Już wszystko wiedzą w polskim obozie. Mistrzyni świata nie wystąpi w Toruniu
Równe dwa tygodnie pozostały do startu halowych mistrzostw świata w Toruniu - najważniejszej lekkoatletycznej imprezy w pierwszej części sezonu. Polskie aspiracje są dużo większe niż rok temu w Nankinie, więcej będzie też gwiazd w naszym zespole. A jedna z nich, Natalia Bukowiecka, powinna walczyć aż o trzy medale, jeśli uda się to wszystko pogodzić. Bo finał miksta oraz indywidualnej rywalizacji na 400 metrów zaplanowano jednego dnia, choć w dwóch sesjach. W polskiej kadrze zaś już wiedzą o decyzji jednej z największych rywalek Polki: obecnej liderki światowych list w 2026 roku, ale także mistrzyni z Nankinu.

Sezon lekkoatletyczny składa się z dwóch części: halowej, od stycznia do marca, a później tej właściwej - na stadionach. Od późnej wiosny do wczesnej jesieni. Nikt nie ma wątpliwości, że bardziej prestiżowa jest ta druga, znaczna część gwiazd rezygnuje zresztą ze startów pod dachem, szykując formę na mistrzowskie imprezy latem.
Podobnie jest w rywalizacji na 400 metrów. We wrześniowym finale mistrzostw świata w Tokio padły galaktyczne wyniki, pierwszy raz w historii dwie zawodniczki przebiegły jedno okrążenie w tym samym biegu poniżej 48 sekund. A brązowa medalistka - niewiele wolniej. Tyle że od początku było jasne, że w finale halowych mistrzostw świata nie zobaczymy żadnej z nich: Sydney McLaughlin-Levrone omija halę, a na dodatek jest w ciąży, opuści też sezon letni. Marileidy Paulino oraz Salwa Eid Naser też wolą rywalizować na powietrzu.
Na starty pod dachem w imprezie sezonu zdecydowała się zaś w końcu Natalia Bukowiecka, czwarta w tamtym finale. I trudno się dziwić tej decyzji, skoro medale mistrzostw świata będą rozdawane w Polsce, po kilkunastoletniej przerwie. Patrząc na światową czołówkę, trzy rywalki byłyby tu szczególnie groźne. Dwie finalistki z Tokio - Brytyjka Amber Anning i Norweżka Henriette Jaeger, a także mająca wielki atut w hali Lieke Klaver.
Do polskiego obozu dotarły już informacje o rezygnacji liderki światowych tabel w 2026 roku, a zarazem mistrzyni świata z Nankinu sprzed roku.
Halowe Mistrzostwa świata. Złota medalistka z Nankinu rezygnuje z obrony tytułu
Mowa o Amber Anning, która w Tokio finiszowała tuża za Bukowiecką, straciła do Polki 0.09 s. To właśnie jej wynik z Feyetteville sprzed miesiąca znajduje się na czele listy World Athletics.
W opublikowanym przez brytyjską federację składzie na HMŚ w Toruniu nazwiska mistrzyni świata z Nankinu jednak nie ma. Podobnie jak i na tym dystansie nie wystąpi Keely Hodgkinson, rekordzistka świata w hali na 800 metrów, która pięć dni temu w Glasgow w trakcie zawodów wielobojowych uzyskała czas 51.49 s. Ona wystąpi tylko na swoim koronnym dystansie, ewentualnie może wspomóc sztafetę.
Są za to: Yemi Mary John (51.55 s w tym roku) oraz Louisy Stoney (51.83 s w tym roku). Ta druga nie ma minimum, ale na tę chwilę jest w gronie zawodniczek, które "łapią" się do grona 30 uczestniczek zmagań.
"Po głębokim namyśle podjęłam decyzję o opuszczeniu mistrzostw świata w hali. Chcę skupić się na przygotowaniach do sezonu letniego - oznajmiła Annings. A to oznacza również olbrzymią stratę dla brytyjskiej sztafety kobiecej 4x400 metrów.
Minima kwalifikacyjne na HMŚ w Toruniu można zbierać do niedzieli. W biegu na 400 m ustalono je na 51.75 s. W polskim obozie taki czas uzyskały już: Natalia Bukowiecka i Justyna Święty-Ersetic.













