Reklama

Reklama

Justyna Święty-Ersetic: "Był malutki stresik, odetchnęłam" [ROZMOWA]

- W tym roku rozpoczęłam sezon najszybciej w karierze. Nie mogę powiedzieć, że jestem zaskoczona, bo treningi wskazywały dobrą formę - przyznaje Justyna Święty-Ersetic, ciągle aktualna mistrzyni Europy na 400 metrów

Ciągle, bo zawodniczka AZS AWF Katowice wygrała na mistrzostwach, które odbyły się w Berlinie w 2018 roku a kolejne - te, które miały odbyć się w Paryżu w zeszłym roku - z powodu koronawirusa zostały odwołane. Pochodząca z Raciborza lekkoatletka w najbliższy weekend startuje w halowych mistrzostwach Polski. Jest w niezłym nastroju, bo jej forma na samym początku sezonu jest jak należy. A już na początku marca start w halowych mistrzostwach Europy.

Reklama

Paweł Czado, Interia: Teraz przed panią start w mistrzostwach Polski, które w weekend odbędą się w Toruniu. Nastrój chyba dobry, bo kilka dni temu w tej samej hali Copernicus Cup przebiegła pani 400 m w 51.80.

Justyna Święty-Ersetic: - Tak, to moje najszybsze rozpoczęcie sezonu. Oczywiście mam nad czym pracować, ale w tej chwili wszystko wygląda dobrze. Nie mogę powiedzieć, że byłam zaskoczona, bo wyniki na treningach wskazywały, że jestem w dobrej dyspozycji. Malutki stresik był, biegałam wcześniej na 300 metrów, to oczywiście co innego niż 400. Najważniejsze jednak, że przełamałam 52 sekundy. No i wypełniłam minimum na mistrzostwa Europy.

Na zeszłorocznych mistrzostwach Polski zdobyła pani aż trzy złote medale - na 200 m, 400 m i w sztafecie. Czy w tym roku też chce pani wystartować w tych samych konkurencjach?

- Nie, rok temu było wiadomo, że halowe mistrzostwa świata się nie odbędą a halowe mistrzostwa Polski kończyły sezon halowy więc mogłam sobie pozwolić na lekkie szaleństwo, na to żeby dać z siebie wszystko. W tym roku skupię się na dystansie 400 m.

Po mistrzostwach Polski na tym samym obiekcie w dniach 4-7 marca odbędą się halowe mistrzostwa Europy.  Marzy pani o medalu. Ma pani czas na przyglądanie się wynikom i startom konkurentek? Kto będzie faworytem mistrzostw Europy?

- Generalnie staram skupiać się na sobie choć kiedy jest okazja to z przyjemnością śledzę rywalki. W Copernicus Cup świetnie pobiegła Femke Bol [21-letnia Holenderka, przyp.aut.], która poprawiła rekord mityngu i osiągnęła najlepszy wynik. Femke to moim zdaniem zdecydowana i główna faworytka do złotego medalu. Jest rzeczywiście w świetnej formie [Bol ustanowiła w Toruniu rekord życiowy, czasem 50,66 s, przyp.aut.]. Oczywiście nie poddaję się, liczę, że ze startu na start będę się rozkręcać.

Tak się składa, że wszystkie imprezy - ostatni miting, halowe mistrzostwa Polski i halowe mistrzostwa Europy odbywają się na hali w Toruniu. Wiem, że pani ją lubi.

- Jest za co. To świetna hala, dla nas biegaczy jedna z najlepszych w Europie. Rzeczywiście, bardzo lubię tu startować.

Z czego to wynika?

- Po pierwsze podłoże jest idealne. Toruńska bieżnia jest świetna, do tego ułożona na deskach a nie na betonie. Po betonie biega się znacznie trudniej. Po drugie wiraże w Toruniu są wyprofilowane wręcz idealnie co dla mnie ma duże znaczenie.

Zaprząta pani sobie głowę igrzyskami olimpijskimi?

- Harmonogram treningów ma ustawiony tak, jakby miały się odbyć i oczywiście wierzę, że tak się stanie. Na razie skupiam się na najbliższych celach, na halowych mistrzostwach Europy. Potem głowę zajmą mi igrzyska w Tokio. Mam nadzieję, że tym razem nie zostaną już odwołane. 

rozmawiał: Paweł Czado

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyka | Justyna Święty-Ersetic | Paweł Czado | sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje