Jako piąta Polka w historii. Już sprawdziła, ile wynosi rekord kraju
Już mniej niż półtora miesiąca pozostało do rozpoczęcia mistrzostw Europy w Birmingham - spore grono reprezentantów Polski nie musi się już martwić o minima, wypełniło wskaźniki European Athletics, ci starsi dołożyli też wymagania PZLA. W rywalizacji na 400 m przez płotki przełomu dotąd nie było. Aż w Poznaniu, w niemal 40 stopniach ciepła, Anna Gryc jako piąta Polka w historii złamała barierę 55 sekund. - To przekroczyło moje oczekiwania - mówiła wzruszona. Przed startem Birmingham 26-latka z AZS AWF Warszawa będzie miała jeszcze jeden cel.

Płotkarski dystans 400 metrów znalazł się w naszym kraju w cieniu płaskiego, choć to chyba tendencja ogólnoświatowa. Na płotkach prym wiodły Sydney McLaughlin-Levrone i Femke Bol, pierwsza biła rekordy świata, druga - rekordy Europy. I obie zaczęły szukać innych wyzwań: Amerykanka została mistrzynią świata, z drugim czasem w historii, na 400 m, Holenderka biega już 800.
To jednak szansa dla innych zawodniczek, wykorzystuje ją choćby Emma Zapletalova. Już w zeszłym roku błysnęła, najpierw drugim miejscem w finale Diamentowej Ligi w Zurychu, później brązowym medalem MŚ w Tokio - z czasem 53.00 s.
Teraz życiówkę wyśrubowała do 52.30 s - tyle uzyskała w DL w Katarze. I to ona otwiera tak światową, jak i europejską listę w tym sezonie. A dla nas przyjemne jest to, że w czołowej 30 świata, a na 13. pozycji w Europie znalazła się Polka. To właśnie Annie Gryc w końcu udało się złamać barierę 55 sekund.
Lekkoatletyka. Anna Gryc z rekordem życiowym. Dalsze plany reprezentantki Polski
Zawodniczka AZS AWF Warszawa dokonała tej sztuki podczas memoriału Czesława Cybulskiego w Poznaniu. Rok temu wystartowała tu na płaskim dystansie 400 metrów, wtedy pobiła życiówkę (51.30 s), dając sygnał Aleksandrowi Matusińskiemu, że może być mocnym punktem sztafety 4x400 metrów. Wtedy na Golęcinie wiało, teraz było zaś niemal bezwietrznie i upalnie - temperatura dochodziła do 40 stopni Celsjusza. - W takich warunkach jedynie rozgrzewka jest potwornie męcząca. A do biegu warunki były idealne - mówiła później Anna Gryc.
Ona minimum na ME w Birmingham zdobyła już rok temu - European Athletics ustaliło je na 55.30 s. 26-latce pozostało jeszcze w tym sezonie wypełnić to PZLA - dla sportowców urodzonych w XX wieku, na poziomie 55.60 s. I tak się stało. Dzięki fantastycznemu finiszowi płotkarka z Warszawy wbiegła na metę w czasie 54.97 s - jako piąta Polka w historii złamała granicę 55 sekund.

- Jeszcze to do mnie nie dociera, bo chciałam po prostu przebiec to okrążenie poniżej 56 sekund. W tym sezonie najlepszy miałam pierwszy start, we Włoszech. A później zawsze było już powyżej 56 sekund. Zaczęła sobie ustawiać małe cele, robiłam małe kroczki. A tu takie boom, milowy krok - mówi Interii Anna Gryc.
Dla niej ten czas ma ogromne znaczenie, bo nie musi już się martwić o swój indywidualny start w Anglii. Pozostało jeszcze potwierdzić akces do sztafety, stąd do mistrzostw Polski - za niespełna miesiąc w Białymstoku - nie będzie biegać w zawodach przez płotki.
Kolejnym atakiem Gryc powinna być nawet trzecia pozycja na polskiej liście wszech czasów - do Joanny Linkiewicz traci w tej chwili cztery setne, do Małgorzaty Pskit - 22.
- Trener mówi, że jestem w stanie zbliżyć się do rekordu Polski. Ale ja nie mam tego w głowie. Mało, nie pamiętam nawet wszystkich swoich wyników.
A ten rekord Polski? No dobra, wczoraj sprawdzałam, ile wynosi. 53.86 s, prawda? Zobaczymy, wolę małe cele - zapewnia 26-latka z Warszawy.
Co ważne, w kraju może ścigać się z Izabelą Smolińską, która w teoretycznie mocniejszej serii w Poznaniu też pobiła rekord życiowy - teraz wynosi on 55.48 s. Ma minimum PZLA do Birmingham, w rankingu jest obecnie na 36. pozycji, ostatniej dającej bilet do Anglii.
- Tak się cieszę, że Iza zaczęła biegać poniżej 56 sekund. Ona byłą gotowa na to już w poprzednim sezonie, ale na płotkach sporo rzeczy musi się złożyć na dobry wynik. Pogoda i wiatr - również. Taka rywalizacja nas napędza, niegdyś jeden sezon to ona miała lepszy, a jeden ja. A trenowałyśmy razem, kibicujemy sobie - mówi Gryc.
Reprezentantka Polski zapewnia też, że w mistrzostwach Europy będzie w stanie połączyć starty indywidualne ze sztafetowymi - a tam "Aniołki" powinny bić się o medal.
Wcześniej powinna jeszcze spróbować pobić rekord życiowy na 400 m przez płotki, odjąć z niego dwie albo trzy dziesiąte. Bo wtedy pojawi się szansa na zwolnienie z rywalizacji na poziomie eliminacji.
- 53.86 s - Anna Jesień (Osaka, 2007)
- 54.27 s - Genowefa Błaszak (Sztokholm, 1985)
- 54.75 s - Małgorzata Pskit (Ateny, 2004)
- 54.93 s - Joanna Linkiewicz (Tokio, 2021)
- 54.97 s - Anna Gryc (Poznań, 2026)
- 55.44 s - Krystyna Kacperczyk (Berlin, 1978)
- 55.48 s - Izabela Smolińska (Poznań, 2026)
- 55.49 s - Marta Chrust-Rożej (Izmir, 2005)
- 55.87 s - Tina Matusińska (Bielsko-Biała, 2012)
- 55.88 s - Agnieszka Karpiesiuk (Warszawa, 2006)
- 55.88 s - Paulina Kubis (Bergen, 2025)












