Reklama

Reklama

Jeanette Bolden-Pickens walczy o utrzymanie rodzinnej piekarni

Mistrzyni olimpijska w sztafecie 4x100 m z Los Angeles (1984) Amerykanka Jeanette Bolden-Pickens walczy w dobie pandemii koronawirusa o przetrwania rodzinnej piekarni w Los Angeles, którą w 1956 roku założyli jej dziadkowie.

Piekarnia specjalizuje się w różnorodnych wypiekach ze słodkich ziemniaków - batatów. Bolden-Pickens sama dogląda procesu przygotowywania ciast i tortów i ma nadzieję, że uda jej się utrzymać rodzinny interes.

Reklama

"Pierwszy okres pandemii był bardzo trudny. Dokonaliśmy wielu zmian, dostosowaliśmy się do sytuacji i powoli stajemy na nogi. Wielu klientów wróciło do nas. Pomógł też pomysł sprzedaży wypieków w sklepach spożywczych" - powiedziała "Los Angeles Times Today" mistrzyni olimpijska.

Bolden-Pickens była na igrzyskach w Los Angeles czwarta w biegu na 100 m. Kilka dni później w sztafecie cieszyła się ze złota. By przygotowywać się do olimpijskich zmagań zawiesiła na rok studia i ograniczyła... pomoc dziadkom w piekarni.

"Dziadek był dla mnie wizjonerem. Przekazał mi wartości duchowe i wiarę w siebie, ale przede wszystkim skierował mnie na właściwe tory. Urodziłam się z astmą, a bieganie stało się drogą do normalnego życia. Dorastałam w piekarni, pomagałam jak mogłam - to był praktyczny trening, bo dostarczałam ciasta i wypieki na zamówienie" - dodała 61-letnia była lekkoatletka.

Jej karierę przerwała kontuzja ścięgna Achillesa, której doznała na igrzyskach w 1988 r. w Seulu. Potem była trenerką m.in. olimpijskiej reprezentacji USA. Od 2008 r. kieruje rodzinnym interesem.

olga/ cegl/

Dowiedz się więcej na temat: lekkoatletyka | piekarnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje