Reklama

Reklama

Kszczot i Lewandowski pobiegną po medale. "Szczytem marzeń są dwie osoby na podium"

Adam Kszczot (RKS Łódź) i Marcin Lewandowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz) wystąpią w niedzielnym finale biegu na 800 m w 15. halowych lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Sopocie. Kszczot wygrał trzecią serię uzyskując najlepszy czas w kwalifikacjach - 1.45,76. Lewandowski był drugi w swej serii - 1.46,26 za Andre Olivierem Rsarsą z RPA - 1.46,18.

- To, że mam najlepszy wynik eliminacji jest ważne, bo daje mi korzystniejszy tor w finale. To był bardzo szybki bieg z długim finiszem. Na pewno stać mnie na wiele i oby ten piątkowy bieg był tylko przetarciem - zaznaczył Kszczot.

Reklama

Lewandowski chciał wziąć nawet sprawy w swoje ręce, gdyby jego bieg okazał się zbyt wolny. - Taki wariant zakładaliśmy z trenerem. Tempo jednak było całkiem mocne. Chciałem zrobić sobie test, bo brakuje mi startów w tym sezonie na tym dystansie i chyba wypadł pozytywnie - ocenił.

Mistrz Europy z Barcelony (2010) nie lubi wolnego biegania i ma nadzieję, że w finale także będzie szybko.

- Wtedy nie ma miejsca na przypadkowość. Wygrywa ten, który jest najlepiej przygotowany. A ja już dwa razy w półfinale zostałem popychany i kosztowało mnie to wiele. Nie do końca cieszę się, że są tylko dwa biegi. Bazowałem zawsze na tym, że kilku zawodników nie wytrzymywało trzydniowego startowania dzień po dniu. To jest mój atut. Bardzo szybko się regeneruję i to była moja broń - przyznał.

Na razie obaj Polacy nie wiedzą jaką taktykę obiorą na walkę o medale. - Chciałbym, by w Ergo Arenie zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego, a szczytem marzeń są dwie osoby na podium. I myślę, że jest to realne. Osobiście z każdego medalu będę się cieszył - dodał Lewandowski.

W historii HMŚ najlepiej z Polaków w tej konkurencji spisał się Kszczot, który w 2010 roku w stolicy Kataru Dausze zdobył brązowy medal (1.46,69).

- Tego występu z obecnym nie można porównać. To całkowicie inny czas, inny Adam Kszczot i przede wszystkim inni rywale. Teraz są mocniejsi, ale i ja jestem szybszy na całości dystansu. Dalej jestem w grze o najwyższe pozycje - podkreślił.

Obaj 800-metrowcy rywalizują na bieżni, ale prywatnie są dobrymi kolegami. Lewandowski w październiku wybiera się na wesele Kszczota.

- To jest normalne, że od strzału do mety jesteśmy rywalami, ale później się kolegujemy. I tak też pozostanie - powiedział Kszczot.

Przed mężczyznami rywalizowały w Ergo Arenie na tym samym dystansie kobiety. Do niedzielnego finału awansowała Angelika Cichocka (ULKS Talex Borzytuchom, woj. pomorskie) z najlepszym w tym roku wynikiem na świecie - 2.00,37. Na co dzień trenuje z Marcinem Lewandowskim.

- Bardzo dużo się od niego uczę i ta współpraca układa się znakomicie - oceniła.

Jej treningowy partner dodał: "Wspaniale byłoby, gdyby na najwyższym stopniu podium stanął Team Lewandowski - w obu konkurencjach".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje