Spis treści:
- Fatalna seria Wojciecha Nowickiego. Tak źle nie było od kilkunastu lat. "Straciłem wiele miesięcy"
- Zaniknął mu mięsień. "Tak słabe rzucanie to dla mnie nowość"
- Wojciech Nowicki apeluje do kibiców
Rekord życiowy Wojciecha Nowickiego, jednego z najlepszych młociarzy w historii, wynosi 82,52 m. W Memoriale Ireny Szewińskiej uzyskał on zaledwie 70,19 m. To najgorszy wynik od kilkunastu lat.
36-latek cieszył się jednak z tego, że w ogóle udało mu się przekroczyć granicę 70 metrów, bo w ostatnich miesiącach zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Fajdek z rekordem sezonu, Nowicki niemal trafiał w punkt. "80-metrowcy" nie zawiedli
Fatalna seria Wojciecha Nowickiego. Tak źle nie było od kilkunastu lat. "Straciłem wiele miesięcy"
W kole zresztą było widać, że coś jest nie tak, bo Nowicki był w nim straszliwie wolny. Zresztą seria, jaką uzyskał, mówi sama za siebie: 68,93-69,85-69,91-70,19-69,28-69,91.
- Wracam po kontuzji. Treningi zacząłem dopiero w połowie kwietnia. Straciłem wiele miesięcy przez uraz nogi. Walczyłem z dużym bólem i miałem problem z trenowaniem. Na zawody przyjechałem prosto z pełnego treningu. Postanowiliśmy z trenerką, że nie odpuszczę sezonu, tylko będę starał się do dojść do formy spokojnie. Najważniejszą imprezą są mistrzostwa świata w Tokio, a do nich zostało jeszcze wiele miesięcy - mówił Nowicki.
36-latek nie będzie się zatem koncentrował na poszczególnych startach, tylko stawia na spokojne przygotowania do mistrzostw świata.
Brakuje mi teraz przede wszystkim przygotowania fizycznego, bo technicznie nie wygląda to źle, a nawet jest dobrze. Mam dobre czucie sprzętu, ale jestem słaby fizycznie. To wynika z tego, że przez wiele miesięcy nie mogłem po prostu trenować. Na razie, po kilku tygodniach treningu, jest pierwsza "70". I to z pełnego treningu, bo przedwczoraj rzucałem ciężkim sprzętem. Przez to rzucałem w Bydgoszczy jakby w zwolnionym tempie. Staram się jednak zachować spokój. Zrobię, co w mojej mocy, by wrócić na wrzesień
Zaniknął mu mięsień. "Tak słabe rzucanie to dla mnie nowość"
- Tak słabe rzucanie to dla mnie jest nowość. Przez 18 lat treningów nigdy jednak nie miałem takiej kontuzji, która męczyłaby mnie tak długo, bo problem miałem od listopada do połowy kwietnia. Teraz staram się nadrobić stracony czas. Nie mam przez ten uraz siły w nogach ani dynamiki. Mam jednak nadzieję, że przez trzy miesiące uda mi się to wszystko odbudować. Muszę się z tym zmierzyć - powiedział Nowicki.
Zapytany o to, co dokładnie mu dolegało, odparł:
Nie wiadomo do końca, co to było. W wolnym czasie po prostu pojawił się ból w lewej nodze. Stwierdzono nawet u mnie częściowy zanik mięśnia. Nie wiemy, z jakiego powodu. Na szczęście nic nie jest urwane.
Wojciech Nowicki apeluje do kibiców
Nowicki liczy na to, że praca, jaką od pewnego czasu może wykonywać, przyniesie efekty i ze startu na start będzie poprawiał wyniki. W Bydgoszczy, jak przyznał, hamował się, bojąc się nogę.
- Proszę kibiców i dziennikarzy o cierpliwość - zaapelował na końcu.
Z Bydgoszczy - Tomasz Kalemba, Interia Sport













