Reklama

Reklama

​Lekkoatletyczne HME. Polscy lekkoatleci trenowali w Glasgow

Polscy lekkoatleci w czwartek rano trenowali w Glasgow przed rozpoczęciem halowych mistrzostw Europy w lekkoatletyce. Zapoznanie z Emirates Areną wypadło pozytywnie, ale obiekt nie wzbudził szczególnego zachwytu. Po południu z halą zapoznają się kulomioci.

Polscy lekkoatleci w czwartek rano trenowali w Glasgow przed rozpoczęciem halowych mistrzostw Europy w lekkoatletyce. Zapoznanie z Emirates Areną wypadło pozytywnie, ale obiekt nie wzbudził szczególnego zachwytu. Po południu z halą zapoznają się kulomioci.


"Nie czuję, żeby w tej hali miały się odbyć mistrzostwa Europy, a bardziej jakiś mityng. Ok, może ma swój urok, ale spodziewałam się czegoś więcej" - powiedział PAP skoczek wzwyż Norbert Kobielski (MKS Inowrocław), który w piątek zadebiutuje w imprezie tej rangi.

Przyznał, że chce w Glasgow uzyskać najlepszy wynik w sezonie i skoczyć wyżej niż 2,22.

"Może być wtedy różnie, a na pewno wystarczy to na finał. W tym roku w Europie nie ma zbyt dobrych rezultatów. Koledzy z innych krajów nie skaczą także wysoko. Strefa medalowa jest otwarta dla wszystkich" - podkreślił.

Reklama

Tytułu mistrza Europy w tej konkurencji broni Sylwester Bednarek (RKS Łódź). Kobielski ocenił, że dla wszystkich skoczków najważniejsze i najtrudniejsze będą piątkowe, poranne eliminacje, a później powinno być już z górki. "Nie ma między mną a Sylwkiem niezdrowej rywalizacji. Pomagamy sobie i podpowiadamy" - podkreślił 22-latek.

Liderka światowych tabel na 400 m Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz) powiedziała, że hala w Glasgow w porównaniu do tej w Toruniu jest "słaba".

"Mam jednak nadzieję, że bieżnia będzie szybsza. Wizualnie zdecydowanie lepiej wypada Arena Toruń. Tu odniosłam wrażenie, że to obiekt treningowy, ale jednak będziemy w nim walczyli o medale" - mówiła. Kolejne HME w LA odbędą się za dwa lata w Polsce - właśnie w Toruniu.

Bieżnia w Glasgow jest niebiesko-szara i ma być bardzo szybka. W tym mieście mistrzostwa Europy odbywały się już w 1990 roku, ale w innej hali - Kelvin Hall. Wtedy Polacy przywieźli z mistrzostw zaledwie dwa medale - złoty Artura Partyki (wówczas 21-latka) w skoku wzwyż i brązowy Zbigniewa Janusa na 800 m.

"Rozgrzewka fajnie wyszła. Dobrze obiegałam łuki. Mam nadzieje, że już jutro to pokażę w porannych eliminacjach i wieczorem w półfinale. Wiem, że jestem przygotowana na dobre wyniki, ale tu jest bieganie turniejowe. Raczej nie ustanawia się +życiówek+, a jak już to w finale. Oczekuję od siebie, że nie będę się stresowała" - wskazała Baumgart-Witan.

Dodała, że jedną z jej najgroźniejszych rywalek w indywidualnej rywalizacji będzie jej koleżanka z kadry Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice).

"W tej hali są bardzo wysoko podniesione łuki. Gdy stałam w bloku, to byłam mocno przechylona w lewo i trochę się obawiałam. Rafał Omelko powiedział mi jednak, że taka bieżnia jest dobra dla wysokich zawodników, więc się uspokoiłam" - podkreśliła.

Jako najlepsze tory wymieniła piąty i szósty. "W eliminacjach mam właśnie piąty, więc mam nadzieję, że będzie dobrze" - przyznała.

Lider światowych tabel w skoku o tyczce Piotrek Lisek (OSOT Szczecin) także podczas zapoznania z halą wyglądał na zadowolonego. Dużo żartował, śmiał się, rozmawiał z innymi zawodnikami. Widać, że niedawno uzyskany rezultat 5,93 utwierdził go w przekonaniu o trafieniu z formą na mistrzostwa Europy.

Dobre przygotowanie w rozmowie z PAP zadeklarował też jego kolega z kadry - Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), który w czwartek wylądował w Glasgow. "Czułem ostatnio we Francji dużą moc, więc będzie na pewno dobrze" - podkreślił brązowy medalista z HME 2017 z Belgradu. Wówczas w tyczce złoto zdobył Lisek.

Tyczkarze rywalizację w Szkocji rozpoczną się w piątkowy wieczór od eliminacji.

Z Glasgow Tomasz Więcławski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL