Reklama

Reklama

Lecą głowy w Rosji po aferze dopingowej! Zniszczył 1417 próbek?

​Grigorij Rodczenkow, dyrektor laboratorium antydopingowego w Moskwie podał się do dymisji.

Stalo się to we wtorek, a dymisję przyjął Witalij Mutko, rosyjski minister sportu. Międzynarodowa Agencja Antydopingowa (WADA) zarzuciła dyrektorowi m.in. niszczenie próbek.

Miejsce Rodczenkowa zajęła pracująca w laboratorium specjalistka Maria Dikunec.

"Grigorij postanowił odejść i zabrać ze sobą wszystkie negatywne emocje i oceny" - skomentował minister Mutko.

We wtorek rosyjskiemu laboratorium odebrano akredytację. Jednym oskarżeń wobec pracujących tam ludzi było uleganie naciskom m.in. ministerstwa sportu, aby tuszować pozytywne wyniki próbek rosyjskich sportowców. Rodczenkow miał zlecić zniszczenie 1417 próbek w grudniu 2014 roku, kilka dni przed zapowiedzianym audytem wyznaczonym przez WADA.

Reklama

"Rodczenkow osobiście wydał polecenie i pozwolił na zniszczenie dowodów" - stwierdzono w 323-stronnicowym dokumencie.

Były prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) Lamine Diack, który sprawował tę funkcję w latach 1999-2015, jest również podejrzany w tej sprawie. Francuska prokuratura zarzuca mu korupcję i pranie brudnych pieniędzy.

Z powodu odebrania akredytacji moskiewskiej placówce Międzynarodowa Federacja Pływacka (FINA) zdecydowała o przeniesieniu wszystkich próbek pobranych podczas mistrzostw świata w Kazaniu (24 lipca-9 sierpnia) do laboratorium w Barcelonie. W Kazaniu pobrano 457 próbek moczu i 188 krwi oraz wykonano 418 testów krwi, które mają pomóc w przygotowaniu paszportów biologicznych.

"FINA uczyniła wszystko, co jest konieczne, by pływanie było najbardziej czystym sportem na świecie" - napisał szef tej organizacji Julio C. Maglione.

Rosyjskie ministerstwo sportu uważa z kolei, że w raporcie WADA jest wiele informacji nieścisłych. "Jest wielka różnica między tym, co zostało podane, a faktami i dowodami" - napisano w oświadczeniu.

Mutko zaznaczył jednak, że po stronie rosyjskiej jest gotowość, by ponownie sprawdzić przedstawione przez WADA dane i zastosować się do rekomendacji. Jak dodał, możliwe, iż Rodczenkowa zastąpi na stanowisku zagraniczny ekspert.

- Jesteśmy otwarci i zainteresowani takim rozwiązaniem, jeśli to konieczne. Naiwnym i śmiesznym jest myśleć, że inwestujemy miliardy rubli w walkę z dopingiem, by potem kryć zawodnika, który da nam więcej medali. Potrzebujemy czystego sportu, a nie zwycięstwa za wszelką cenę - zadeklarował szef resortu.

Na początku grudnia sprawą ma zająć się także Komitet Wykonawczy MKOl-u. Ma zostać podjęta decyzja nie tylko w sprawie startu rosyjskich lekkoatletów w zbliżających się igrzyskach w Rio de Janeiro, lecz także mają zostać przeanalizowane wyniki poprzednich olimpiad. W piątek z kolei decydować w sprawie ewentualnego wykluczenia rosyjskich sportowców ma IAAF.

Sportowcy z innych krajów zaczynają domagać się przyznania medali, które odebrali im lekkoatleci z Rosji. Wśród nich jest Amerykanka Alysia Montano, która zajęła na igrzyskach w Londynie piąte miejsce w biegu na 800 m. Przed nią do mety dotarły Maria Sawinowa (złoto) i Jekaterina Pojstogowa (brąz), dla których WADA domaga się dożywotnich dyskwalifikacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL