Reklama

Reklama

HMŚ w lekkiej atletyce: Rogowska liczy na podium

Anna Rogowska wierzy, że uda się jej skoczyć w Dausze po medal 13. halowych mistrzostw świata. Niedzielnym startem (14 marca) zakończy zimowy sezon i po dwóch miesiącach wróci do Kataru, by rozpocząć letni. 14 maja zainauguruje występy w Diamentowej Lidze.

"Nie ukrywam, że liczę na medal w Dausze. Mam trzeci w tym roku rezultat na świecie - 4,81, po Rosjance Jelenie Isinbajewej - 4,85 i Brazylijce Fabianie Murer - 4,82. Nie myślę teraz o tym, jaka będzie kolejność w niedzielnym konkursie. Najważniejsze, abym stała na podium" - powiedziała PAP Rogowska. Mistrzyni świata w skoku o tyczce w środę odleciała z Warszawy do Kataru.

W sobotę Isinbajewa wynikiem 4,85 zwyciężyła w mityngu w Doniecku. Drugie miejsce zajęła Murer - 4,70, a trzecie Monika Pyrek (MKL Szczecin) - 4,60, która już wcześniej zrezygnowała ze startu w 13. HMŚ.

Reklama

"Nie miałam okazji zobaczyć na wideo żadnego skoku Jeleny, ale to, że 4,85 pokonała w pierwszej próbie, ma swoją wymowę. Najbardziej cieszę się ze zwycięstwa Przemka Czerwińskiego i świetnego skoku na 5,82. Może ten rok będzie dla niego udany, czego mu serdecznie życzę. Podziwiam go za upór po wypadkach, jakie się mu przydarzyły. W sierpniu 2007 roku złamał prawą rękę, rok później doznał urazu stawu skokowego prawej nogi, a po kilku miesiącach miał operację" - wspomniała zawodniczka SKLA Sopot.

Po halowych mistrzostwach Polski zdecydowała się zostać i trenować w Spale. Początkowo zamierzała wrócić do Leverkusen, gdzie ma swoją bazę szkoleniową. Ale - jak przyznała - wewnętrzny głos podpowiadał jej, by z tego planu zrezygnowała. Jak się okazało, to była dobra decyzja, bo Silke Spiegelburg zaraziła wirusem trenujących w niemieckim ośrodku.

"Wielkie szczęście, że nie pojechałam do Leverkusen. Gdy się jest w wysokiej formie, można bardzo szybko złapać przeziębienie, grypę czy jakąś chorobę. A ja - odpukać - czuję się świetnie, nic mi nie dolega i bez względu na to, jaki wynik osiągnę w niedzielę, twierdzę, razem z trenerem i mężem, że jest to mój najlepszy w karierze sezon halowy" - podkreśliła mistrzyni świata.

Przyznała, że "13" nie jest dla niej pechowa. Wierzy, że trzynaste mistrzostwa świata będą dla niej udane, choć nie bagatelizuje piątkowych kwalifikacji. W imprezie tej rangi pod dachem wystartuje po raz piąty, a w dorobku ma tylko jeden medal - srebrny, zdobyty w Moskwie w 2006 roku.

Po powrocie z Kataru Rogowska będzie miała 10-dniowe ferie, które spędzi w Sopocie. "Cały czas w domu na pewno nie będę siedziała; zamierzam w tym okresie odrobić towarzyskie zaległości. A potem ruszam do RPA na treningi. Mam już gotowy plan do końca letniego sezonu, wiem kiedy i gdzie wystartuję. Zacznę od stolicy Kataru, gdzie 14 maja odbędzie się pierwszy mityng Diamentowej Ligi, która po dwunastu latach zastąpiła Golden League" - poinformowała.

W środę, wraz z Rogowską, odlecieli do Dauhy: Renata Pliś (MKL Maraton Świnoujście), Marika Popowicz, Dominik Bochenek i Łukasz Michalski (wszyscy SL WKS Zawisza Bydgoszcz).

W stolicy Kataru są już od 4 marca: Angelika Cichocka (ULKS Talex Borzytuchom), Lidia Chojecka (KS Warszawianka), Karolina Tymińska (ZLKL Zielona Góra), Sylwia Ejdys, Marcin Marciniszyn, Piotr Klimczak (wszyscy WKS Śląsk Wrocław), Kamil Budziejewski, Piotr Kędzia (obaj AZS Łódź), Marcin Sobiech (niestowarzyszony), Adam Kszczot (RKS Łódź) i Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa).

13. halowe mistrzostwa świata rozpoczną się w piątek o godz. 11 czasu polskiego kwalifikacjami, a zakończą w niedzielę. Tradycyjnie ostatnim finałem będzie sztafeta 4x400 m mężczyzn o godz. 20.50.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy