Reklama

Reklama

Ile medali zabrał Polsce koronawirus? Ile może zabrać?

Polska nie zdołała trzeci raz z rzędu wygrać klasyfikacji medalowej halowych mistrzostw Europy. Wywalczyła jednak w Toruniu aż dziesięć medali - tylko dwa razy zdarzyło się, aby medalistów tej imprezy miała więcej. Dorobek mógłby być rekordowy, gdyby nie koronawirus. A to już poważne ostrzeżenie.

Po raz drugi w dziejach Polska organizowała halowe mistrzostwa kontynentu (poprzednio w 1975 roku, w nowiutkiej wtedy hali Spodek w Katowicach), a po raz trzeci - tak dużą imprezę halową w lekkoatletyce (dochodzą jeszcze halowe mistrzostwa świata w 2014 roku, które odbyły się w Sopocie). Była więc okazja pokazać się nie tylko od strony sportowej, ale i organizacyjnej.

Holandia wyżej niż Polska

Reklama

Klasyfikacje medalowe halowego czempionatu Europy wygrywały już Rosja i Związek Radziecki, Niemcy (zarówno NRD, jak i RFN, a także Niemcy zjednoczone), Wielka Brytania, nawet Czechosłowacja w 1981 roku. Tym razem po raz pierwszy zwyciężyła Holandia. Wystarczyły do tego cztery złote medale, a zatem mniej niż Polska wywalczyła na mistrzostwach w Belgradzie w 2017 roku i Glasgow w 2019 roku, kiedy dwukrotnie z rzędy wygrywała klasyfikację medalową. Tym razem "Biało-Czerwonych" wyprzedziły również takie kraje jak Portugalia, Norwegia, Belgia czy Szwajcaria. To dość niepokojące.

A zatem porażka? Jest gorzej? Medali w Toruniu "Biało-Czerwoni" zdobyli więcej niż dwa lata temu w Szkocji, zabrakło jednak w tym roku krążków złotych. Tylko dwukrotnie w historii halowych mistrzostw Europy polska reprezentacja zabrała do domu więcej niż 10 medali - cztery lata temu w Belgradzie (było ich aż 12) oraz w 1973 roku w Rotterdamie (też 12, ale tylko dwa złote). Kto by zresztą pomyślał, że jedyne złoto dla Polski wywalczy w Toruniu ten, na którego mało kto stawiał - Patryk Dobek, który jak rutyniarz pobił wielu mistrzów biegu na 800 metrów, w tym Adama Kszczota.

Nowe twarze polskiej lekkoatletyki

Mistrzostwa w Toruniu były zresztą imprezą, która odkryła nowe twarze w polskiej lekkoatletyce i nowych kandydatów do zwycięstw. Patryk Dobek, ta niesamowita nastolatka Pia Skrzyszowska w biegu płotkarskim, Mateusz Borkowski w biegu średnim, wreszcie Paweł Wiesiołek w wieloboju, to objawienia toruńskiej hali. I nadzieja na przyszłość, że w polskiej lekkoatletyce zachodzą jednak zmiany pokoleniowe. 800 metrów to przykład - jeśli nawet przegra Adam Kszczot, wygra kto inny.

Polsce w Toruniu zabrakło mistrzów, ale nie zabrakło potencjału, który można jeszcze wykorzystać. Część medali przepadła z racji mało fartownych startów (Damian Czykier, Karolina Kołeczek), ale poważne straty zadał koronawirus. Brak Ewy Swobody, brak męskiej sztafety 4x400 metrów, to tylko przykłady szans, które przepadły z tego powodu. To nie są łatwe czasy, ale polska lekkoatletyka jest skarbem, na który warto chuchać i dmuchać w czasach pandemii.

Straty spowodowane koronawirusem pokazują, że przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio trzeba zachować nadzwyczajne środki ostrożności. Izolacja musi być całkowita, inaczej stracimy medale zanim rozpocznie się olimpijski start.

Medale Polaków na halowych mistrzostwach Europy 2021

złoto - Patryk Dobek (800 metrów)

srebro - Michal Haratyk (kula), Justyna Święty-Ersetic (400 metrów), Marcin Lewandowski (1500 metrów), Mateusz Borkowski (800 metrów), Joannna Jóźwik (800 metrów)

brąz - Angelika Cichocka (800 metrów), sztafeta 4x400 metrów kobiet, Piotr Lisek (tyczka), Paweł Wiesiołek (siedmiobój)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje