Gigantyczne pieniądze. Są już polscy kandydaci. W piątek pierwsze rozdanie
Od piątku do niedzieli Toruń będzie światową stolicą lekkiej atletyki. Przez te trzy dni rozdanych zostanie 27 kompletów medali: 24 po zmaganiach indywidualnych oraz trzy po sztafetach. Rok temu z Nankinu Biało-Czerwoni przywieźli tylko jeden krążek, teraz apetyty są dużo większe. I to nie tylko za sprawą duża bardziej licznej kadry, ale też wyników Polaków od początku stycznia. I już wiadomo, że potencjalne sukcesy będą miały potężne odzwierciedlenie w przelewach od World Athletics. Znamy te kwoty.

Halowe mistrzostwa świata w Arenie Toruń to najważniejsza impreza lekkoatletyczna w pierwszej części sezonu. A na dobrą sprawę - w pierwszym półroczu, bo trudno na podobnym poziomie stawiać World Athletics Relays, które na początku maja odbędą się w Gaborone w Botswanie. Do Polski przyjechały gwiazdy bieżni czy skoczni, choć obsada oczywiście będzie mniej bogata niż choćby w ostatnich stadionowych MŚ w Tokio. Także i z powodu mniejszej liczby konkurencji, ale i faktu, że niektórzy odpuszczają zmagania pd dachem.
I tak jednak kibice w Toruniu nie będą mieli powodów do narzekań. Kishane Thompson, Julien Alfred, Armand Duplantis, Jarosława Mahuczich, Yulimar Rojas, Mattia Furlani, Devynne Charlton - to niektóre z tych gwiazd. A obok reprezentanci Polski w znacznie bogatszym zestawieniu niż rok temu. I z dużymi aspiracjami na miejsca w finałach, ale i na walkę o medale. A w niektórych przypadkach - nawet o złoto.
Halowe mistrzostwa świata. Nagrody finansowe dla medalistów. I nie tylko dla nich
Takim kandydatem do tytułu będzie Jakub Szymański, który od ostatniego weekendu nie jest już co prawda współliderem światowych tabel, bo 7.32 s w mistrzostwach NCAA uzyskał Ja'Kobe Tharp, a to trzeci wynik w historii. Tyle że ten Amerykanin akurat w Polsce nie wystąpi, będą dwaj jego rodacy: Trey Cunningham i Dylan Beard. A oni biegali tak samo szybko jak zawodnik z Sopotu.
Medalowe nadzieje są związane ze startami Pii Skrzyszowskiej (60 m przez płotki), Natalii Bukowieckiej (400 metrów), Marii Żodzik (skok wzwyż), Pauliny Ligarskiej i Adrianny Sułek-Schubert (obie w pięcioboju). Ale także i sztafet, zwłaszcza kobiecej 4x400 metrów oraz miksta.
Miłe niespodzianki, może nawet medalowe, mogą sprawić: Klaudia Kazimierska (1500 metrów), Anna Wielgosz (800 metrów), Maciej Wyderka (800 metrów), Filip Ostrowski (800 metrów). No i oczywiście wielka uwaga będzie towarzyszyć biegom Ewy Swobody. Czas 7.07 s z finału mistrzostw Polski zwiększył apetyt, ale trzeba jednak pamiętać, że Zaynab Dosso czy Julien Alfred biegały w tym roku o blisko jedną dziesiątą szybciej. A to jednak ogromna różnica.

Światowa federacja przygotowała dla czołowych zawodników nagrody finansowe - i są one naprawdę okazało. Nie tylko dla medalistów. Złoty medal wyceniono na 40 tys. dolarów (niespełna 150 tys. złotych), srebrny na 20 tys. dolarów (prawie 75 tys. złotych), a brązowy - na 10 tys. dolarów (37,2 tys. złotych). Nagrody są także za trzy kolejne lokaty: 8 tysięcy dolarów (czwarte miejsce), 6 tys. dolarów (piąte) i 4 tys. (szóste). W lekkiej atletyce, w przeciwieństwie do np. tenisa, to wysokie kwoty. Tak samo wyglądają nagrody w przypadku sztafet, aczkolwiek tam trzeba te kwoty podzielić na cały zespół.
Początek halowych mistrzostw świata już w piątek - rywalizacja rozpocznie się przed godz. 10.













