Dramat młodej lekkoatletki. "Znaleziono mnie nieprzytomną"
Tiana Death w 2023 roku trafiła na oddział intensywnej terapii po tym, jak jej matka znalazła ją nieprzytomną w łóżku z objawami grypopodobnymi. Po dwóch latach niepewności i testowania różnych rozwiązań medycznych sportsmenka wreszcie usłyszała diagnozę. Stwierdzono u niej autoimmunologiczne zapalenie mózgu - chorobę, która dotyka zaledwie 1-2 osoby na 100 tys. rocznie.

Jeszcze kilka lat temu dziennikarze w Australii wróżyli Tianie Death świetlaną przyszłość. Młoda lekkoatletka specjalizująca się w biegach przez płotki odnosiła sukcesy jako juniorka, miała nawet okazję reprezentować swój kraj na Młodzieżowych Igrzyskach Wspólnoty Narodów 2018. Niestety, w wieku zaledwie 22 lat sportsmenka musiała nagle przerwać karierę. O powodach swojej decyzji opowiedziała dopiero po dwóch latach - jak się okazuje, na sportową emeryturę przeszła w powodu bardzo rzadkiej choroby. Na diagnozę musiała jednak długo czekać.
Tiana Death w środku nocy trafiła do szpitala. Lekarze myśleli, że to wirus
Tiana Death przed pojawieniem się pierwszych objawów choroby wiodła normalne życie. Jak wyznała w rozmowie z "Daily Mail", pracowała ona wówczas na pełen etat, a po pracy udawała się na treningi. Później miała czas dla siebie, swoich bliskich i przyjaciół. Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło.
"Pamiętam, że pewnego dnia miałam objawy grypopodobne, jak gorączka znacznie powyżej 38 stopni. Czułam się również naprawdę oszołomiona i bardzo zmęczona. Czułam się tak, jakby mój mózg był zbyt duży w mojej głowie. Jakby wszystko wewnątrz było spuchnięte. Wiedziałam, że coś jest nie tak i naprawdę nie czułam się sobą" - ujawniła sportsmenka i dodała, że jeszcze tego samego dnia udała się do lekarza rodzinnego. Ten jednak, po przeprowadzeniu podstawowych badań, odesłał ją do domu i oznajmił, że nie powinna mieć powodów do obaw.
Tego samego wieczoru mama Tiany Death położyła ją do łóżka, zostawiając w pokoju włączoną klimatyzację. Zrobiła też córce odkłady, aby zbić gorączkę. Kiedy następnego ranka poszła ją obudzić, zastała pociechę w łóżku nieprzytomną z pianą w ustach. Wkrótce potem w domu pojawiło się pogotowie, a medycy podjęli decyzję o przetransportowaniu sportsmenki do szpitala.
W kolejnych dniach Tiana doświadczała napadów tonicznych, a więc rodzaju napadów padaczkowych charakteryzujących się usztywnieniem mięśni w jednej lub kilku częściach ciała. "W ogóle nie pamiętam, żebym była na OIOM-ie, ale czasami mówiono mi, że po prostu wpatruję się w ludzi i nie mogę mówić. Ludzie przychodzili, a ja ich nie pamiętałam - nawet nie rozpoznałam własnego taty" - wyznała Death.
Lekarze robili co w ich mocy, aby poznać przyczynę problemów zdrowotnych biegaczki. Z czasem - przy pomocy leków na epilepsję - sportsmenka przeniesiona została na inny oddział, gdzie uczyła się na nowo mówić, chodzić i pisać. Kiedy w lutym 2024 roku opuściła szpital, podjęła decyzję o porzuceniu marzeń o sportowej karierze i zdezygnowała z pracy na etat. Wówczas jednak lekarze nie byli jeszcze w stanie podać jej pełnej diagnozy. Dowiedziała się jedynie, że zachorowała na padaczkę, która prawdopodobnie spowodowana była wirusem.
Po kolejnych badaniach w czerwcu tego roku u Tiany Death zdiagnozowano autoimmunologiczne zapalenie mózgu. Choroba ta, która dotyka zaledwie 1-2 osoby na 100 tys. rocznie, powoduje, że układ odpornościowy atakuje własne komórki nerwowe w mózgu, powodując między innymi stany zapalne, napady padaczkowe, a także utratę pamięci. Jedną z rekomendacji specjalisty były comiesięczne infuzje osocza, które na ten moment przynoszą efekty. "Mam teraz IVIG co miesiąc i od tego czasu jestem wolna od napadów" - przekazała z radośną w rozmowie z "Daily Mail".
Choć od jakiegoś czasu sportsmenka nie ma żadnych objawów choroby, jej bliscy wciąż jednak obawiają się o jej zdrowie i samopoczucie. Chcą być bowiem pewni, że sytuacja w 2023 roku już nigdy się nie powtórzy. "Moi rodzice zawsze wysyłają do mnie SMS-y i dzwonią codziennie, aby sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku. To zawsze będzie najtrudniejsza rzecz, ponieważ choroba zawsze będzie częścią mojego życia" - podsumowała.










