Decydowały ostatnie metry. Zostało miejsce przy krawężniku. Co z finałem?
Spośród wszystkich uczestników halowych mistrzostw świata w Toruniu Maciej Wyderka miał czwarty wynik w tym sezonie, Filip Ostrowski był w tym rankingu niewiele niżej. Obaj aspirowali do tego, by w niedzielę pobiec w wielkim finale. Z każdego z trzech biegów awans miało uzyskać zaledwie po dwóch zawodników, Wyderka uznał, że warto wziąć sprawy w swoje ręce. I ruszył do przodu. Jego los został przesądzony na ostatnich metrach. Inaczej taktycznie chciał to rozwiązać Ostrowski.

Obaj polscy specjaliści od 800 metrów pokazali w tym roku, że należą do światowej czołówki w hali. Bo do takiej należą ci, którzy cztery okrążenia pod dachem pokonują poniżej minuty i 45 sekund. A jeszcze do stycznia mieliśmy tylko dwóch zawodników, którzy w całej historii dokonali tego osiągnięcia: Adama Kszczota i Pawła Czapiewskiego. I dali tylko radę dokonać tej sztuki raz. Choć i warunki były wtedy inne, zbieg do krawężnika następował wcześniej, jakość obuwia poszła też mocno do przodu.
W tym sezonie Wyderka miał już cztery takie wyniki, Ostrowski zaś - trzy. I mogliśmy liczyć, że choć jeden z nich znajdzie się w sześcioosobowym finale. I w niedzielę powalczy o medal.
Halowe mistrzostwa świata. Rekordzista Polski z trzecim czasem w karierze. Walka o awans do samych krat
Wyderka miał dużego pecha, bo trafił chyba do najtrudniejszej serii półfinałowej. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Znakomicie wykorzystał atut szóstego toru, zbiegł do środka na prowadzeniu, nadawał tempo. A ono było bardzo szybkie, w połowie miał czas 50.20 s. Za nim biegł genialny 17-latek z USA Cooper Lutkenhaus, a dalej - Kenijczyk Noah Kibet. Zaskoczeniem było to, że na samym końcu rozciągniętej stawki znajdował się znakomity Hiszpan Mohamed Attaoui.
Na okrążenie przed końcem Amerykanin wyprzedził Wyderkę, ale Polak wciąż był w komfortowej sytuacji. Zwłaszcza że nie wyglądało, by Kibet też był w stanie zaatakować. Tyle że długi finisz zaczął już Attaoui, choć na 150 metrów przed metą wciąż był ostatni.
Na ostatnią prostą Wyderka wybiegł drugi, Hiszpan wciąż znajdował się za nim. Ale wykorzystał miejsce przy krawężniku, przecisnął się tamtędy. A później, cwanie, jeszcze trochę wbiegł przed Polaka.
Wyderka uzyskał świetny czas 1:44.59, swój trzeci w karierze, a czwarty w polskich tabelach. Tyle że Amerykanin miał 1:44.29, a Hiszpan - 1:44.48. Attaoui pobił halowy rekord kraju. I cieszył się z awansu. Dość powiedzieć, że w pozostałych seriach triumfatorzy nawet nie zbliżyli się do tej granicy...

- Podjąłem jedyną słuszną dla mnie taktykę. Jeszcze pech chciał, że trafiłem chyba na najbardziej doświadczonych rywali. Chciałem tego finału, a tu kolejna nieudana próba - mówił Wyderka w TVP Sport.
W ostatniej serii taką szansę dostał jeszcze Filip Ostrowski, tu zdecydowanym faworytem był Belg Eliott Crestan. I to on prowadził od początku końca, biegł na własnych zasadach. A za nim podążał Amerykanin Sean Dolan.
Polak zaś zupełnie niepotrzebne próbował przepychać się z Handalem Robanem z Saint Vincent i Grenadynów. Gubił rytm, trzymał się krawężnika, był tam zamknięty. A później odbił się od Dolana.
Zupełnie inaczej pobiegł Chorwat Marino Bloudek. Zaatakował z tyłu, wskoczył na drugie miejsce, awansował do finału. Razem z Crestanem.
Ostrowski skończył czwarty, z czasem 1:46.50. O pięć setnych uległ jeszcze Dolanowi.
Stawkę finalistów uzupełnią: Australijczyk Peter Bol i Japończyk Allon Clay.
- 1:44.07 Maciej Wyderka (2026)
- 1:44.30 Maciej Wyderka (2026)
- 1:44.57 Adam Kszczot (2012)
- 1:44.59 Maciej Wyderka (2026)
- 1:44.64 Maciej Wyderka (2026)
- 1:44.68 Filip Ostrowski (2026)
- 1:44.72 Filip Ostrowski (2026)
- 1:44.76 Maciej Wyderka (2026)
- 1:44.78 Paweł Czapiewski (2002)
- 1:44.90 Filip Ostrowski (2026)













