Podczas igrzysk w Paryżu (2024) Anastazja Kuś była najmłodszą, bo wówczas zaledwie 17-letnią, olimpijką w polskiej kadrze. Wystartowała w sztafecie 4x400 m. I choć drużyna z nią w składzie nie zdołała wywalczyć awansu do wielkiego finału, lekkoatletka docenia zebrane wtedy doświadczenie i życiowe i sportowe.
Na pewno przyda się w kolejnych imprezach i mam nadzieję, że w kolejnych igrzyskach
"Biegałam przy wypełnionych trybunach ogromnego stadionu. Tego można doświadczyć tylko w zawodach najwyższej rangi" - dodawała.
Teraz, po dwóch latach od tamtych wydarzeń, Anastazja Kuś wraca wspomnieniami do tego, co było w Paryżu. W rozmowie z Oliwią Puchacz opowiada, jak jej życie zmieniło się po powrocie z igrzysk.
Anastazja Kuś zapytana o koleżanki z kadry. Jasne stanowisko
Udział w igrzyskach olimpijskich sprawił, że Anastazja Kuś dostała szansę na pokazanie się szerszej publiczności, i to nie tylko polskiej. Zyskała większą rozpoznawalność, a z nią przyszły nowe projekty.
"Po igrzyskach miałam więcej możliwości modelingowych, sponsorskich i medialnych. Stałam się bardziej rozpoznawalną osobą niż wcześniej. Nabrałam większej pewności siebie. Wtedy już postanowiłam, że chcę stawiać na bieganie i się temu poświęcać" - mówi w podcaście Bo chcę wiedzieć.
I dodaje, że w Paryżu nauczyła się po prostu życia. Czuje, że dorosła przez te dwa tygodnie spędzone w wiosce olimpijskiej. Miała okazję obcować z wielkimi sportowcami, poznała więcej koleżanek i kolegów z reprezentacji Polski.
Trudno jednak mówić, by zawiązała trwałe przyjaźnie. Można wręcz odnieść wrażenie, że jej relacje z innymi polskimi lekkoatletkami są raczej chłodne.
Kiedyś może szerzej do tego wrócę, ale na razie nie będę poruszała tej kwestii, jeśli chodzi też o inne zawodniczki i tak dalej. Na pewno bardzo dorosłam przez ten okres i musiałam się stać bardzo szybko samodzielna i dorosła
Oliwia Puchacz nie odpuściła jednak tematu. Dopytała, czy podczas igrzysk w Paryżu młoda lekkoatletka spotkała się z negatywnym podejściem do niej samej. W końcu Anastazja nie wytrzymała. Sygnalizuje, że kolorowo nie było,
"Może trochę przez mój wiek było to nie do końca miłe podejście... Myślę, że gdybym ja była na miejscu starszych dziewczyn, trochę inaczej bym podeszła do młodej dziewczyny, która tak naprawdę jest jeszcze dzieckiem i dopiero wchodzi w ten świat" - zastanawia się Kuś.
Te doświadczenia sprawiły, że powzięła pewne zobowiązanie. Obiecała sobie, że jeśli kiedyś stanie przed szansą wprowadzenia młodej dziewczyny do sztafety i do kadry, postara się, by ta poczuła się "zaopiekowana, żeby czuła się pewnie i wiedziała, że jest potrzebna i ważna".
Scysje w temacie Anastazji Kuś. "Kłamanie jest szkodliwe"
Jakiś czas temu Anastazja Kuś znalazła się pod pręgierzem krytyki. Jej sposób na budowanie wizerunku w mediach społecznościowych dosadnie skomentowała m.in. Anna Kiełbasińska.
"Jeśli będąc na świeczniku, publikujesz w serwisach społecznościowych takie treści jak Anastazja, powinnaś pomyśleć, że nie każda dziewczyna, która te treści odbiera, może tak wyglądać, że po prostu nie każda jest jak supermodelka, z pięknymi kształtami, nie każda ma pieniądze, żeby się tak ubrać, nie każda ma ludzi do pomocy w wykreowaniu wizerunku" - mówiła dla Sport.pl.
Pani Ania trochę wpada w hipokryzję, bo jednak sama także wstawia takie zdjęcia do internetu. Ja nie interesuję się życiem innych i mnie takie słowa trochę też śmieszą
W podobnym tonie jak Kiełbasińska wypowiedział się również dziennikarz Aleksander Dzięciołowski. "Nie lubię kariery 'przez pośladki'. Uważam, że to jest płytkie" - stwierdził w podcaście Race Pace, odnosząc się do internetowej aktywności Anastazji.
Co na to sama zainteresowana? W rozmowie z Interią Sport nazwała Dzięciołowskiego "hejterem" i oznajmiła, że nie za bardzo przejmuje się jego opinią.
"Na szczęście więcej jest pozytywnych opinii na mój temat i mojego otoczenia, co jest bardzo budujące i spotykam się z tym na co dzień. Natomiast autor wypowiedzi sam sobie wystawił świadectwo, a ja hejterami się nie zajmuję" - ucięła.
Trzy grosze w temacie młodej lekkoatletki dorzuciła jeszcze Natalia Bukowiecka. Dosadnie podsumowała wypowiedź Anastazji, która w Fakcie żaliła się, że nie zaproszono jej do udziału w biegu na 400 m na Memoriale Kamili Skolimowskiej w Chorzowie.
"Kłamanie i opowiadanie jakichś teorii spiskowych w internecie, przy takich zasięgach, jakie ma Anastazja, jest po prostu szkodliwe i powinna tego unikać" - skwitowała temat Bukowiecka, cytowana przez Fakt.










