Reklama

Reklama

Jerzy Skucha ponownie prezesem PZLA

Jerzy Skucha został ponownie prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Głosami 51 delegatów pokonał trenera Henryka Olszewskiego, za którym opowiedziało się 30 osób.

Skucha i Olszewski byli jedynymi kandydatami na to stanowisko. W głosowaniu podczas środowych obrad w Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II w Warszawie udział wzięło 89 delegatów spośród 90 z 16 okręgów. Ważnych głosów oddano 81.

Reklama

64-letni Skucha, doktor nauk matematycznych, wykładowca na Politechnice Warszawskiej, urodził się w Proszowicach koło Krakowa. Po raz pierwszy został wybrany prezesem PZLA na zjeździe w Spale 10 stycznia 2009 roku. Wcześniej przez osiem lat (1997-2004) był kierownikiem szkolenia.

Urodzony w Warszawie 60-letni Olszewski, związany z lekkoatletyką od 1965 roku, podkreślił, że decyzji delegatów nie traktuje w kategoriach porażki. - To była koleżeńska rywalizacja, tak, jak się to dzieje w ogóle w sporcie - zaznaczył trener dwukrotnego mistrza olimpijskiego w pchnięciu kulą Tomasza Majewskiego (AZS AWF Warszawa).

Jego podopieczny wyraził zadowolenie ze spokojnego przebiegu zjazdu. - Obrady i dyskusja prowadzone były z klasą, bez kłótni, ataków, personalnych wycieczek - podkreślił.

Jerzy Skucha odnosząc się do minionej kadencji wypunktował to, co wraz z zarządem dokonał, a także i te zapowiedzi sprzed czterech lat, których nie udało się zrealizować. - Najważniejsze są pieniądze, bez których nic się nie zrobi. Możemy się pochwalić, że rocznie pozyskujemy około dwóch milionów środków pozabudżetowych. W każdym sezonie organizujemy, i to na bardzo dobrym poziomie, znaczące imprezy, które są nie tylko promocją PZLA, ale przede wszystkim Polski - zaznaczył prezes.

W marcu przyszłego roku Bydgoszcz będzie ponownie (poprzednio w 2010) gospodarzem mistrzostw świata w biegach przełajowych, a w marcu 2014 Sopot zorganizuje w Ergo Arenie halowe mistrzostwa świata.

Skucha przyznał, że niezbędna jest modyfikacja działu szkolenia, przywrócenie tak zwanych bloków (np. skoków, rzutów) i tworzenie ośrodków tam, gdzie są trenerzy z dorobkiem i są ku temu warunki. Wyraził też pogląd, że obecna formuła zawodów ligowych, ciągnących się od rana do wieczora, prawie nikogo nie interesuje. - Trzeba pomyśleć o atrakcyjnej formie rywalizacji - podkreślił.

Delegaci zwrócili uwagę na "chore programy nauczania". - To skandaliczne, że lekkoatletyki nie ma w szkołach podstawowych - mówili z oburzeniem. Skucha i Olszewski przyznali, że związek nie ma na to wpływu, gdyż to działka Ministerstwa Edukacji, ale zapowiedzieli podjęcie rozmów z tym resortem. - Ta możliwość, że nauczyciele wybierają co chcą, bokiem nam już wychodzi. Dziecko tańczy, a przewrotu w przód nie potrafi wykonać. Powinien być jednak lekki przymus, dla dobra sprawności ucznia, bo on nie ma tej świadomości - powiedział mistrz olimpijski Tomasz Majewski.

Olszewski dodał, że niepokoi go zmniejszająca się liczba szkoleniowców. - W latach siedemdziesiątych było dziewięć tysięcy trenerów oraz instruktorów; obecnie pracuje około tysiąca.

32-letnia Monika Pyrek (OSOT Szczecin), zdobywczyni trzech medali mistrzostw świata (srebro w Helsinkach 2005 i Berlinie 2009 oraz brąz w Edmonton 2001) w skoku o tyczce, była najmłodszą osobą w gronie 89 delegatów. Jak przyznała, stoi na... rozdrożu. - Do końca roku podejmę decyzję, co do mojej kariery. Dziś jeszcze nie wiem, kontynuować czy zakończyć. Ciągle się waham. Jeśli zacznę trenować, to na pewno w sezonie halowym nie wystartuję, dopiero latem. Natomiast gdy zamknę rozdział zawodniczki, żadnego skoku na pożegnanie już nie wykonam i poprzestanę na tym oddanym w sierpniu w igrzyskach w Londynie. Tak sobie kiedyś wymarzyłam, że zakończę karierę olimpijskim konkursem - wyjawiła Pyrek.

W minionej kadencji zarząd PZLA działał w 23-osobowym składzie. Obecnie został on zmniejszony do siedmiu, w tym prezes i sekretarz generalny, który będzie wyłoniony w drodze konkursu.

O pięć miejsc ubiegało się dziesięć osób. Najwięcej głosów otrzymali: Sebastian Chmara (Bydgoszcz, wiceprezydent miasta) 70, Lech Leszczyński (Łódź) 67, Paweł Olszański (Wrocław) 66, Henryk Olszewski (Warszawa) 47 i Zbigniew Polakowski (Bielsko-Biała) 46.

Po raz pierwszy w historii zjazdów PZLA mandaty przyznano przedstawicielom członkowskich organizacji - Stowarzyszeniu Sportu Dzieci i Młodzieży (Andrzej Majkowski) oraz Polskiemu Związkowi Weteranów Lekkiej Atletyki (Julian Pełka), jak również Irenie Szewińskiej (członkini Rady IAAF).

Najwięcej delegatów miały okręgi: mazowiecki 9, pomorski i wielkopolski po 8, dolnośląski i kujawsko-pomorski po 7, lubelski i podlaski po 6; najmniej - świętokrzyski 2.

Zjazd przyznał pośmiertnie tytuł honorowego prezesa PZLA Piotrowi Nurowskiemu, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Od 1972 roku pełnił funkcję wiceprezesa PZLA ds. młodzieżowo-wychowawczych. Rok później, jako najmłodszy na świecie szef narodowego związku sportowego, został wybrany prezesem.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Skucha | lekkoatletyka | pzla

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama