Głośne "jest, jest, jest!". Życiówka Sułek-Schubert. Medal wisi w powietrzu
Paulina Ligarska zaczynała rywalizację pięcioboistek z drugim wynikiem na świecie w tym sezonie, Adrianna Sułek-Schubert była niewiele niżej. Do Torunia przyjechały jednak też te, które szykowały się dopiero na halowe mistrzostwa świata. Można było jednak być pewnym, że obie Polki powalczą o medale. I już po porannej sesji mamy pewność, że w przypadku jednej z nich to jak najbardziej realny scenariusz. Zapowiada się pasjonująca końcówka zmagań.

Rok temu w Nankinie złoto halowych mistrzostw świata wywalczyła Finka Saga Vanninen, wtedy jeszcze 21-letnia rewelacja całego sezonu. Bo chwilę wcześniej w Apeldoorn też była najlepsza na kontynencie, a rok wcześniej w Glasgow wywalczyła srebro HMŚ. Ta halowa rywalizacja była jakby stworzona pod jej możliwości.
Tyle że w tym sezonie Finka spisywała się słabiej, podjęła decyzję o rezygnacji z przyjazdu do Torunia. A w tej sytuacji do roli jedynej faworytki urosła do razu Anna Hall - z mistrzynią świata w Tokio miała walczyć głównie Irlandka Kate O'Connor, druga tak w Nankinie, jak i w Tokio. A później już wskazywano na Polki czy Holenderkę Sofie Dokter.
Halowe mistrzostwa świata w Toruniu. Emocje w pięciobojowej rywalizacji. Polki w czołówce
Rywalizację zaczął, jak zwykle, bieg na 60 metrów przez płotki. Konkurencja bardzo stresująca, bo mały błąd - choćby falstart czy przewrócenie płotka - może pozbawić szans na końcowy sukces. Polki znalazły się w dwóch różnych seriach, gdyż Ligarska - dzięki niedawnemu rekordowi życiowemu - zdołała przedostać się do rywalizacji z najszybszymi zawodniczkami. A Sułek dawniej biegała na poziomie 8.20 s, teraz ma czasy o dwie dziesiąte gorsze. Choć to nie jest jej najmocniejsza konkurencja.
Bydgoszczanka spisała się na miarę możliwości - w swoim biegu była trzecia, uzyskała czas 8.44 s, przekładający się na 1030 punktów.

Ligarska z kolei fatalnie wystartowała, już na starcie straciła kilka setnych względem rywalek (reakcja startowa - 0.220 s). I ostatnia dobiegła do mety, ale tuż za całą ławą konkurentek. Ze swojego rekordu życiowego ujęła jeszcze trzy setne sekundy - teraz to 8.31 s. Dało to ósmą pozycję ogółem, Sułek-Schubert była wtedy 10. A prowadziła, zgodnie z oczekiwaniami - Anna Hall.
O ile bieg płotkarski jest dla wieloboistek pewną formą rozgrzewki, to skok wzwyż ma absolutnie kluczowe znaczenie. To tu można najwięcej zyskać, ale i stracić. Widać to zwłaszcza na przykładzie Sułek-Schubert, bo przed urodzeniem syna skakała nawet w okolicach 1.89-1.92 m. A tyle potrafi jedynie kilka wieloboistek na świecie. Ostatnio zaś taką graniczną barierą było 1.77 m.
Ligarska zaczęła już 1.66 m - tam zaliczyła strącenie. Ale później się poprawiła, 1.69 i 1.72 m zaliczyła z łatwością. Także i jej koleżanka z kadry miała tu dobre skoki. Dla Pauliny to była absolutnie najważniejsza konkurencja, zaliczenie 1.75 m wydawało się być obowiązkiem w walce o medal, a jeszcze lepiej - 1.78 m. Tyle że już po tej pierwszej wysokości była rozpacz na twarzy zawodniczki z Sopotu. Zwłaszcza po trzecim strąceniu.
A później była radość Sułek-Schubert - Ada najpierw skoczyła to 1.78 m, później 1.81 m. To jej najlepsza wysokość po powrocie do rywalizacji, po urodzeniu dziecka.
Na Ligarską nie podziałało to pozytywnie, nie poszło w pchnięciu kulą tak, jak chciała. Poprawiała się z próby na próbę, ale przecież przyjechała tu z niedawnym rekordem 14.90 m. A teraz w tej najlepszej było 14.11 m. Miała zyskać, a straciła do najlepszych.
I o medalu już właściwie nie ma co myśleć - może powalczyć o piąte miejsce.

Inaczej niż Sułek-Schubert. Ona cieszyła się po pierwszym pchnięciu - na 14.89 m. To drugi wynik w stawce, jej nowy, fenomenalny rekord życiowy. Pozwalający wierzyć, że w drugiej sesji będzie pięknie. Do O'Connor traci 34 punkty, do Hall 51, do Dokter - 67. Nie są to straty, których nie da się odrobić.
Hall też początkowo nie miała się z czego cieszyć. W pierwszej serii uzyskała 13.43 m, drugą nieznacznie spaliła. W łącznej klasyfikacji o dwa punkty byłą za Sułek-Schubert. Tyle że w ostatniej dołożyła do swojego wyniku aż 80 cm, a to aż 55 punktów. Dla niej szczególne istotne, zwłaszcza że na 800 metrów biega z tego grona najszybciej.
Od godz. 17.40 skok w dal, tu Sułek-Schubert kiedyś skakała daleko. Ale ostatnio było bliżej. Jeśli chce się liczyć w walce o medale, musi to być poziom ok. 6.30 m. Trzy lata temu w Stambule, gdy walczyła z Thiam o złoto HME, ale i uzyskała wynik lepszy od ówczesnego rekordu świata, skoczyła 6.62 m. Po macierzyństwie było już maksymalnie 6.22 m, a w tym roku - 6.08 m. Dla niej to być albo nie być w kursie na podium.
A 20.03 bieg na 800 metrów, mocna strona naszej wicemistrzyni kontynentu ze Stambułu.
- 1. Sofie Dokter (Holandia) - 2942 pkt
- 2. Anna Hall (USA) - 2926 pkt
- 3. Kate O'Connor (Irlandia) - 2909 pkt
- 4. Adrianna Sułek-Schubert (Polska) - 2875 pkt
- 5. Szabina Szucs (Węgry) - 2746 pkt
- 6. Paulina Ligarska (Polska) - 2739 pkt
- 7. Beatrice Juskeviciute (Litwa) - 2707 pkt
- 8. Anastasia Ntargkomirova (Grecja) - 2691 pkt
- 9. Sveva Gerevini (Włochy) - 2686 pkt
- 10. Martha Araujo (Kolumbia) - 2665 pkt
- 11. Sandrina Sprengel (Niemcy) - 2661 pkt
- 12. Ellen Barber (Wielka Brytania) - 2589 pkt
- 13. Allie Jones (USA) - 2393 pkt














