Reklama

Reklama

Lekkoatleci walczą o igrzyska! Wielkie emocje w Poznaniu!

Rozpoczynające się w czwartek w Poznaniu 97. Mistrzostwa Polski w Lekkiej Atletyce będą dla wielu sportowców jedną z ostatnich szans na uzyskanie olimpijskiego minimum. A choćby dla członków sztafet – kluczową walką o miejsce w samolocie do Japonii.

Mistrzostwa Polski potrwają od czwartku do soboty - odbywają się w tym roku w Poznaniu, gdyż akurat przypada stulecie Wielkopolskiego Związku Lekkiej Atletyki. Fakt, że odbywają się zaledwie miesiąc przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich, dodatkowo podnosi ich prestiż. - Na ten moment ponad 30 zawodników ma międzynarodowe minimum, które pozwala na start w Tokio. Inni o nie walczą, a my przyglądamy się rankingom, bo np. męska sztafeta 4x400 m jest na 15. miejscu, a w Tokio pobiegnie 16 drużyn. To niepokojące, bo jeszcze niedawno zajmowali 12. pozycję. Dlatego w niedzielę pobiegną w Niemczech, aby jeszcze poprawić trochę czas - mówił wiceprezes PZLA Tadeusz Osik. - W Poznaniu w wielu konkurencjach możemy spodziewać się znakomitych wyników, bo startują ci, którzy są w czołówkach światowych list w tym roku. Jak choćby rewelacyjny Patryk Dobek na 800 metrów, oszczepnik Marcin Krukowski, nie wspominając o młociarzach - dodał.

Reklama

Mistrzostwa Polski w Poznaniu. Walka o igrzyska

PZLA sam ma problem, bo w niektórych konkurencjach minimum osiągnęło więcej niż trzech zawodników - choćby w maratonie czy w biegu na 800 metrów. A w Tokio startować może tylko trzech. Maratończyków w stolicy Wielkopolski nie będzie, ale specjaliści od dwóch okrążeń stoczą na pewno arcyciekawą walkę. Podobnie jak panie aspirujące do występów w biegach na 100 metrów czy 400 metrów - tu mamy pewny olimpijski start w sztafetach, a kadra może być dwa razy liczniejsza. Do niedawna pewniakiem do występu w sztafecie 4x400 m była np. Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka. Teraz osiąga znacznie słabsze wyniki nie tylko od Justyny Święty-Ersetic, Igi Baumgart-Witan czy Małgorzaty Hołub-Kowalik, ale także od Natalii Kaczmarek, Kornelii Lesiewicz czy Aleksandry Gaworskiej. Walka więc będzie bardzo ciekawa. A Wyciszkiewicz-Zawadzka jest optymistką co do swojej formy. - Startowałam półtora tygodnia temu w Grand Prix w Poznaniu zaraz po ciężkim obozie w Zakopanem i czas nie był dobry. W tydzień poprawiłam się jednak o sekundę, w Memoriale Kusocińskiego było już dużo lepiej. Nie wiem, czy ciało i psychika będą chciały tak współpracować, ale liczę, że jeśli zachowam progres, to uzyskam nawet 52 sekundy. Dziś u nas rywalizacja jest ogromna, moglibyśmy złożyć dwie sztafety - mówi zawodniczka OŚ AZS Poznań.

CZYTAJ TAKŻE: Polska gwiazda rezygnuje ze startu w Tokio

Podobna rywalizacja o miejsce na igrzyskach odbędzie się w męskich biegach na 400 i 800 metrów, ale ciekawie będzie także w rzucie młotem kobiet. Tu pewne występu na igrzyskach mogą być: Malwina Kopron (75,40 m w tym roku) oraz broniąca olimpijskiego złota Anita Włodarczyk (73,87 m). Tyle że obecna wicemistrzyni świata Joanna Fiodorow (72,52 m) jest już zagrożona, bo naciska na nią Katarzyna Furmanek (72,07 m). Ta ostatnia zdobyła złoto mistrzostw Polski rok temu we Włocławku.

Uroczyste otwarcie poznańskich mistrzostw odbędzie się w czwartek o godz. 15. Pierwszego dnia odbędą się finały w trójskoku kobiet (start o 15.55) i mężczyzn (18), rzucie oszczepem kobiet (15.51) i mężczyzn (18.30), pchnięciu kulą kobiet (15.20) i mężczyzn (17.20) oraz w biegach na 100 m (19.25 i 19.35), 1500 m (18.35 i 18.55) oraz 3000 m z przeszkodami (19.45 i 20.05).

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje