Reklama

Reklama

Kłopoty Mohammeda Faraha na granicy Stanów Zjednoczonych

Dwukrotny mistrz olimpijski w biegach długich Mohammed Farah ma ciągle kłopoty z wjazdem do USA. Brytyjczyk jest często przesłuchiwany na granicy i czasami spędza na lotnisku nawet po kilka godzin. Wszystko za sprawą jego somalijskiego pochodzenia.

29-letni lekkoatleta w Londynie stanął dwukrotnie na najwyższym stopniu podium. Wygrał biegi na 5000 i 10 000 m. Urodził się w Mogadiszu. Jego matka jest Somalijką, ojciec Brytyjczykiem. W wieku ośmiu lat przeprowadził się na Wyspy, ale dla Amerykanów nie ma to znaczenia.

Tym razem Farah wybrał się na uroczystości rodzinne do Portland. - Nie mogłem w to uwierzyć, że znowu zostałem zatrzymany i musiałem składać zeznania. Przesłuchania były po raz kolejny bardzo dokładne i szczegółowe. Zatrzymują mnie tylko dlatego, że mam somalijskie pochodzenie, a ja takiego powodu po prostu nie rozumiem - zaznaczył biegacz.

Oczywiście był przygotowany na to, że coś takiego może się znowu powtórzyć, dlatego do plecaka schował swoje medale olimpijskie. - Nie zrobiło to na urzędnikach żadnego wrażenia i dalej traktowali mnie tak samo. Nie zdobyłem tym ich serc - skarżył się Farah.

Brytyjczyk, którego trenerem jest Amerykanin Alberto Salazar, już starał się nawet o pozwolenie na stały pobyt. Natrafił wówczas również na poważne problemy.

- Niestety, co jakiś czas muszę opuszczać USA na 90 dni. To bardzo uciążliwe. Raz dostałem nawet list od władz, że właśnie wszczęto śledztwo, czy nie stwarzam żadnego terrorystycznego zagrożenia dla obywateli Stanów Zjednoczonych. To bardzo przykra sytuacja - skomentował.

Reklama

Weź udział w plebiscycie i wybierz najważniejsze wydarzenie 2012 roku!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje