Reklama

Reklama

Kriweliowa wśród uczestników igrzysk w Atenach podejrzanych o doping

​Brązowa medalistka olimpijska w pchnięciu kulą Swietłana Kriweliowa jest jednym z pięciu uczestników igrzysk w Atenach, których Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) podejrzewa o stosowanie wówczas dopingu. Rosjanka zapowiedziała, że nie odda krążka.

MKOl podał jedynie liczbę podejrzanych po ponownym przebadaniu próbek sportowców, ale nie chciał zdradzić ich nazwisk. O tym, że we wspomnianym gronie znajduje się Kriweliowa, poinformował we wtorek prezes rosyjskiej federacji lekkoatletycznej Walentin Bałachniczow.

Niemiecka stacja radiowa WDR podała, że w grupie tej są także mistrz olimpijski w tej samej konkurencji Ukrainiec Jurij Biłonog, srebrny medalista w rzucie młotem Białorusin Iwan Tichon oraz trzeci w podnoszeniu ciężarów w wadze 77 kg Rosjanin Oleg Pieriepeczenow. Z powodu zarzutu Tichon został wykluczony ze składu reprezentacji, która pojechała do Londynu.

Kriweliowa, która w dorobku ma także złoto olimpijskie z Barcelony (1992), nie ukrywała oburzenia zarzutem.

"Jeśli ktoś z MKOl przyjdzie do mnie i zapyta o medal, to powiem mu, żeby poszedł do diabła. Przez 20 lat ani razu nie złamałam przepisów. Co więcej, kilka razy to ja otrzymałam krążek, ponieważ moje rywalki złapano na stosowaniu niedozwolonych środków" - powiedziała w przeprowadzonym w ubiegłym tygodniu wywiadzie 42-letnia była lekkoatletka.

Brąz z Aten otrzymała po dyskwalifikacji za doping swojej rodaczki Iriny Korżanienko. W 1999 roku w halowych mistrzostwach świata była trzecia, ale później przyznano jej złoto, gdy będące przed nią Ukrainka Wita Pawłysz i Korżanienko zostały wykluczone za stosowanie niedozwolonego stanozololu.

"Nie zamierzam oddać medalu z Aten. Dlaczego mam go przekazać komuś, kto był piąty i w przeciwieństwie do mnie nie został poddany nawet testom. To kompletny nonsens. Dlaczego zabierają się za to po tylu latach. Niech poczekają kolejne osiem lat, może odkryją jeszcze coś" - ironizowała Kriweliowa.

W dniach 4-5 grudnia w Lozannie zbierze się Komitet Wykonawczy MKOl, który podejmie decyzję w tej sprawie.

Ponowne badanie próbek wprowadzono w 2008 roku po igrzyskach w Pekinie. Dzięki temu, po usprawnieniu testów czy też wykryciu nowej substancji, można przyłapać sportowca na stosowaniu bardziej wyszukanego dopingu. Na ewentualne odebranie medali MKOl ma osiem lat od zakończenia igrzysk.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje