Reklama

Reklama

David Rudisha cudem uniknął śmierci

Dwukrotny mistrz olimpijski i rekordzista świata w biegu na 800 David Rudisha wyszedł bez szwanku z poważnego wypadku samochodowego. Kenijczyk podziękował "wszechmogącemu Bogu za dar życia".

30-letni Rudisha jechał swoim SUV-em na autostradzie Nairobi-Kisumu w Kenii, kiedy pękła opona i samochód zderzył się czołowo z autobusem. Lekkoatleta opublikował na Twitterze zdjęcie zniszczonego pojazdu. Oglądając skutki wypadku, aż trudno uwierzyć, że Rudishy prawie nic się nie stało. Mistrz olimpijski doznał tylko lekkich obrażeń.

"Nic mi nie jest. Dziękuję za modlitwy" - napisał Rudisha.

Do wypadku doszło około 22.30 czasu lokalnego, gdy lekkoatleta jechał do swojego domu w Kilgoris w zachodniej Kenii.

"Rudisha został przewieziony do szpitala w Keroka. Badania wykazały, że nie doznał żadnych złamań i lekarze pozwolili mu wrócić do domu" - powiedział szef lokalnej policji Walter Abondo.

30-letni zawodnik ostatni raz wystartował w maju 2017 w mityngu Diamentowej Ligi w Szanghaju. Od tego czasu mistrz świata z 2012 i 2015 roku ma kłopoty z bólami pleców i mięśniem czworogłowym uda. Podobno rozpoczął lekkie treningi, a jego celem jest obrona tytułu mistrza olimpijskiego w Tokio 2020.

Menedżer Rudishy poinformował niedawno, że lekkoatleta nie wystartuje w mistrzostwach świata w Dausze, które rozpoczną się 27 września, mimo że dostał od organizatorów dziką kartę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL