Reklama

Reklama

​Lekkoatletyczne HME - reprezentanci Polski w Spale szlifują formę

Niespełna tydzień został do 33. halowych mistrzostw Europy w Pradze. Większość lekkoatletycznej reprezentacji szlifuje formę w Spale. "Ostatnie dni należą zawsze do najtrudniejszych. Łatwo też o infekcje" - powiedział szef szkolenia PZLA Henryk Olszewski.

Niespełna tydzień został do 33. halowych mistrzostw Europy w Pradze. Większość lekkoatletycznej reprezentacji szlifuje formę w Spale. "Ostatnie dni należą zawsze do najtrudniejszych. Łatwo też o infekcje" - powiedział szef szkolenia PZLA Henryk Olszewski.

I właśnie taka infekcja dopadła mistrza Europy w biegu na 800 m Adama Kszczota. Zawodnik RKS Łódź miał być w Spale, ale musi się leczyć. Pod znakiem zapytania stanął zatem jego wyjazd do stolicy Czech.

"W tej chwili trudno cokolwiek wyrokować, czy podejmować decyzje. Zobaczymy co powiedzą lekarze i jak będzie wyglądać na pierwszych treningach. Ryzyko, że do Pragi nie pojedzie jest. Jeśli będzie słabo wyglądać, nie ma sensu startować, by odpaść w eliminacjach" - zaznaczył Olszewski.

Przeziębiona jest także Kamila Lićwinko (KS Podlasie Białystok), mająca najlepszy w tym roku wynik na świecie w skoku wzwyż (2,02). Halowa mistrzyni globu jest jednak dobrej myśli.

Reklama

"Nie chodzę na długie spacery, unikam przeciągów i zimnych miejsc. Jestem przeziębiona trochę, ale czuję się bardzo dobrze. Noga nie boli, a to najważniejsze. Jadę do Pragi walczyć" - podkreśliła.

To właśnie z nią wiązane są największe nadzieje. "Liczymy tutaj na złoty medal. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko sport, a skok wzwyż jest bardzo trudną technicznie konkurencją. Kamila ustabilizowała się jednak na naprawdę wysokim poziomie i mam nadzieję, że uda się to pokazać w Czechach" - powiedział prezes PZLA Jerzy Skucha.

Do wysokiej dyspozycji po przeziębieniu wraca Joanna Jóźwik (AZS AWF Warszawa). Brązowa medalistka mistrzostw Europy w biegu na 800 m przed mistrzostwami Polski miała problemy zdrowotne. Teraz nie ma już po nich śladu.

"I czuję, jak zaczyna rozpierać mnie energia. To dobry znak. Jadę do Pragi z drugim czasem w tym sezonie w Europie i oczywiście marzy mi się podium. Taktyka jest jasna - chcę trzymać się początku stawki i liczę na swój dobry finisz" - przyznała.

Te ostatnie dni przed wylotem do stolicy Czech są dla lekkoatletów najtrudniejsze.

"Trening nie jest już ani objętościowo duży, ani też intensywny. Zajęcia są zazwyczaj bardzo krótkie. Trzeba się zatem czymś zająć. Ci, co mają jakieś inne pasje są w tej chwili na uprzywilejowanej pozycji. Formy zepsuć już też nie można, tylko choroba może pokrzyżować plany" - powiedział Olszewski. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL