Reklama

Reklama

Cztery doby podróży, aby wystartować na mityngu w Oslo

Norweski długodystansowiec Sondre Nordstad Moen podróżował przez cztery doby z Kenii, gdzie przez trzy miesiące czekał na powrót do Europy, aby wystartować 11 czerwca w mityngu lekkoatletycznym w Oslo.

Norweg, który na dystansie 25 000 metrów zaatakuje rekord Europy przyleciał z Nairobi do Amsterdamu samolotem wyczarterowanym przez rząd Holandii, który przywiózł obywateli państw Unii Europejskiej.

Reklama

"Podróż była długa i musiałem najpierw jechać pięć godzin taksówką, aby dostać się z Eldored, gdzie trenowałem, do Nairobi skąd z kolei 11 godzin jechałem autobusem do Mombasy, która jest obecnie jedynym miastem Kenii skąd odlatują samoloty do Europy. Razem z noclegami i do wylądowania w Oslo zajęło mi to cztery doby" - powiedział Moen, który zakończy obowiązkową kwarantannę na trzy godziny przed rozpoczęciem zawodów.

Dodał że największe wrażenie sprawił na nim port lotniczy Shiphool w Amsterdamie - przebywając w Kenii śledziłem przez internet, co się dzieje w Europie w związku z epidemią koronawirusa, lecz to co zobaczyłem po wylądowaniu przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Ten wielki tętniący zwykle życiem port lotniczy sprawiał wrażenie miasta duchów, jak w filmie katastroficznym. Wszystko było zamknięte i widziałem tylko kilka osób z obsługi i dopiero zrozumiałem jak poważna jest ta epidemia".

Z powodu restrykcji wprowadzonych 12 marca przez rząd Norwegii Mityng Bislett Games odbędzie się bez publiczności w restrykcyjnej formule, w której zawodnicy będą startować osobno lub na co drugim torze.

Jego dyrektor, były mistrz Europy w skoku wzwyż (1994) Steinar Hoen nazwał zawody, które w ostatniej chwili zostały uratowane przed odwołaniem "Impossible Games".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje