Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne DME. Lisek: Córeczka daje kopniaka - mamie i mi

Tyczkarz Piotr Lisek będzie jednym z liderów reprezentacji Polski podczas lekkoatletycznych drużynowych mistrzostw Europy w Bydgoszczy (9-11 sierpnia). "Córeczka Lila daje kopniaka - mamie i mi" - powiedział zawodnik, który w tym sezonie dwukrotnie poprawiał rekord kraju.

Wicemistrz świata z Londynu z 2017 roku jest w tym roku w wybitnej dyspozycji. Rekord kraju wywindował do poziomu 6,02. Tyle skoczył podczas lipcowego mityngu Diamentowej Ligi w Monako. Tydzień wcześniej uzyskał 6,01 w Lozannie.

Reklama

"Nie nakładajcie na mnie presji lidera. Nasza kadra ma ich bez wątpienia kilku i tak trzeba na to patrzeć. Super, że będziemy mogli zaprezentować się przed naszą publicznością, bo to zawsze dodatkowa motywacja. Mamy duże szanse, żeby dobrze wystartować, ale o miejscach spekulował nie będę" - podkreślił Lisek.

Tyczkarz przyznał, że głównie zależy mu na tym, żeby mistrzostwa w Bydgoszczy dobrze wspominali zawodnicy i kibice. Będzie to bowiem oznaczało, że biało-czerwoni dali z siebie wszystko. Formuła rywalizacji państw budzi w Lisku wielkie emocje.

"Każdy chce dobrze wystartować, bo bierze odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za drużynę. Mobilizacja jest duża, gdy startuje się z orzełkiem na piersi. Nie chcę powiedzieć, że większa niż na mistrzostwach świata czy Europy, ale inna. Jesteśmy na tyle zgraną drużyną, że każdy pewnie odczuwa to podobnie jak ja. Będzie walka do końca - o każdy cenny punkt. To mogę zagwarantować" - wspomniał rekordzista Polski w skoku o tyczce.

Z uśmiechem na twarzy przyjął stwierdzenie, że już nie jest "młodzianem" w kadrze, ale zawodnikiem niezwykle doświadczonym pomimo 27 lat, które skończy 16 sierpnia.

"Czuję się cały czas bardzo młody. Przykro mi się robi, gdy ktoś mówi, że jestem już doświadczony startami. W tej kadrze są małe niesnaski, ale tak jest wszędzie. W ogólnym rozrachunku jesteśmy jednak zgraną i lubiącą się wzajemnie ekipą. To, jak to mówię ostatnio, nasz 'plus dodany'. Tworzymy świetną paczkę" - przyznał tyczkarz klubu OSOT Szczecin.

Powiedział, że każdy start przed polską publicznością jest dla niego bardzo ważny, bo przez lata było takich imprez bardzo mało. Lisek uważa, że zmienia się to ostatnio na plus i Polska zaczyna słynąć z dobrze organizowanych zawodów - na najwyższym światowym poziomie.

Lisek za kilka tygodni zostanie ojcem. Stwierdził, że to bez wątpienia dodatkowa motywacja.

"Treningi procentują, bo bardzo ciężko pracuję. Zobaczymy, co będzie na mistrzostwach świata, bo one się na lekkie nie zapowiadają. Poziom jest kosmiczny. W życiu prywatnym wszystko poskładaliśmy w całość. Myśl, która jest z tyłu głowy, o tym, że zostanę ojcem pomaga. Żeby zabezpieczyć rodzinę na przyszłość muszę skakać jak najwyżej. Cały czas robię co w mojej mocy, żeby utrzymywać się na najwyższym poziomie. Lila daje kopniaka - i mamie, i mi" - dodał reprezentant Polski.

Jego córeczka ma się urodzić na przełomie sierpnia i września - miesiąc przed mistrzostwami świata w Katarze.

"Jakoś udało nam się to ładnie ułożyć. Różnie to się w życiu układa, ale w teorii zawsze mamy wszystko ładnie zaplanowane" - śmieje się Lisek.

Reprezentacja Polski wystąpi w Bydgoszczy w najsilniejszym zestawieniu. W składzie nie ma tylko najwybitniejszej młociarki w historii Anity Włodarczyk, która jest kontuzjowana.

autor: Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyczne DME | Piotr Lisek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje