Kolejna życiówka Polki, druga i trzecia na świecie. Tylko za mistrzynią z Tokio
Zaledwie sześć dni temu Paulina Ligarska i Adrianna Sułek-Schubert stoczyły z Brytyjką Abigail Pawlett pasjonującą walkę w mityngu Copernicus Cup - najlepsza okazała się Ligarska, jej wynik był przez chwilę na szczycie światowych tabel. Aż pobiła go w Indianapolis Anna Hall, siedmiobojowa mistrzyni świata z Tokio. Wydawało się, że wyśmienity wynik Pauliny pozostanie na tej drugiej pozycji przez jakiś czas. Tymczasem dziś w Toruniu... ona sama zepchnęła go niżej.

Niedzielny Copernicus Cup był - to się okazało później - arcyważny dla dwóch najlepszych polskich wieloboistek: Adrianny Sułek-Schubert i Pauliny Ligarskiej. W zawodach wysokiej rangi, więc z szansami na dodatkowe punkty w rankingu World Athletics. A obie w klasyfikacji "Road to Toruń" znajdowały się pod kreską. I gdyby się nie poprawiły, tylko jedna z nich mogłaby mieć nadzieję na występ w halowych mistrzostwach świata. Ale to tylko pod warunkiem otrzymania dzikiej karty od światowej organizacji.
Copernicus wszystko zmienił. Sułek-Schubert, choć zajęła trzecie miejsce, awansowała w klasyfikacji World Athletics na dziewiątą pozycję. A Ligarska, dzięki wygranej, wskoczyła na 13. miejsce wśród pięcioboistek oczekujących na miejsce w HMŚ. Skąd taka sytuacja? Do rankingu wliczają się dwa najlepsze rezultaty od początku zeszłego roku. Sułek-Schubert znacznie poprawiła ten słabszy, u Ligarskiej ta zmiana była mniejsza.
Bydgoszczanka zrezygnowała z występu w halowych mistrzostwach Polski, raczej nie grozi jej wypadnięcie z grona zawodniczek aspirujących do mistrzostw świata. Ligarska zaś zdecydowała się na start już po sześciu dniach od tamtej wyczerpujących próbach.
I aż trudno w to uwierzyć, ale... znów poprawiła rekord życiowy. Teraz ma drugi i trzeci wynik na listach światowych. A jednocześnie... nie zaliczyła awansu w rankingu.
Rekord życiowy Pauliny Ligarskiej. Popis mistrzyni Polski w drugim starcie w Toruniu. Co z trzecim?
W Copernicusie Paulina pobiła aż cztery rekordy życiowe, a w skoku wzwyż uzyskała najlepszy rezultat w sezonie. Dzisiaj jednak pokazała, że ta forma rośnie. Zaczęło się od biegu na 60 m przez płotki - 8.34 s oznaczało poprawę "życiówki" o cztery setne. I już osiem punktów na plusie względem poprzedniej niedzieli.
Później był skok wzwyż - świetnie punktowana konkurencja, która była piętą achillesową 29-latki z SKLA Sopot. Teraz zaliczyła 1.77 m, kolejne plusy do łącznej punktacji.
Straciła trochę w pchnięciu kulą - dziś 14.49 m, w niedzielę było 14.90. Ale po trzech konkurencjach i tak miała kilka punktów zapasu.

Skok w dal przyniósł kolejny rekord życiowy - najpierw poprawiony na 6.30 m, później - w ostatniej kolejce - na 6.34 m. Przed biegiem na 800 metrów było niemal jasne, że zepchnie w światowych tabelach swój wynik z zeszłej niedzieli z drugiej na trzecią pozycję. A jednocześnie, że... nie poprawi swojej pozycji w rankingu World Athletics "Road to Toruń". A to dlatego, że mistrzostwa Polski mają znacznie niższą rangę niż Copernicus w kalendarzu WA. I mniej jest bonusowych punktów.
Chyba że zdołałaby poprawić rekord życiowy o ponad sekundę i przebiec cztery okrążenia w Arenie Toruń poniżej 2:09.06, jak wyliczył statystyk Tomasz Spodenkiewicz. Tyle że nie miała w stawce rywalki, która mogłaby ją pociągnąć za sobą. Jak Sułek-Schubert sześć dni temu.
Ligarska zaczęła bardzo mocno, pierwsze okrążenie przebiegła w 30.48 s. Cały czas prowadziła, starała się trzymać tempo, ale wyszło o 2 sekundy gorzej niż w Copernicusie. Czas 2:12.47 i tak oznaczał najlepszy rezultat w całym pięcioboju. Złoto mistrzostw Polski uzyskała z wynikiem 4705 punktów, srebro dla Carmen Nowickiej (4282 pkt), brąz zaś dla Mai Kleszno (4058 pkt).
Na szczycie klasyfikacji World Athletics za 2026 rok będzie więc 4831 punktów Anny Hall, a później dwa wyniki Ligarskiej: 4705 i 4676. Rok temu w Nankinie brąz mistrzostw świata w pięcioboju dał rezultat 4669 punktów. A srebro - 4742.
To jest w zasięgu obu Polek.
- Cieszę się z każdej konkurencji. W skoku wzwyż trochę brakuje wysokości, ale cieszę się z każdego centymetra. W kuli celuję w piętnastkę, dziś był delikatny niedosyt. Ale skok w dal bardzo mnie zaskoczył. Myślałam, że na 800 metrów da się samotnie pobiec szybciej - powiedziała Ligarska w TVP Sport.











