Reklama

Reklama

Ewa Kopacz do lekkoatletów: Duma, że jesteśmy Polakami

- My, politycy, powinniśmy uczyć się od was, jak walczyć i wygrywać - zwróciła się do lekkoatletów, medalistów mistrzostw świata w Pekinie premier Ewa Kopacz, która zaprosiła sportowców na śniadanie.

- Idąc do was zastanawiałam się, jakiego słowa klucza użyć i myślę, że duma to jedyny wyraz, którego powinnam użyć, patrząc na was. Duma, że jesteśmy Polakami, duma z naszego narodowego hymnu, który dzięki wam usłyszał cały świat, duma z waszej wytrwałości, determinacji i zwycięstwa. Za to chciałam wam bardzo serdecznie podziękować. Myślę, że w tej chwili jestem wyrazicielem wszystkich tych, którzy bardzo pilnie obserwowali wasze dokonania i mocno trzymali kciuki, by się powiodło. Nasi sportowcy po raz kolejny pokazali, że mogą zwyciężać nawet wtedy, gdy nie należą do grupy faworytów - powiedziała szefowa rządu do siedmiorga medalistów pekińskiej imprezy.

Reklama

- To, że potraficie walczyć i zwyciężać to ważna rzecz. Tego my politycy powinniśmy się od was uczyć. W polityce, podobnie jak w sporcie nie liczą się deklaracje, a wynik. A ten jest pasjonujący - dodała Kopacz.

Premier zwróciła się także bezpośrednio do młociarza Pawła Fajdka. - Wiem z autopsji, jak trudno jest obronić tytuł, więc szczególne podziękowania dla pana Pawła Fajdka, który po raz kolejny pokazał, że jest najlepszy - powiedziała.

Podopieczny Czesława Cybulskiego jako jedyny w Pekinie obronił tytuł wywalczony przed dwoma laty w Moskwie. Ponadto na spotkaniu byli: mistrzowie świata Anita Włodarczyk (rzut młotem) i Piotr Małachowski (dysk), wicemistrz Adam Kszczot (800 m) oraz brązowi Wojciech Nowicki (młot), Piotr Lisek (tyczka), RobertR Urbanek (dysk). W Warszawie zabrakło trzeciego w skoku o tyczce Pawła Wojciechowskiego, który musiał udać się już na kolejne zawody.

W imieniu sportowców głos zabrał Fajdek. - Dziękujemy za zaproszenie. Jest to niezmiernie miłe, kiedy po takich sukcesach możemy gościć u państwa w progach. To, co zrobiliśmy w Pekinie zasługuje na to, byśmy mogli się spotkać, poznać i uścisnąć dłoń. Wsparcie polskiego związku, sponsorów oraz państwa, a zwłaszcza mam tu na myśli ministerstwo sportu, jest nieocenione. To dzięki temu jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi - podkreślił.

O współpracy na linii związek - ministerstwo mówił także szef federacji Jerzy Skucha.

- Te medale, które zdobyliśmy, to przede wszystkim zasługa zawodników i ich trenerów. Również polskiego związku, który organizuje szkolenie. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o ministerstwie sportu. Zarówno pani Joanna Mucha, a szczególnie Andrzej Biernat przyczynili się do powstania znakomitych programów dla lekkoatletyki. Teraz współpraca z Adamem Korolem to wzór tego, jak powinno układać się między związkiem a ministerstwem - podkreślił.

Prezes PZLA zaznaczył jednocześnie, że "Królowa Sportu" dopiero nabiera rozpędu.

- To nie są jedne udane mistrzostwa, bo w tym roku mieliśmy także sukcesy w kategorii juniorów i młodzieżowej. W ubiegłym roku mieliśmy świetne mistrzostwa Europy. Zdobywamy tam po kilkanaście medali. Mam nadzieje, że będzie lekkoatletów widać także przez kolejne lata - zaznaczył.

Kopacz dostała upominek, koszulkę reprezentacji z podpisem wszystkich medalistów mistrzostw świata. Symboliczny medal - taki sam, jaki otrzymywali lekkoatleci w Pekinie - wręczyła jej rekordzistka globu Włodarczyk.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy