Reklama

Reklama

Henryk Olszewski: Konrad Bukowiecki ma w sobie wielki potencjał

Henryk Olszewski, trener dwukrotnego mistrza olimpijskiego kulomiota Tomasza Majewskiego uważa, że nie należy się spieszyć i Konrad Bukowiecki na razie powinien skupić się na rywalizacji w swojej kategorii wiekowej. W Eugene zdobył mistrzostwo świata juniorów.

"Wynik Konrada w Eugene jest bardzo dobry i odpowiada rezultatowi powyżej 20 metrów sprzętem o wadze 7,26 kg, którym pchają seniorzy. To zawodnik, który znakomicie się rozwija i ma w sobie wielki potencjał" - powiedział Olszewski.

Bukowiecki w nocy z czwartku na piątek pchnął kulę ważącą 6 kg na 22,06 i został mistrzem świata juniorów, mimo że od rywali jest dwa lata młodszy. Ten rezultat to również rekord Europy juniorów młodszych.

"Nie jestem zaskoczony takim osiągnięciem, bo Konrada obserwuję już jakiś czas. Mam tylko nadzieję, że jego wyniki w niższych kategoriach wiekowych przeniosą się na seniora. Wierzę, że tak będzie, bo na razie robi regularne postępy" - dodał.

Reklama

To jednak, że to nie jest wcale łatwe, przekonało się wielu zawodników. Zwłaszcza właśnie w konkurencjach rzutowych. "Najświeższym" przykładem jest oszczepnik Robert Szpak, który cztery lata temu został mistrzem świata juniorów i... zniknął. Nie osiąga już tak imponujących rezultatów w rywalizacji seniorów.

"Oczywiście nie ma reguły, ale znacznie więcej jest takich zawodników, którzy w juniorach nie zaistnieli, a później zdobywali medale. Wymieniać można wiele nazwisk, jak chociażby Majewski, wicemistrzyni olimpijska w rzucie młotem Anita Włodarczyk, czy kulomiotka Krystyna Danilczyk-Zabawska. Każdy ma inny trend rozwojowy i to od tego zależy" - zaznaczył Olszewski.

Szef szkolenia PZLA jest jednak przekonany o tym, że w Bukowieckim tkwią wielkie możliwości. "Wystarczy na niego spojrzeć. Jest znakomicie zbudowany, wysoki. A niskim kulomiotom jest trudniej o dobry wynik" - podkreślił.

Zdaniem Olszewskiego jest także bardzo ważne w jakim otoczeniu lekkoatleta dorasta i dochodzi do sukcesów. "Czasami niestety jest tak, że zawodnik nie wytrzymuje psychicznie. Dzieje się tak najczęściej z osobami, które od samego początku były najlepsze w swojej grupie treningowej, czy swoim środowisku. To sprawia, że później nie radzą sobie z presją. Bo czasami ważniejsze jest to, co ma się w głowie, a nie w mięśniach" - zaznaczył.

Złoto Bukowieckiego to na razie pierwszy medal Polaków w Eugene i ósme zwycięstwo w MŚJ w historii. Po raz ostatni na najwyższym stopniu podium tej imprezy stawał w 2008 roku w Bydgoszczy oszczepnik Robert Szpak.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje