Reklama

Reklama

HME w lekkoatletyce. Udana apelacja Norwegów. Ingebrigtsen jednak ze złotem, Lewandowski drugi

Jakob Ingebrigtsen jednak ostatecznie złotym medalistą w biegu na 1500 m podczas halowego czempionatu Starego Kontynentu w Toruniu. Tuż po biegu został wprawdzie zdyskwalifikowany za przekroczenie toru, ale odwołanie norweskiej ekipy okazało się skuteczne. Drugi w biegu Marcin Lewandowski, który przez ponad dwie godziny był zwycięzcą, zakończył więc tę rywalizację ze srebrnym medalem.

Zarówno Lewandowski, jak i Michał Rozmys bardzo pewnie przebrnęli przez czwartkowe eliminacje. Bardziej doświadczony i utytułowany z tego duetu nie bał się snuć wizji, widząc siebie i Rozmysa obok siebie na podium.

Reklama

Od startu tempo biegu zaczął nadawać Lewandowski, ale po pierwszym okrążeniu Polaka wyprzedził Ingebrigtsen. W czołówce cały czas pozostawał Rozmys, a Lewandowski szybko zmniejszył dystans i "przykleił" się do Norwega.

Na trzy okrążenia do końca już rysował się bardzo ciekawy finisz, w czołówce pozostawało trzech zawodników, którzy podyktowali świetne tempo. Ingebrigtsen jednak świetnie wytrzymał trudy rywalizacji, do końca był nieuchwytny, a Lewandowski już nie był w stanie "złapać" faworyta.

Okazało się, że dramaturgia dopiero nadeszła! Otóż w początkowej fazie biegu, w ferworze walki bar w bark z Rozmysem, Ingebrigtsen wypadł z bieżni. I właśnie ta sytuacja została przeanalizowana już po biegu, po czym zapadła decyzja, że Norweg będzie zdyskwalifikowany. Ekipa norweska jednak odwołała się od tej decyzji i - tuż po północy - Ingebrigtsen (3:37.56) został przywrócony na pierwsze miejsce. Lewandowski zajął ostatecznie drugą lokatę z czasem 3:38.06.

Z kolei Rozmys długo utrzymywał się w okolicach czwartego miejsca, by ostatecznie zająć 6. lokatę (3:40.11).

Worek z medalami podczas HME w Toruniu dla Polski rozwiązał Michał Haratyk, drugi z obrońców tytułu. Niestety nasz obecnie najlepszy kulomiot, mimo prowadzenia na półmetku konkursu, nie zdołał odeprzeć ataku Tomasza Stanka. Czech w piątej próbie posłał kulę na 21.62 m. W ten sposób wyprzedził Polaka, który najdalej pchnął na 21.47 m.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje