Reklama

Reklama

IAAF World Relays w Jokohamie. Dramat Polek w sztafecie 4x100 m

Nieprzekazana pałeczka kosztowała polską sztafetę 4x100 m kobiet utratę szans na awans do finału podczas zawodów World Relays w Jokohamie, podczas których można było wywalczyć awans na MŚ w Katarze. Ewa Swoboda i Marika Popowicz-Drapała, która do startów wraca po przerwie macierzyńskiej, zrozpaczone, rozpłakały się na torze w Japonii.

Przed startem trzeciej serii eliminacji sztafet 4x100 m, komentujący zawody w TVP Sport Sebastian Chmara okazał się być złym prorokiem:

"Tu mogą się zdarzyć błędy, jest początek sezonu, zaszło wiele zmian" - powiedział.

Na pierwszej zmianie w naszej ekipie wystartowała Kamila Ciba, po niej biegła Katarzyna Sokólska, jako trzecia wystartowała Marika Popowicz-Drapała, która doprowadziła ekipę na czwartym miejscu, ale do walki o drugie, premiowane awansem, miała wypruć do przodu najlepsza nasza sprinterka - Ewa Swoboda, ustawiona na ostatniej zmianie. Sęk w tym, że Popowicz-Drapała dwa razy próbowała włożyć do dłoni Ewy pałeczkę, ale naszym zawodniczkom ta zmiana nie wyszła. Swoboda finalnie pałeczki nie złapała i nie wystartowała.

Reklama

Obie panie rozpłakały się. - Synku, przepraszam - zawołała przez łzy do kamery Marika Popowicz-Drapała.

Sztafetę wygrały biegaczki z USA.  

Stawka była niesamowicie mocna, bo oprócz nich biegły: Brazylia, Chiny, RPA, Uraina, Trynidad i Tobago.

Polki szansy na kwalifikacje do finałów MŚ w Katarze będą musiały szukać na innych zawodach.

We wcześniejszych biegach swój bieg eliminacyjny wygrały polskie biegaczki w sztafecie 4x400 m.

MB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje