Diamentowa Liga w Sztokholmie: zaczną kulomioci, zakończą 800-metrowcy

W środę od konkursu kulomiotów w parku Kungstradgarden z Konradem Bukowieckim i Michałem Haratykiem rozpocznie się ósmy w tym roku mityng Diamentowej Ligi w Sztokholmie. Zakończy go w czwartek bieg na 800 m z udziałem wicemistrza świata Adama Kszczota.

W sumie w stolicy Szwecji wystąpi dziesięcioro Polaków.

Reklama

Konkurs pchnięcia kulą rozgrywany jest już tradycyjnie dzień wcześniej i poza stadionem, w Kungstradgarden. Właśnie tam, w ogrodach królewskich Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa) w 2009 roku poprawił wynikiem 21,95 rekord Polski. Tym razem dwukrotnego mistrza olimpijskiego zabraknie na starcie, ale będzie za to rewelacyjny w tym sezonie 19-letni Bukowiecki (PKS Gwardia Szczytno) oraz Michał Haratyk (AZS AWF Kraków).

9 czerwca w Oslo Bukowiecki pchnął kulę na odległość 21,14 i zajął drugie miejsce w swoim debiucie w Diamentowej Lidze. To najlepszy wynik na świecie w historii rywalizacji juniorów sprzętem o wadze 7,26 kg. Nieoficjalny rekord świata juniorów poprawił po 42 latach i 107 dniach.

- Teraz trochę mocniej przytrenowałem, więc nie spodziewam się rewelacyjnych wyników. Nie zawsze można bić rekordy życiowe i nie nastawiam się na jakieś bardzo dalekie pchanie, choć oczywiście na pewno będę walczyć. Lubię takie scenerie poza stadionem. Startowałem tak już w Zagrzebiu i Płocku. Za każdym razem miałem dobre rezultaty. Liczę też na to, że przyjdzie więcej ludzi - powiedział trenujący ze swoim ojcem Ireneuszem zawodnik.

Bukowiecki powinien mieć łatwiejsze zadanie, bo na liście startowej nie tylko brakuje Majewskiego, ale przede wszystkim Amerykanów, w tym lidera światowej tabeli Joe Kovacsa.

- Tak, teraz wszyscy mi mówią, że powinienem wygrać, a to wcale nie jest takie łatwe. Przecież jest halowy mistrz świata Nowozelandczyk Tom Walsh, Australijczyk Damien Birkinhead, Serb Asmir Kolaszinac czy Michał, który też legitymuje się lepszym ode mnie wynikiem. Stawka jest bardzo mocna - dodał Bukowiecki.

W czwartek jako pierwsi z Polaków na stadionie zaprezentują się tyczkarze, a wśród nich mistrz świata 2011 i brązowy medalista ostatniej edycji tej imprezy Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) oraz Robert Sobera (AZS AWF Wrocław). Obsada jest bardzo dobra. Na liście startowej są rekordzista globu Francuz Renaud Lavillenie, mistrz świata Kanadyjczyk Shawnacy Barber, a sezon rozpocznie nieobliczalny Niemiec Raphael Holzdeppe.

Później polscy kibice będą trzymać kciuki za Kamilę Lićwinko (Podlasie Białystok). Skoczkini wzwyż nie jest jeszcze w najwyższej formie, ale minimum na igrzyska już wypełniła. Halowa mistrzyni świata z Sopotu (2014) legitymuje się wynikiem 1,93, ale "świat" na razie też jeszcze śpi. Najlepsza jest Włoszka Desiree Rossit - 1,97, która wystąpi w Sztokholmie.

Na 400 m przez płotki pobiegnie Patryk Dobek, który miał znakomity początek sezonu, ale nie błysnął parę dni temu w Oslo. Tym razem znowu będzie miał bardzo szybkich rywali: Amerykanie Kerron Clemont i Michael Tinsley, Portorykańczyk Javier Culson i reprezentant RPA LJ Van Zyl uzyskali w tym roku czasy poniżej 49 s. Natomiast lekkoatleta SKLA Sopot Polak - 49,01.

W rzucie oszczepem po raz drugi minimum olimpijskie (83,00) chce wypełnić Marcin Krukowski (Warszawianka). Na 1500 m wystąpią Angelika Cichocka (SKLA Sopot) i 20-letnia Sofia Ennaoui (MKL Szczecin), która wskaźnik PZLA na Rio de Janiero (4.07,00) już ma.

Na zakończenie mityngu, ok. godz. 21.50, na bieżni staną 800-metrowcy, a wśród nich wicemistrz świata Kszczot (RKS Łódź). To będzie dopiero trzeci start w tym sezonie podopiecznego Zbigniewa Króla. W dwóch poprzednich występach miał 1.44,99 i 1.45,77. Zapowiada się bardzo szybkie bieganie, bowiem aż sześciu zawodników legitymuje się czasami poniżej 1.45.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL