Reklama

Reklama

Coraz więcej imprez lekkoatletycznych w Polsce, ale do Diamentowej Ligi daleko

W Polsce z roku na rok odbywa się coraz więcej imprez lekkoatletycznych, ale nadal nie ma szans, by w najbliższych latach zorganizować mityng Diamentowej Ligi. Chodzi nie tylko o budżet. "To zamknięty krąg, który nie zmienia się od lat" - uważa menedżer Marcin Rosengarten.

Diamentowa Liga to cykl najbardziej prestiżowych mityngów lekkoatletycznych. Zawody odbywają się na pięciu kontynentach i startują w nich najlepsi. Sam udział jest już często wyróżnieniem.

"Oczywiście co roku mówi się o tym, że któraś z imprez wypadnie i będzie można się wtedy 'bić' o to miejsce w kalendarzu, ale trzeba pamiętać, że to nie World Athletics jest organizatorem, lecz zrzeszenie mityngów, które stworzyły Diamentową Ligę 10 lat temu" - powiedział PAP Rosengarten, organizator największych mityngów w Polsce i menedżer wielu czołowych lekkoatletów.

Reklama

Jak wspomniał, często wcale nie chodzi o pieniądze.

"Ostrawa była swego czasu 'najdroższym' mityngiem na świecie. Cztery razy z rzędu startował tam król sprintu Usain Bolt, do Czech przyjeżdżają największe gwiazdy, a mimo wszystko zawody nigdy nie zostały włączone do Diamentowej Ligi" - wskazał.

Podobnego zdania jest Sebastian Chmara.

"Uważam, że mamy na razie niewielkie szanse, by Diamentowa Liga zagościła w Polsce. Z dwóch powodów. Po pierwsze jest ograniczona liczba tych imprez i nie wydaje mi się, żeby ktoś chciał zrezygnować z ich organizacji. Po drugie - budżet" - powiedział PAP wiceprezes PZLA

Rosengarten dodał, że wiele mityngów ma aspiracje i ambicje, by dołączyć do tego elitarnego grona, ale nie jest to droga łatwa.

"Warunków do spełnienia jest wiele. No i oczywiście trzeba mieć też budżet. Należy mieć świadomość, że przepaść między innymi mityngami a Diamentową Ligą jest taka, jak w piłce nożnej między Ligą Mistrzów a Europy" -  zaznaczył.

Jego zdaniem należy się też zastanowić, czy lepiej jest zorganizować kilka mniejszych zawodów z wcale nie gorszą obsadą, czy jeden, który pochłonie wszystkie fundusze.

"To oczywiście też pytanie o motywacje, możliwości, strategię. Pewnie, gdyby pojawiła się realna szansa organizacji Diamentowej Ligi, to byśmy to wzięli pod uwagę. Na obecną chwilę nie ma jednak takiej możliwości" - podkreślił.

Chmara uważa, że w Polsce już teraz są imprezy, które na poziomie sportowym są czasami nawet lepsze.

"Trzeba jednak pamiętać, że czasami też zwyczajnie nie opłaca się +awansować+ w tourze, bo to wiąże się z wymaganym budżetem, z większymi kosztami. Dlatego też wiele mityngów po prostu rezygnuje z takiego statusu" - nadmienił były wieloboista.

Rosengarten uważa jednak, że Polska jest krajem, który zasługuje na tego typu mityng. Bo właśnie tu organizuje się najwięcej międzynarodowych imprez. W 2021 roku tylko na Stadionie Śląskim odbędą się cztery duże wydarzenia lekkoatletyczne - nieoficjalne mistrzostwa świata sztafet, drużynowe mistrzostwa Europy, Memoriały Janusza Kusocińskiego i Kamili Skolimowskiej. Z kolei Bydgoszcz ponownie będzie gospodarzem Memoriału Ireny Szewińskiej. W kalendarzu jest też kilkanaście mniejszych zawodów, na które również przyjeżdżają zagraniczni zawodnicy.

"To pokazuje, że u nas lekkoatletyka jest ważna. Mamy stadion, gwiazdy i możliwości. Gdyby padła zatem propozycja, by zorganizować Diamentową Ligę, to byśmy się temu przyjrzeli i pewnie się z tym zmierzyli" - przyznał.

Chmara zwrócił jednak też uwagę, że Polska nie jest krajem z dużymi tradycjami w organizacji dużych imprez czy mityngów.

"Ten rynek z roku na rok rośnie, a my nie mamy takich tradycji jak inne kraje. Dopiero dobijamy się do Europy, choć jesteśmy już na pewno bardzo wysoko, jeśli chodzi o poziom sportowy, a organizacyjne już w ogóle nie odstajemy, ale uważam, że szybko do Diamentowej Ligi nie dołączymy" - zakończył Chmara.

mar/ pp/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje