Reklama

Reklama

Ewa Swoboda jajek nie lubi, Anita Włodarczyk uwielbia. Oto prawda o jajach

Ewa Swoboda, po czwartym miejscu w Mistrzostwach Europy, zdradziła, że przez ostatni rok schudła i zamierza rozpocząć współpracę z dietetykiem. - Nie lubię jednak jeść dużo jajek na śniadanie, bo mnie one brzydzą - stwierdziła. Czy jajka w diecie są konieczne? - To fajne źródło białka, które można jednak zastąpić - twierdzi Wojciech Zep, dietetyk piłkarskiej reprezentacji Polski. A przecież nasza wielka mistrzyni Anita Włodarczyk zaczyna dzień od... kilku jajek na śniadanie.

Nasza najlepsza sprinterka, czwarta zawodniczka Mistrzostw Europy, była po swojej rywalizacji niezwykle szczera. Rok temu kontuzja i infekcja koronawirusowa uniemożliwiły jej występy w dwóch najważniejszych imprezach, w tym roku miała więcej szczęścia. Rywalizowała m.in. w Halowych Mistrzostwach Świata, mistrzostwach świata na otwartym stadionie, czy teraz w Mistrzostwach Europy.

Przez ten rok u Swobody wiele się zmieniło - przede wszystkim, poprawiła się jej sylwetka, choć wciąż idealna nie jest. - Rok temu pewnie i tak niewiele bym ugrała, bo byłam gruba. To nie był mój czas - mówiła. Schudła więc, a to nie koniec zmian: zamierza zacząć współpracę z dietetykiem z Katowic. - Nie lubię jednak jeść dużo jajek na śniadanie, bo mnie one brzydzą. Jeśli jednak będę musiała, to trudno. Poświecę się. Tylko dwa jajka to jest maks.

Reklama

Anita Włodarczyk jajka uwielbia. Czy są niezbędne w diecie?

 Jajka to ważny składnik diety, niektórzy sportowcy lubią je aż nadto. Anita Włodarczyk zaś uwielbia, często podkreśla, że dziennie potrafi zjeść ich nawet osiem. Kiedyś, podczas mistrzostw świata w Moskwie, była poirytowana, bo dawali niedobre i niedogotowane. Wtedy zjadła tylko trzy. W 2009 roku zjadła ich pięć i pobiła rekord świata, a w 2012 roku, przed wywalczeniem mistrzostwa Europy, dwa - za to każde miało po dwa żółtka.

Mariusz Pudzianowski przyznał z kolei, że potrafi zjeść jajecznicę z 14 jajek...

Jak to więc jest z tymi jajami w diecie sportowców? - Spotykałem się już z teorią, że jajka nie są wskazane, a niektórzy trenerzy zabraniali spożywania w dniu meczu. Mają jednak zdecydowanie więcej zalet, bo są wzorcowym białkiem w naszej diecie, które wśród produktów spożywczych ma najlepszą biodostępność. Pełen skład aminokwasów, które budują białka, jest tu najlepszy - mówi Wojciech Zep, członek Zespołu Medycznego Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz dietetyk piłkarskiej reprezentacji Polski i Pogoni Szczecin. Współpracował z czołowymi polskimi sportowcami, m.in. z Igą Świątek, prowadzi bloga Żywienie Mistrzów. - Jajko dostarcza około siedmiu gramów białka, której jest potrzebne w diecie sportowca, a zwłaszcza bazującego na sile i szybkości. Można je zastąpić w różny sposób, czy to produktami odzwierzęcymi, czy kombinacją białek roślinnych. To nie tak, że jajka muszą być w diecie sportowca, bo nie są niezastąpione, ale warto, aby były - uważa Zep.

Dietetyk przyznaje: Ewa Swoboda idzie dobrym tropem

- Jajko oznacza też kalorie i dużą ilość tłuszczu, który dostarczamy do organizmu. Jest też skoncentrowanym źródłem składników odżywczych, jak żelazo czy cholesterol, które potrzebujemy. Wszystko ma przecież służyć temu, aby rozwinął się kurczaczek. Zawiera wszystko co jest potrzebne do sprawnego działania układu nerwowego i produkcji energii w naszym organizmie - opowiada dietetyk reprezentacji Polski. Przeszkodą dla sportowców może być to, że białka znajdujące się w jajkach mogą być alergenami. - To już indywidualna sprawa, czy ktoś toleruje taki rodzaj białka. Ktoś może mieć problem z białkiem z mleka krowiego, ktoś inny z glutenem, a jeszcze ktoś z tym z jajka. Wszystko zależy, jak się czuje dany organizm. Ktoś też może nie lubić takiego smaku, bo nie do końca dobrze działa na ich organizm - uważa Zep.

I tu może tkwić problem Ewy Swobody, która dość wyraźnie zasugerowała, że jajka ją brzydzą. Wojciech Zep podkreśla jednak pozytywną reakcję zawodniczki na to, co się działo w zeszłym roku. - Fajnie, że zaczyna dostrzegać ten aspekt żywieniowy, bo jej wcześniejsze starty pokazywały duży potencjał, ale faktycznie kompozycja jej ciała był taka, że trochę zwracała moją uwagę.

Piłkarze zawsze mają dostęp do jajek, nie zawsze je wybierają

A czy reprezentanci Polski, Robert Lewandowski i spółka, zawsze mają podczas zgrupowań jajka w swoim menu? Dietetyk kadry wyjaśnia. - Tak, ale w formie bufetu, więc ilość produktów jest tu szersza. Nie każdy wybiera je w dniu meczu, ale jeśli mamy zwykły trening, element siłowni czy zajęcia szybkościowe na boisku, to mówię wtedy zawodnikom, że jajka są fajnym rozwiązaniem. Czy to w formie omletu na słodko, czy jajecznicy - przyznaje. I dodaje: - Jeśli sportowiec nie ma skutków ubocznych, nietolerancji czy alergii pokarmowych, to jajka są jak najbardziej wskazane.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL