Kontynencie. Haratyk wyprzedził Niemca Dawida Storla - 21,54 oraz Czecha Tomasa Stanka - 21,25.

Medal Haratyka to 176. krążek "Biało-Czerwonych" w historii ich startów w HME. Na ten dorobek składa się 56 złotych, 47 srebrnych i 73 brązowe.

Z Glasgow Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: Michał Haratyk | Halowe ME w lekkoatletyce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje