Reklama

Reklama

Czarna seria na biegach masowych. Kolejna nagła śmierć

Sezon biegowy trwa w najlepsze na całym świecie. Na liniach startu w różnych zakątkach planety każdego weekendu staje tysiące biegaczy amatorów. Choć udział w tego typu imprezie to raczej okazja do całej masy uśmiechów, od czasu do czasu spływają bardzo smutne informacje. Tylko w ostatnich dniach o śmierci uczestników biegu poinformowali organizatorzy zawodów w Nowym Jorku oraz niemieckim Gelsenkirchen.

Coraz więcej osób garnie się do biegania. Choć dyscyplina ta wcale nie jest taka łatwa i wymaga często niemałego wysiłku oraz dużych pokładów dyscypliny, bieganie mimo wszystko jest najprostszą, bo najbardziej dostępną formą ruchu dla przeciętnego człowieka.

Bardzo duże grono biegaczy w sezonie rywalizuje na trasach biegowych. Niektórzy wybierają krótsze dystanse, inni celują w pokaźną liczbę kilometrów, chcąc powalczyć na przykład na maratonie.

Na ogół mimo trudów większość uczestników jest uśmiechnięta, a zewsząd biją endorfiny. Od czasu do czasu spływają jednak smutne informacje od organizatorów zawodów. Tak było choćby w ubiegły weekend, gdy media doniosły o śmierci biegaczy.

Reklama

Śmierć na biegu w Nowym Jorku i Gelsenkirchen

Bardzo niepokojące informacje dotarły ze Stanów Zjednoczonych. W weekend odbywał się tam RBC Brooklyn Półmaraton.

Jeden z uczestników biegu przekroczył linię mety, a następnie stracił przytomność, upadając na chodnik. 30-latek został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł.

Tamtego dnia do szpitala prosto z trasy biegu trafiło 16 osób. Mówi się, że cztery z nich wymagały natychmiastowej opieki. Z pewnością duży wpływ na to miały trudne warunki pogodowe. Chodzi przede wszystkim o dużą wilgotność powietrza. Co trzeba nadmienić, w biegu wzięło udział około 22 tysiące zawodników.

Smutne wieści nadeszły również z maratonu w Gelsenkirchen w Niemczech. Tam z kolei w trakcie rywalizacji zasłabł 19-letni biegacz.

Czytaj też: Caster Semenya o trudach swojej przypadłości. „Myśleli, że mam penisa”  

Młodemu mężczyźnie również błyskawicznie pospieszono z pomocą. Zajęli się nim ratownicy medyczni, którzy przetransportowali go do szpitala. 19-latek niedługo później niestety zmarł.

W tym biegu z kolei udział wzięło siedem tysięcy śmiałków. To nie pierwszy przypadek śmierci na biegu w Zagłębiu Ruhry. Kilka lat temu biegacz również przewrócił się i zmarł. W 2007 roku nieszczęśliwie bieg zakończył natomiast się dla dwóch jego uczestników.

Bieganie nie takie bezpieczne?

Z roku na rok bieganie zyskuje na popularności. Widać to choćby po zatłoczonych miejskich ścieżkach, czy wysypie imprez biegowych, w których można przebierać w każdy weekend. To jasne, że im więcej uczestników tego typu wydarzeń, tym większe ryzyko podobnych zdarzeń.

Większość organizatorów biegów masowych zaleca lub nawet uważa za konieczne przeprowadzenie badań lekarskich, na podstawie których zawodnik jest w stanie stwierdzić, że stan jego zdrowia pozwala mu bezpiecznie pokonać dystans biegu. W tym celu uczestnicy niemal zawsze wypełniają deklarację, w której oświadczają, że nie mają żadnych przeciwwskazań medycznych do udziału w tego typu imprezie.

Czytaj też: Diamentowa Liga w Polsce. Znamy konkurencje, w których wystąpią lekkoatleci  

Choć w gronie tysięcy zjadaczy kilometrów jest spore grono tych, którzy regularnie się badają, niestety są i tacy, którzy ignorują taką konieczność.

Temat bezpieczeństwa biegaczy był już podejmowany wielokrotnie. Są przecież i takie zawody na świecie, przed którymi organizatorzy wymagają stosownych orzeczeń lekarskich.  

Bieganie bieganiem. Zdrowie zdrowiem. Te na szali zawsze będzie ważniejsze.

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL