Reklama

Reklama

Halowe ME. Wielka sensacja, broniący złota Paweł Wojciechowski odpadł

Aktualny halowy mistrz Europy Paweł Wojciechowski stracil nieoczekiwanie możliwość walki o obronę złota w finale skoku o tyczce Halowych Mistrzostw Europy w Toruniu. Nie przebrnął eliminacji.

Minimum kwalifikacyjne do finału Halowych Mistrzostw Europy wynosiło 5,75 m, ale tyczkarze rozpoczęli już od 5,20 m, czy też 5,35 m - przy takiej wysokości wystartował na przykład Paweł Wojciechowski. I obrońca trofeum z poprzednich mistrzostw w Glasgow miał probemy. Strącil w pierwszej próbie te 5,35 m, ale poprawił się w drugim skoku. Większy kłopot stanowiła jednak poprzeczka na wysokości 5,50 m. Tutaj wyraźnie poirytowany i niespokojny Polak trzykrotnie spalił swoją próbę. To smutne podsumowanie niezbyt udanego dla niego sezonu zimowego, w którym cały czas nie skakał dobrze.

Reklama

Odpadnięcie Pawła Wojciechowskiego to największa niespodzianka sobotnich kwalifikacji męskiej tyczki. Zawodnik Zawiszy Bydgoszcz dwa lata temu po wspaniałym konkursie pokonał w Glasgow innego polskiego tyczkarza, Piotra Liska. Z kolei dwa lata wcześniej, podczas historycznych i wspaniałych dla Polski halowych mistrzostw kontynentu w Belgradzie miał brąz - tam z kolei triumfował Lisek. Ten start Pawła Wojciechowskiego przypominał jego dotychczasowe występy olimpijskie, gdy w Londynie w 2012 roku i Rio de Janeiro w 2016 roku także palił się w eliminacjach.

Robert Sobera i Piotr Lisek weszli

Robert Sobera pokonał poprzczkę na wysokości 5,35 m, 5,50 m i 5,60 m, ale utknął na 5,70 m. Strącił trzykrotnie. Dało mu to jednak i tak awans do finału, zaplanowanego na niedzielę (godz. 17.40), ponieważ w eliminacjach potknęło się kilku innych świetnych skoczków np. Niemiec Torben Blech, który po strąceniu 5,70 m po raz trzeci był kompletnie załamany - uległ Polakowi Soberze jedną nieudaną próbą więcej. 

Żadnych problemow z kwalifikacją nie miał aktualny wicemistrz Europy Piotr Lisek, który strącał poprzeczkę zawieszoną na 5,60 i 5,70 m, ale ostatecznie wysokości te pokonywał. Wynik 5,70 m wystarczał. Co więcej, przy malej liczbie prób wystarczało 5,60 m, zatem wielki faworyt Szwed Armand Duplantis wszedł do finału tylko jednym skokiem.

W niedzielnym finale zobaczymy więc: dwóch Polaków Piotra Liska i Roberta Soberę, dwóch Niemców Olega Zernikela i Bo Kandę Litę Baehre, Holendra Manno Vloona, Szweda Armanda Duplantisa, Francuza Valentina Lavillenie oraz rewelacyjnego Turka Ersu Sasmę. Nie startuje Renaud Lavillenie, który odpuścił mistrzostwa w Toruniu, prawdopodobnie z uwagi na niedługie igrzyska olimpijskie w Tokio.





Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje