Po dwóch dniach zmagań w Tampere Polska miała w dorobku dwa medale: okraszony rekordem świata złoty autorstwa Huberta Trościanki w 10-boju, ale i brązowy Jakuba Rodziaka w pchnięciu kulą. 18-latek z Orkana Września zaskoczył, bo choć przyjechał do Finlandii z zadaniem powalczenia w tej konkurencji, to jednak jego główną konkurencją jest rzut dyskiem. A tymczasem dwukrotnie bił rekordy życiowe, najpierw w eliminacjach, później w finale. I zdobył złoto.
W sobotę stanął więc w szranki w tej teoretycznie lepszej konkurencji, pokazał duże możliwości już w eliminacjach. Przy czym zaznaczmy - wśród uczestników miał dopiero szósty wynik w tym sezonie. Choć nie zawsze te dalekie odległości z poprzednich tygodni da się przełożyć na takie same w docelowej imprezie.
Polak pokazał jednak wybitne przygotowanie, także mentalne. Nieznacznie lepszy od niego okazał się wyłącznie aktualny wicemistrz świata i lider światowych tabel/.
Fantastyczne rzuty Jakuba Rodziaka w drugiej części konkursu dyskoboli. 18-latek z Wielkopolski wicemistrzem Europy
Polak zaczął od "rzutu na zaliczenie", bo tak trzeba nazwać próbę na 57.34 m. W czwartkowych eliminacjach było jednak ponad cztery metry więcej, tego można było spodziewać się w finale. Tyle że nawet taki rzut wystarczył do trzeciej pozycji, jeszcze po drugiej kolejce.
Kiepsko zaczął największy faworyt, czyli Holender van Daalen. I tak jak wczoraj w kuli, tak i teraz w trzeciej kolejce znacznie się poprawił - 61.15 m dawało mu drugie miejsce i kolejne trzy próby. A za moment inny z faworytów, Węgier Zsombor Dobo poprawił się na 61.89 m. A na podium wciąż był brązowy medalista z rzutu młotem Mico Lampinen, ze swoim 61.56 m z pierwszej kolejki.

Rodziak zaś w drugiej i trzeciej kolejce miał niemierzone próby, spadł na szóste miejsce, później na siódme. Gdy jednak zostało ich tylko ośmiu, zaczął już pokazywać swoje ogromne możliwościi.
Najpierw poprawił się na 60.81 m - to już dawało czwarte miejsce. A później - w piątej serii - pobił rekord życiowy: 62.90 m. Tylko o 28 cm bliżej od Holendra, który nie mógł być niczego pewny.
Rodziak był więc drugi przed ostatnią kolejką, ale musiał uważać na Lampinena i Dobo. Fin nie był już w stanie dal daleko rzucić, Węgier poprawił się na 62.26 m, ale to było za mało. Kamery pokazały Polaka, już się cieszył z sukcesu.
Van Daalena nie przerzucił w ostatniej kolejce, nie wystarczyło koncentracji. Holender zaś zdobył drugi złoty medal w Tampere.
Polska reprezentacja ma więc już w dorobku trzy medale: złoty Huberta Trościanki oraz srebrny i brązowy Jakuba Rodziaka. A w sobotę szansa na kolejne. Największa chyba przy okazji finału na 400 metrów Anastazji Kuś.












