Cztery setne między Swobodą i mistrzynią olimpijską. Jest potwierdzenie ws. rewanżu
Dwa lata temu w Glasgow Ewa Swoboda walczyła o tytuł najszybszej kobiety świata na 60 metrów właśnie z Julien Alfred, przegrała o dwie setne. W sobotę w Toruniu różnica między nimi powiększyła się do czterech setnych, ale to nie mistrzyni olimpijska cieszyła się ze złota. Sprinterka z Saint Lucia wróci jednak do Polski, stoczy tu pojedynek nie tylko ze Swobodą, ale również i aktualną mistrzynią globu z Tokio - Melissą Jefferson-Wooden. Przyszło już potwierdzenie, znamy tę kluczową datę.

W sobotę wieczorem, tuż przed godz. 21.20, w Arenie Toruń wygaszono światła. Finalistki rywalizacji na 60 metrów pojawiały się na bieżni jako gwiazdy najważniejszego biegu dnia. Choć to oczywiście kwestia dyskusyjna, niemniej zawsze na mistrzowskich imprezach medalowe wyścigi w najkrótszych biegach mają specjalną otoczkę. To one wyłaniają najszybszą kobietę i najszybszego mężczyznę świata.
Faworytki w Toruniu były dwie - złota medalistka z 2024 roku z Glasgow Julien Alfred oraz mistrzyni Europy z Apeldoorn - Zaynab Dosso. Obie w tym roku, jako jedyne na świecie, biegały już ten dystans poniżej 7 sekund. Włoszka - w tej samej hali, choć na torze obok. Na piątym, który teraz wylosowała Alfred.
W tym finale Dosso wygrała dość wyraźnie, skoro do stwierdzenia tego faktu nie był potrzebny odczyt zapisu fotofiniszu. Bo od drugiej i trzeciej zawodniczki dzieliły ją trzy setne sekundy. Sama uzyskała czas 7.00.
Srebro wywalczyła ostatecznie Amerykanka Jacious Sears, z czasem 7.03 s. Taki sam miała Alfred, ale finiszowała o... 0.005 sekundy później. Swój rekord sezonu w tym finale wyrównała też Ewa Swoboda, 7.07 s pozwoliło jej zajęć szóste miejsce na świecie. Na kolejny start najszybszej Polki będzie trzeba poczekać kilka miesięcy, zapewne do czerwca. Ale później, już po imprezie sezonu dla Ewy, kibice dostaną prezent.
Kolejne lekkoatletyczne święto w Polsce. Będzie starcie Swobody z mistrzyniami
Swoboda stoczyła dotąd tylko cztery bezpośrednie pojedynki z Alfred - po dwa na 60 metrów (w finałach HMŚ w Glasgow i Toruniu) oraz na 100 m (w finale MŚ w Budapeszcie i półfinale MŚ w Tokio). Zawsze lepsza była zawodniczka z Saint Lucia. O niej głośno zrobiło się w 2024 roku, ale nie tyle po triumfie w halowych MŚ w Szkocji, ale na Stade de France w sierpniu. Bo tam wywalczyła olimpijskie złoto na 100 metrów - najważniejsze trofeum na świecie. Celowała w podwójną koronę, ale na 200 metrów uległa jednak Gabrielle Thomas.
Na jej wyspie, zamieszkiwanej przez niespełna 200 tys. osób, zapanowała euforia, to były pierwsze medale w historii. Premier St. Lucia ustanowił 27 września świętem narodowym, "Dniem Julien Alfred".

We wrześniu zeszłego roku doszło jednak do rewanżu Melissy Jefferson-Wooden - niewysokiej Amerykanki, która w stolicy Francji była gorsza o dwie dziesiąte sekundy. A teraz okazała się lepsza o 23 setne - finiszowała w 10.61 s. Tylko trzy kobiety w historii biegały szybciej. Alfred wywalczyła w Japonii brąz mistrzostw świata, a Jefferson-Wooden dołożyła jeszcze złoto na 200 metrów oraz w sztafecie.
I teraz rzecz najważniejsza: do ich potyczki przed MŚ w Tokio miało dojść cztery tygodnie wcześniej: właśnie w Chorzowie. Alfred się jednak wycofała, zrezygnowała z występów w Europie w Diamentowej Lidze. Amerykanka zaś wyrównała rekord memoriału Kamili Skolimowskiej, uzyskała 10.66 s.
Teraz zaś organizatorzy jednego z największych mityngów na świecie przygotowali dla kibiców kolejną miłą niespodziankę. Z trybun Śląskiego fani królowej sportu będą mogli zobaczyć nie tylko Armanda Duplantisa, ale także i starcie mistrzyni świata z Tokio z mistrzynią olimpijską z Paryża. A obok nich na bieżni pojawi się Ewa Swoboda, które przed kamerą zapowiedziała, że to będzie prawdopodobnie jej ostatni występ w sezonie letnim. Dojdzie do tego 23 sierpnia.













![Boks: Fury - Machmudow. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHH1XPQMXR4A-C401.webp)