Reklama

Reklama

Konrad Bukowiecki dla Interii: Nauczyłem się grać w szachy. Nadrobiłem serialowe zaległości

- W czasie pandemii starałem się w miarę efektywnie wykorzystać wolny czas. Nauczyłem się m.in. grać w szachy, od niedawna mam także psa i nowe obowiązki. Udało się mi także zdecydowanie więcej czasu spędzić ze swoją dziewczyną i rodziną - mówi w rozmowie z Interią Konrad Bukowiecki, wicemistrz Europy w pchnięciu kulą z 2018 roku.

- Z pandemii na pewno wyciągnąłem dla siebie jakieś wnioski. Doceniłem przede wszystkim to, że mogłem przebywać więcej z rodziną i to była dla mnie zupełnie nowa sytuacja, ale bardzo fajna. W ostatnich latach, około 280 dni przebywałem przecież poza domem - przyznaje Konrad Bukowiecki.

- Trochę już jednak tęsknię za tym moim wcześniejszym życiem, czyli za wyjazdami na zagraniczne zgrupowania oraz na zawody. Mam nadzieję, że ten czas wkrótce wróci i że wszyscy będziemy już bezpieczni.

Całkiem możliwe, że wicemistrz Europy z Berlina na pierwsze od dawna zagraniczne zgrupowanie wyjedzie już w styczniu. Konkretna data i miejsce, podobnie jak w przypadku wielu sportowców, nie są jednak znane.

Reklama

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

- Zakończyliśmy kilka dni temu zgrupowanie w Spale, niczego oprócz słońca nam tutaj nie brakowało. Zazwyczaj o tej porze trenowaliśmy już w cieplejszych krajach, ale mamy sytuację jaką mamy. Teraz jest taki okres, że szlifujemy formę, poprawiamy technikę, pracujemy nad siłą. To nie czas, żeby w tym momencie pchać kulę daleko i żeby uzyskiwać bardzo duże odległości. Widzę jednak u siebie w tym względzie lekką poprawę, pcham kulę dalej niż w analogicznym okresie w tamtym roku - cieszy się 23-letni kulomiot.

W ostatnich miesiącach Konrad Bukowiecki zmagał się nie tylko z pandemią, ale też urazami. Leczył kontuzjowaną stopę oraz nadgarstek.

- Najważniejsze, żeby było zdrowie. U mnie w ostatnim czasie nie było z tym najlepiej. Kontuzję stopy już wyleczyłem, ale bolała mnie jeszcze przez prawie dwa miesiące. Z nadgarstkiem było trochę gorzej, powoli wychodzę już jednak na prostą i mogę powiedzieć, że jest nieźle, choć całkowicie bólu jeszcze się nie pozbyłem. Sportowcy tacy jak ja, którzy trochę ważą, muszą też wykonywać sporo treningów sprawnościowych. Trzeba na przykład skakać, a przy takiej wadze o kontuzje i urazy nietrudno. Robię teraz wszystko, żeby wyjść na prostą i staram się ciężko pracować. Ja akurat jestem takim zawodnikiem, który musi mocno trenować, żeby później stopniowo schodzić z obciążeń i dochodzić do jak najlepszej dyspozycji - mówi nam nadzieja olimpijska na medal w Tokio.

W kończącym się wielkimi krokami roku Konrad Bukowiecki nie miał zbyt wielu okazji do startów. Najlepszy wynik, 20.88 zanotował podczas Memoriału im. Kamili Skolimowskiej. W Spale, podczas Festiwalu rzutów pchnął kulę na odległość 20.36.

- Może źle nie było, ale nie było też najlepiej. To był chyba mój najgorszy sezon w karierze. Wynik zbliżony do 21 metrów uzyskiwałem już jako osiemnastoletni zawodnik. To nie jest coś z czego należy się cieszyć. Wiadomo jednak, jaki był ten rok. Ostatnie miesiące utwierdziły mnie jednak w przekonaniu, że potrzebuję naprawdę ciężkich treningów, żeby potem dobrze rzucać - dodaje Polak.

Przez pandemię Konrad Bukowiecki stracił w tym roku aż trzy zgrupowania, a to zdecydowanie odbiło się na jego formie. Mimo to, urodzony w Szczytnie lekkoatleta starał się szukać miejsc, gdzie mógłby trenować.

- Mieszkam w bloku i nie miałem możliwości tak jak niektórzy, żeby potrenować chociażby koło domu. Co prawda, w mojej dyscyplinie potrzebujemy, mogłoby się wydawać tylko kuli i kawałka pola, żeby rzucać, ale nie do końca tak jest. Jesteśmy sportowcami na najwyższym światowym poziomie i potrzebujemy trenować w dużo lepszych warunkach. Nie ma się jednak co usprawiedliwiać, bo mimo pandemii byli zawodnicy, którzy rzucali dużo dalej. Bardziej, moje słabsze wyniki zwalam na brak odpowiednich treningów i problemy z kontuzjami - martwi się Konrad Bukowiecki.

W nowym sezonie celem numer jeden dla reprezentanta Polski będą Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Polak marzy o medalu na najważniejszej dla sportowców imprezie. Wcześniej, ważne dla Konrada Bukowieckiego będą także m.in. Halowe Mistrzostwa Europy w Toruniu.

- Trzy lata temu podczas Halowych Mistrzostw Europy w Belgradzie zdobyłem złoto i nie kryję, że chciałbym je wywalczyć po raz kolejny. Wiem jednak, że nikt nie śpi, ale zrobię wszystko, żeby stanąć na najwyższym stopniu podium. Zawody w Toruniu będą dla mnie najważniejszą imprezą halową, tym bardziej, że zostały przełożone dopiero na 2023 rok Halowe Mistrzostwa Świata w Chinach - mówi Interii Konrad Bukowiecki.

23-letni zawodnik, mimo młodego wieku, powoli myśli już także o swojej przyszłości. Teraz skupia się przede wszystkim na sporcie, ale jest też żołnierzem Wojska Polskiego w Bydgoszczy. Zawodnik miejscowej Zawiszy nie kryje, że być może kiedyś zwiąże swoje życie właśnie z siłami zbrojnymi.

- Moim obowiązkiem jest reprezentowanie Wojska Polskiego w zawodach na arenie międzynarodowej. W ubiegłym roku wywalczyłem srebro podczas Światowych Wojskowych Igrzysk Sportowych. To jest w tym momencie nasze główne zajęcie, jeśli chodzi o wojsko i jestem z tego dumny - kończy naszą rozmowę z dumą wychowanek Gwardii Szczytno.

Zbigniew Czyż, Spała

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj ponad 20 000 złotych - kliknij

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama