Kszczot stracił rekord Polski. Sensacyjny bieg w Ostrawie. Pół sekundy!
Zaledwie dziewięć dni temu Filip Ostrowski zbliżył się na kilka setnych sekundy do 14-letniego rekord Polski na 800 m, który należał do naszej legendy tego dystansu. I to on wydawał się być faworytem biegu w Ostrawie, z "Złotym" mityngu World Athletics. Tyle że został nieco z tyłu, a za nadającym tempo Łukaszem Zaczykiem znalazł się Maciej Wyderka. I choć nie wygrał biegu, poprawił rekord Kszczota. Od dziś wynosi on 1:44.07.

Mityng Czech Indoor Gala jest trzecim z cyklu Gold Level Meetings, czyli tych ośmiu najważniejszych w zimowych zmaganiach World Athletics. Pierwszy odbył się dziewięć dni temu w Bostonie, kolejnny zaś - w niedzielę w Nowym Jorku. Tam rekordy Polski w hali biła Klaudia Kazimierska, najpierw na dystansie 1500 metrów, a później - na jedną milę.
W Bostonie wystąpił też Filip Ostrowski - brał udział w rywalizacji, o której mówił cały lekkoatletyczny świat. Amerykanin Josh Hoey poprawił bowiem rekord świata (1:42.50), a Polak przybiegł za nim, choć z dużą stratą. Niemniej czasem 1:44.68 pobił życiówkę, a to był wynik o zaledwie 11 setnych gorszy od najlepszego w historii naszej lekkiej atletyki wyniku Adama Kszczota z 2012 roku z Lievin.
I dziś Ostrowski pojawił się właśnie tuż za polską granicą - w Ostrawie. W trzecim "złotym" mityngu w kalendarzu World Athletics. To on, ale także i ubiegłoroczny zwycięzca, Belg Elliott Crestan, byli faworytami. I ten drugi rzeczywiście walczył o triumf z Polakiem, ale nie tym, którego się spodziewaliśmy. Mało tego, uzyskali drugi i trzeci najlepszy wynik w tym roku na świecie.
Maciej Wyderka poprawił rekord Polski Adama Kszczota. Świetna walka z Belgiem. Decydujący finisz
W rywalizacji na 800 metrów w Ostrawie znalazło się aż czterech Polaków, ale Patryk Sieradzki musiał biec dużo wcześniej, w słabszej serii B. Zajął trzecie miejsce, z czasem 1:47.27.
A już w głównym programie znaleźli się ci pozostali: Łukasz Zaczyk, który był zającem, ale także Filip Ostrowski i Maciej Wyderka. Obaj mieli już minimum na halowe mistrzostwa świata, z uwagi na wynik w Bostonie więcej można się było spodziewać po Ostrowskim.

Filip biegł po pierwszym torze, ale nie ruszył zbyt mocno. I po zejściu wszystkich po pierwszym okrążeniu znalazł się pod koniec stawki. Gdy już zaczął przechodzić wyżej, w drugiej części dystansu, miał jednak sporą stratę do czołówki. Świetnie finiszował, ale nie liczył się w walce o zwycięstwo.
Tę stoczyli bowiem Wyderka i Crestan. Po zejściu z bieżni Zaczyka to Wyderka prowadził - i tak było jeszcze 100 metrów przed meta. A później Belg minął Polaka, Wyderka nie zdołał skontrować. Walczył do końca, ale Crestan zachował siły.
I już gdy wychodzili na ostatnią prostą było jasne, że obaj uzyskają znakomite czasy. Belg poprawił rekord mityngu - teraz to 1:43. 83. A Wyderka uzyskał 1:44.07 - o równe pół sekundy pobił rekord Polski w hali. Ostrowski skończył zaś na szóstej pozycji - z wynikiem 1:45.48.












