Finisz-marzenie, trzecia Polka w historii. 18 setnych od rekordu kraju
Trzy dni temu w Lievin Keely Hodgkinson pokazała, że w lekkiej atletyce nie ma rzeczy niemożliwych. Genialna Brytyjka o niemal sekund poprawiła rekord świata, a gdzieś daleko za jej plecami nasza mistrzyni Europy z Apeldoorn Anna Wielgosz walczyła o... minimum kwalifikacyjne do HMŚ w Toruniu. I cel osiągnęła? Dłuższa regeneracja po takim wysiłku? Nic bardziej mylnego. W niedzielę w Arenie Toruń zawodniczka Resovii przebiegła o półtorej sekundy szybciej. I szalonym atakiem na ostatnim łuku włączyła się do walki o zwycięstwo.

Rywalizacja na 800 metrów w ostatnim "złotym" mityngu World Athletics Indoor Tour cieszyła się wyjątkowym zainteresowaniem - do finałowego biegu przystąpiło aż 10 zawodniczek, a ta jedenasta - Czeszka Nikola Boisova - prowadziła rywalizację. Plany prowadzenia zawodów były bardzo ambitne: 28 sekund po 200 metrach, 57,5 po 400, wreszcie 1:27.00 - po 600.
Z tego pierwszego etapu Czeszka wywiązała się znakomicie. A to zapowiadało, że te najlepsze na mecie mogą dość wyraźnie przebić barierę 2 minut. W stawce znalazły się aż trzy Polki: Anna Wielgosz, Margarita Koczanowa i Aleksandra Formella. Pytanie brzmiało, czy któraś z nich będzie w stanie załapać się do tego peletonu. I jako trzecia w historii dobiec pod dachem do mety z czasem, w którym z przodu będzie "jedynka".
Ta sztuka udała się wcześniej jedynie Lidii Chojeckiej (1:59.99 w Birmingham w 1999 roku) i Joannie Jóźwik (1:59.17 w 2017 roku w Toruniu).
Copernicus Cup. Świetny wynik Polki przed południem. I genialny bieg Anny Wielgosz później
Już przed południem zorganizowano pierwszą serię, poza głównym programem zawodów, z udziałem polskich zawodniczek. Klasą samą dla siebie byłą tam Julia Jaguścik - aż szkoda, ze dla zawodniczki AZS AWF Warszawa zabrakło miejsca w głównej stawce. Biegłą niemal samotnie, bo trudno inaczej nazwać pięciosekundową przewagę na mecie nad drugą w stawce Leną Pajęcką. Jaguścik, mająca już przetarcie z Diamentowej Ligi, o ponad sekundę pobiła swoją halową życiówkę ze stycznia z Salamanki - finiszowała w 2:01.60. A to już czas niewiele gorszy od minimum na HMŚ. Rywalizacja za tydzień w mistrzostwach kraju zapowiada się pasjonująco.

W finałowym biegu było zdecydowanie ciaśniej, spośród trzech Polek w początkowej fazie Wielgosz i Koczanowa były w stanie trzymać się w okolicy czwartej-piątej pozycji.
Można było spodziewać się, że na ostatnim okrążeniu Etiopkę Nigist Getachew, halową wicemistrzynię świata z Nankinu, zaatakuje przede wszystkim Brytyjka Isabelle Bofffey. Ona w Bostonie wykręciła w styczniu rewelacyjny czas 1:57.43, do dziś trzeci na listach światowych.
Tymczasem na ostatnim łuku z szerokiej czołówki zaatakowała Wielgosz, która - jako jedyna z Polek - utrzymała się w tym gronie. Musiała zbiec na drugi, a nawet na trzeci tor, nadrabiała dystans. I można się tylko domyślać, jaki uzyskałaby czas, gdyby mogła biec przy krawężniku, jak Getachew. Polka tymczasem nie tylko minęła Boffey, Clarę Liberman czy Eloisę Coiro. Walczyła o zwycięstwo, niewiele brakowało, by dopadła też samą Getachew. A finiszowała już na pograniczu trzeciego i czwartego toru.
Etiopka uzyskała 1:59.32, Wielgosz - 1:59.47. Drugi czas w historii polskiej LA, a trzynasty w tym roku na światowych listach na 800 metrów w tym roku.
- 1. Nigist Getachew (Etiopia) - 1:59.32 - rekord życiowy
- 2. Anna Wielgosz (Polska) - 1:59.47 - rekord życiowy
- 3. Clara Liberman (Francja) - 1:59.50 - rekord życiowy
- 4. Isabelle Boffey (Wielka Brytania) - 1:59.80
- 5. Gabriela Gajanova (Słowacja) - 1:59.95 - rekord życiowy
- 6. Eloisa Coiro (Włochy) - 1:59.96
- 7. Pernille Karlsen Antonsen (Norwegia) - 2:00.89 - rekord życiowy
- 8. Dorsitu Borema (Etiopia) - 2:01.00 - rekord życiowy
- 9. Margarita Koczanowa (Polska) - 2:01.46 - rekord życiowy
- 10. Aleksandra Formella (Polska) - 2:04.22
- Nikola Boisova (Czechy) nie ukończyła














