Daleko za linię 21 metrów. Konrad Bukowiecki czekał trzy długie lata
Aby liczyć się w walce z najlepszymi na świecie, dziś w męskiej kuli trzeba pchać około 22 metry. Aby myśleć o medalu mistrzostw Europy, pewnie trzeba będzie uzyskać 21 metrów. Konrad Bukowiecki miał od dawna z tą ostatnią odległością problem. Aż przyszedł "Mityng Gwiazd na Rynku" w Białymstoku - i wreszcie 29-latek z AZS UWM Olsztyn pokazał mistrzowską formę. Nie tylko dlatego, że posłał kulę na 21.34 m, czego dawno w jego wykonaniu nie widzieliśmy. Cieszy jeszcze coś innego.

Dwa lata temu w Rzymie medal mistrzostw Europy dość niespodziewanie wywalczył Michał Haratyk. Obaj z Bukowieckim nie pchali już wtedy tak daleko, jak w swoich najlepszych czasach, więc tamto trzecie miejsce było miłą niespodzianką. Teraz starszy z naszych kulomiotów stara się wrócić do koła po ciężkich kontuzjach, o których niedawno opowiadał red. Tomaszowi Kalembie z Interii. Raczej wątpliwe, by zdołał bronić tego sukcesu w sierpniu w Birmingham.
Cała nadzieje zostaje więc w Bukowieckim, który też miał sporo problemów w ostatnich trzech latach, co miało wpływ na wyniki. Owszem, zdarzały się niezłe rzuty, rok temu w lutym było 21.32 m w halowych mistrzostwach Polski, a już za moment przyszły wielkie rozczarowania w Apeldoorn i Nankinie. Lato okazało się lepsze, ta zima - po energicznych i udanych przygotowaniach - też już dużo lepsza. Z ósmym miejscem na świecie pod dachem.
A w sierpniu może być dużo lepiej, jeśli podopieczny Ireneusza Bukowieckiego będzie dalej czynił takie postępy. Choć rok temu było przecież podobnie.
Pierwsze 21 metrów Konrada Bukowieckiego w 2026 roku. I to więcej niż raz
Bukowiecki był jedną z polskich gwiazd mityngu w Białymstoku - mającego solidne znacznie w kalendarzu World Athletics. Obok Nigeryjczyka Chukwuebuki Enekwechiego czy kulomiotów, z którymi za 2,5 miesiąca będzie zapewne bił się o medale w Anglii. A mowa o Brytyjczyku Lincolnie, z którym Polak przegrał nieznacznie w Savonie oraz Włochach: Weirze i Ponzio. Patrząc na europejską elitę, brakowało oczywiście Leonardo Fabbriego, ale genialny Włoch - po fatalnej Diamentowej Lidze w Xiamen - zaplanował w niedzielę rewanż w Rabacie.
Bukowiecki zaczął konkurs bardzo solidnie - od 20.57 m. A już w drugiej próbie pchnął kulę na 21.34 m - objął prowadzenie. To jego najlepszy rzut od lutego 2023 roku, gdy w mistrzostwach Polski w toruńskiej hali 21.55 m. To właśnie wtedy doznał kontuzji łokcia, która skomplikowała kolejne miesiące.
Rok temu Konrad wskoczył na podobny poziom w sierpniu - wtedy miał 21.26 m w Białymstoku i 21.33 m w Międzyzdrojach. Niby tylko 1 cm, ale jednak to teraz było dalej.
W trzeciej kolejce Polaka wyprzedził Enekwechi - pchnął 21.39 m. Trzeba przyznać, że 33-latek z Nigerii imponuje formą - w ośmiu z dziewięciu ostatnich konkursów było co najmniej 21 metrów. Ten jeden miał jednak miejsce w najważniejszym momencie - HMŚ w Toruniu.
Bukowiecki dalej pchał daleko - w czwartej kolejce było 21.05 m, w szóstej - 20.85 m. To jego odległości numer dwa i trzy w tym roku. Ostatecznie zajął jednak drugie miejsce.
- 1. Chukwuebuka Enekwechi (Nigeria) - 21.39 m
- 2. Konrad Bukowiecki (Polska) - 21.34 m
- 3. Zane Weir (Włochy) - 21.00 m
- 4. Scott Lincoln (Wielka Brytania) - 20.59 m
- 5. Nick Ponzio (Włochy) - 20.19 m
- 6. Szymon Mazur (Polska) - 19.42 m










![USA wygrywa z Dominikaną w siatkarskiej Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXR8YNXR1SYF9-C401.webp)


