Finał ze Swobodą wyłonił najszybszą kobietę świata. Wyrównany rekord sezonu Polki
Już po trzech seriach półfinałowych na 60 m było jasne, że Ewa Swoboda nie znajduje się w gronie faworytek do medalu halowych mistrzostw świata w Toruniu. Rywalki imponowały, Polka awansowała z ostatnim czasem, dostała skrajny tor. Natchnąć mogło ją złoto Jakuba Szymańskiego, wywalczone chwilę wcześniej. Ewa pobiegła bardzo dobrze, na miarę swoich możliwości. Wyrównała rekord sezonu, ale do medalu kilku setnych jednak zabrakło. A złoty medal znów jednak pozostanie w Europie.

W porannych eliminacjach Ewa Swoboda dała nadzieję, że będzie w stanie powalczyć w Toruniu o medal mistrzostw świata. Nie było może tak szybko jak dwa lata temu, ale czas 6.08 s był jednak bliski tego, co osiągały tu najlepsze.
Półfinały jednak były niesamowite. I to nie tylko za sprawą dwóch największych faworytek: mistrzyni olimpijskiej z Paryża na 100 metrów Julien Alfred i mistrzyni Europy z Apeldoorn na 60 metrów - Zaynab Dosso. Choć Włoszka pokazała klasę, finiszowała w równe 7 sekund. A ma doświadczenie z tych biegów medalowych.
Imponowało jednak to, co robiły zawodniczki spoza tej dwójki. Dwa czasy 7.03 s, dwa czasy 7.04 s - tej bariery Swoboda nie osiągnęła od czasu swojego finału w Glasgow dwa lata temu. Ona awansowała z ósmym rezultatem, dostała ósmy tor.
Ale wcale nie była ostatnia.
Halowe mistrzostwa świata. Ewa Swoboda szóstą sprinterką świata. Złoto poleci do Włoch
W tym decydującym biegu cała ósemka wyszła niemal równo z bloków - reakcja najlepszej różniła się od najgorszej o niecałe dwie setne sekundy. Decydowało więc to, jak spiszą się na dystansie.
A tu najlepsza byłą Zynab Dosso - to nie podległało dyskusji. Dwa laat temu Włoszka była trzecia, za Alfred i Swobodą, rok temu druga - za Mujingą Kambundji, której teraz w Toruniu zabrakło.
A tu finiszowała pierwsza - w równe siedem sekund.

Za nią na kreskę rzuciło się kilka zawodniczek, trudno było powiedzieć, komu należy się srebro. To wykazał dopiero fotofinisz. Amerykankę Jacious Sears od Alfred dzieliły trzy tysięczne sekundy, ale mistrzyni olimpijska z Paryża jednak przegrała. Przegrała srebro, ma brąz.
Swoboda zajęła szóste miejsce, wyrównała rekord sezonu, to 7.07 s z finału mistrzostw Polski. Tam jednak miała o cztery setne lepszą reakcję startową, niemal wtedy idealną. Gdyby tu ją powtórzyła, biłaby się o medal.
Ale o jedną tysięczną pokonała słynną Dinę Asher-Smith (7.03 s w półfinale), o trzy setne - Patrizię van der Weken, która rok temu zabrała jej dwa brązowe medale.
- Bardzo motywujące jest to, że już wiem, że mi zależy na bieganiu. I będę jeszcze biegać. Jestem dumna, że dałam sobie radę. Choć to moje najgorsze miejsce w finałach mistrzostw świata - mówiła Ewa Swoboda w TVP Sport. I dodała: - Dziewczyny mocno biegają, ale z trenerką zrobiłyśmy dobrą bazę pod lato. Trzeba to tylko pokazać.
Mam pewność, że jestem jeszcze w stanie biegać poniżej 7 sekund w hali i 11 sekund na stadionie. Choć tego czasu nie zostało za dużo. Przydałoby się już robić plany na przyszłość.
- 1. Zaynab Dosso (Włochy) - 7.00 s
- 2. Jacious Sears (USA) - 7.03 s (0.022 s)
- 3. Julien Alfred (St. Lucia) - 7.03 s (.025)
- 4. Brianna Lyston (Jamajka) - 7.05 s
- 5. Jonielle Smith (Jamajka) - 7.06 s
- 6. Ewa Swoboda (Polska) - 7.07 s (0.069)
- 7. Dina Asher-Smith (Wielka Brytania) - 7.07 s (0.070)
- 8. Patrizia van der Weken (Luksemburg) - 7.10 s













