Fatalny wypadek Pawła Fajdka. Zapadła trudna decyzja. "Nie do odratowania"
Zapewne nie tak Paweł Fajdek wyobrażał sobie początek 2026 roku. Roku, w którym odbędą się mistrzostwa Europy w Birmingham, gdzie zawodnik chciałby powalczyć o medale. Na razie jednak musi skupić się na rekonwalescencji, gdyż niedawno przeszedł operację barku. Uraz wykluczy go z treningów na co najmniej kilka tygodni, a jak się okazuje, do kontuzji doprowadził nieszczęśliwy wypadek podczas treningu.

Już w pierwszych tygodniach 2026 roku Paweł Fajdek musiał korygować swoje bliskie i dalekie plany. Legenda rzutu młotem we wtorek opublikowała wpis na swoich profilach w mediach społecznościowych, który rozszedł się szerokim echem w mediach. Lekkoatleta opublikował zdjęcia ze szpitala i poinformował, że jest po operacji stawu barkowego. Fajdek dał jasno do zrozumienia, że najbliższe tygodnie spędzi na powrocie do zdrowia.
"Jak wiadomo sport to nie tylko sukcesy i przyjemne chwilę. Zdecydowanie więcej jest w tym ciężkiej pracy, łez i cierpienia. Tym razem padło na mnie i tą drugą opcję, ale... - napisał w mediach społecznościowych. "Jak wiecie doskonale, uwielbiam hardcorowe sytuacje i ta właśnie taka jest. Operacja stawu barkowego wykluczy mnie na dłuższą chwilę, jednak broni nie składam" - dodał Fajdek.
Nieszczęśliwy upadek Pawła Fajdka. Zapadła trudna decyzja o operacji
"Kluczowe są teraz 2 pierwsze miesiące i oby goiło się jak na psie. Trzymajcie kciuki a ja postaram się wrócić jeszcze w tym sezonie" - poinformował lekkoatleta. Można było się zastanawiać, co spowodowało zabieg mistrza. O kulisach całej sprawy w rozmowie z portalem WP SportoweFakty opowiedział trener zawodnika, Szymon Ziółkowski. Okazuje się, że przyczyną operacji był nieszczęśliwy wypadek na jednym z treningów.
"Zabieg nie był planowany. Po prostu na treningu Paweł się przewrócił podczas wykonywania rzutu i tak nieszczęśliwie się podparł, że uszkodził bark" - przekazał mistrz olimpijski z Sydney. Trudna decyzja o operacji zapadła w obawie o pogorszenie stanu barku, który w najgorszym razie mógł zupełnie się "rozsypać".
"Teoretycznie ten uraz nie musiał mu przeszkadzać podczas oddawania rzutów, jednak gdyby coś podobnego się powtórzyło, wtedy jego lewy bark mógłby już być nie do odratowania. Dlatego razem z lekarzem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i lekarzem ze szpitala doszli do wniosku, że najlepsza będzie operacja" - zdradził Ziółkowski. Szkoleniowiec Fajdka wierzy, że sezon nie jest stracony i zawodnik wystąpi na najważniejszych imprezach w tym roku.
















