Reklama

Reklama

Halowe ME. Duża niespodzianka! Paweł Wiesiołek o krok od medalu

Po fantastycznym występie i rekordzie życiowym w skoku o tyczce polski wieloboista Paweł Wiesiołek staje przed gigantyczną szansą na nieoczekiwany medal Halowych Mistrzostw Europy. Zadecyduje bieg na 1000 metrów.

To wielki progres zawodnika Warszawianki Warszawa, który przecież jeszcze dwa i pół roku temu, na Mistrzostwach Europy na otwartym stadionie w Berlinie był zaledwie trzynasty, na na mistrzostwach świata w Doha ukończył wielobój na dwunastym miejscu. Teraz wdarł się do europejskiej czołówki.

W hali mężczyźni rywalizują w siedmioboju, obejmującym bieg na 60 metrów, skok w dal, pchnięcie kulą i skok wzwyż pierwszego dnia oraz bieg na 60 metrów przez płotki, skok o tyczce, i decydujący bieg na 1000 metrów w dniu drugim.

Popisem Polaka był niedzielny konkurs skoku o tyczce. Po kończącym sobotnie zmagania skoku wzwyż Paweł Wiesiołek z dorobkiem 3407 pkt zajmował piąte miejsce. Prowadził wówczas Francuz Kevin Mayer, który wyprzedził Szwajcara Simona Ehammera. Szybki zawodnik szwajcarski w imponującym stylu rozpoczął zmagania, ale z pierwszej pozycji zepchnęły go konkurencje techniczne.

Paweł Wiesiołek z rekordem życiowym

Reklama

Polak w niedzielę rozpoczął atak na pozycje medalowe. W skoku o tyczce postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko, bo na poziomie rekordu życiowego 5,20 m. Dwa razy strącił, ale za trzecim razem przeskoczył i to wywindowało go na drugie miejsce w konkursie i na trzecią pozycję w całym rankingu wieloboju w Toruniu. Wysokość 5,20 m poza nim pokonal tylko Kevin Mayer, który po nieudanych próbach na 5,30 m dał sobie spokój i pewny już złotego medalu wycofał się z dalszego skakania. Ambitny Polak atakował 5,30 m, czyli wysokość znacznie powyżej swego rekordu życiowego, ale nie dał rady. 

Do popołudniowego, decydującego biegu na 1000 metrów przystąpi jako trzeci, ze stratą 285 pkt do Francuza oraz 25 pkt do drugiego Hiszpana Jorge Urenii. Będzie bronił medalu przed Estończykiem Risto Lillemetsem ze stratą 77 pkt, Niemcem Andreasem Bechmannem, który traci 91 pkt oraz dobrze biegającym średnie dystansy Holendrem Rikiem Taamem. Szansa jest ogromna. Start biegu o godz. 17.30.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama