Reklama

Reklama

​Lekkoatletyczne HME. Polscy medaliści z Glasgow wśród faworytów w Toruniu

Polscy medaliści lekkoatletycznych halowych mistrzostw Europy z Glasgow z 2019 roku są także wśród faworytów czempionatu w Toruniu (4-7 marca). Kulomiot Michał Haratyk, sprinterka Ewa Swoboda, czy sztafeta kobiet 4x400 m mogą obronić tytuły.

Dwa lata temu reprezentacja Polski zdobyła w Szkocji pięć złotych medali. Wszyscy mistrzowie Europy będą bronili w swojej hali tytułów.

Największe szanse zdają się mieć kulomiot Michał Haratyk oraz sprinterka Ewa Swoboda.

Dwa lata temu do zwycięstwa w europejskim czempionacie Haratykowi wystarczył wynik 21,65. Powtórzenie tego rezultatu powinno gwarantować złoto i tym razem. Polak przewodzi tegorocznym listom europejskim z rekordem życiowym 21,83. Drugi jest Czech Tomas Stanek, który pchnął 21,48. Nie można skreślać także mistrza Europy z Belgradu z 2017 roku Konrada Bukowieckiego. Ten sezon jest dla niego trudny. Zawodnik ze Szczytna udowadniał już jednak wiele razy, że potrafi w ważnych momentach wykrzesać z siebie maksimum mobilizacji.

"Ciągle są jakieś problemy techniczne. Muszę przed halowymi mistrzostwami Europy trochę potrenować. Wiem, że jestem w stanie poprawić rekord życiowy, bo ten z 21 z przodu nie jest okazały. Śmiało może być 22" - powiedział Haratyk. Na takie pchnięcie nikt z rywali podczas HME raczej nie będzie w stanie odpowiedzieć.

Swoboda, która ze złotego medalu HME w Glasgow cieszyła się jak dziecko, ma drugi wynik na tegorocznych listach na Starym Kontynencie. 7,10 to jeden z najlepszych rezultatów w jej karierze - zaledwie o 0,03 słabszy od rekordu życiowego. W obliczu absencji w Toruniu liderki list europejskich Diny Asher-Smith z Wielkiej Brytanii znów główną kandydatką do złota będzie pochodząca z Żor zawodniczka.

"Co bieg poprawiam się w tym sezonie o 0,06 setnych. Podczas mistrzostw Polski było 7,10. Łatwo policzyć, co oznaczałaby taka poprawa w mistrzostwach Europy. Kilka dni treningu i wracamy do mojego ukochanego Torunia" - stwierdziła podopieczna trenerki Iwony Krupy.

Marcin Lewandowski poprawił w tym sezonie własny rekord Polski w biegu na 1500 m. W Toruniu ostrzy sobie zęby na medale na tym dystansie, jak i dwukrotnie dłuższym. O złoto łatwo jednak nie będzie. Liderem list na 1500 m jest rewelacyjny Norweg Jakob Ingebrigtsen.

"To rywale powinni się bać mnie, a nie ja ich. Niech oni się martwią jak mnie pokonać. Już w Glasgow pokazałem, że wiem jak wygrać z  młodym Norwegiem. Nie nakładam na siebie presji, bo celem nadrzędnym jest krążek igrzysk olimpijskich w Tokio" - wskazał popularny Lewy.

Na obu dystansach czarnym koniem może być znajdujący się w świetnej formie w tym sezonie Michał Rozmys.

Walkę o trzeci z rzędu tytuł halowych mistrzyń Europy zapowiadają specjalistki od sztafety 4x400 m. Sumy czasów z tego sezonu co prawda jako główne kandydatki do złota wskazują Holenderki. "Aniołki Matusińskiego" nie raz udowadniały na bieżni, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

"O co mamy walczyć u siebie podczas HME? Jesteśmy dwukrotnymi mistrzyniami Europy. Łatwo złota nie oddamy" - deklaruje najszybsza na tym dystansie Polka Justyna Święty-Ersetic. Podopieczna trenera Aleksandra Matusińskiego ma również realne szanse na podium w rywalizacji indywidualnej.

Najtrudniej - o ile w ogóle to możliwe - będzie obronić tytuł sensacyjnemu złotemu medaliście z Glasgow w skoku o tyczce - Pawłowi Wojciechowskiemu. Doświadczony zawodnik z Bydgoszczy nie wypełnił nawet minimum na HME w Toruniu, ale jego kariera - pełna zwrotów akcji - nie pozwala skreślać go przed startem. W tej konkurencji poziom jest jednak niebotyczny. Dość powiedzieć, że Szwed Armand Duplantis skoczył już w tym roku 6,10, a Francuz Renaud Lavillenie 6,06.

Jeżeli upatrywać szans na medal dla Polski w tej konkurencji - to raczej w osobie Piotra Liska. Srebrny medalisty z Glasgow z 2019 roku i złoty z Belgradu z 2017 wie jak walczyć w najważniejszych zawodach. Jednak i o brąz nie będzie łatwo, bo Holender Menno Vloon skakał już w tym roku 5,96, a Lisek 5,80.

Srebrnego medalu z Glasgow w biegu na 1500 m nie obroni na pewno Sofia Ennaoui, która zrezygnowała w tym roku ze startów pod dachem.

Wśród polskich kandydatów do medali, którzy nie zdobyli krążków dwa lata temu w Glasgow, można wymienić m.in. Pawła Wiesiołka w dziesięcioboju (o ile wytrzyma psychicznie start w roli faworyta), Joannę Jóźwik i Adama Kszczota w biegu na 800 m. Szans na niespodzianki można upatrywać w biegach płotkarskich, w męskim sprincie czy w męskiej sztafecie 4x400 m. Angelika Cichocka, także wie dobrze, jak zdobywa się medale imprez mistrzowskich. Bieg kobiet na 800 m może być więc popisem dwóch Polek.

W Glasgow Polacy zdobyli pięć złotych i dwa srebrne medale. Ten dorobek sprawił, że wygrali klasyfikację medalową.

autor: Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje