Bukowiecki z rekordem sezonu. Ale co się stało na końcu? Ponad 22 metry Steena
Konrad Bukowiecki w każdych tegorocznych zawodach posyłał kulę za 20. metr. Nie są to może jakieś gigantyczne odległości, wciąż czekamy na 21 metrów, ale do dziś żaden z Europejczyków... nie pchał pod dachem dalej. I to się w Belgradzie zmieniło, mimo że Polak ustanowił rekord sezonu. Ale na prawdziwą "petardę" trzeba było czekać do ostatniej kolejki, choć już bez Bukowieckiego. Bo wtedy kibice w Serbii zobaczyli najdalsze pchnięcie w całym sezonie na świecie, znów pękła granica 22 metrów.

Aby liczyć się w walce o medale w Halowych Mistrzostwach Świata w Toruniu, będzie zapewne trzeba posyłać kulę gdzieś w okolice 22. metra. Czy nieznacznie bliżej, czy może dużo dalej - to się okaże dopiero za miesiąc z okładem. Niektórzy wybitni kulomioci wciąż szlifują formę, Leonardo Fabbri cztery dni pchnął w RPA na 22.05 m, ale na stadionie. I wkrótce zobaczymy, co z tego zostanie na zawody w Europie.
Rok temu w HMP w Toruniu Konrad Bukowiecki uzyskał 21.32 m. Też po serii zawodów, w których nie dorzucał do 21. metra. Teraz czekamy na podobny scenariusz. A mityng w Belgradzie, o złotej randze w kalendarzu World Athletics Indoor Tour, potwierdził, że stabilna forma już jest. Teraz czas na dodanie czegoś więcej.
Mityng World Athletics w Belgradzie. Najdalszy rzut Konrada Bukowieckiego w 2026 roku. Popis Rogera Steena
Bukowiecki znów znalazł się w świetnej stawce, bo do dwóch genialnie pchających ostatnio Amerykanów (Jordan Geist i Roger Steen) dołączył jeszcze ich rodak - Josh Awotunde, brązowy medalista MŚ z Eugene (2022). A był też halowy wicemistrz Europy Wictor Petterson, Nigeryjczyk Chukwuebuka Enekwechi czy znów wicemistrz świata z Tokio Meksykanin Uziel Munoz. A z nim Polak ostatnio dość wyraźnie wygrywał.
Bukowiecki zaczął od próby na 19.69 m, ale w drugiej poprawił się na 20.63 m. To zaś oznaczało czołowe w tym momencie miejsce w stawce, pewność startu po trzeciej kolejce, ale i... rekord sezonu. Poprawił go o 2 centymetry, wcześniej 20.61 m uzyskał w pierwszych zawodach sezonu we Wrocławiu. A później infekcja sprawiła, że musiał odpuścić z treningami.
Jeszcze w trzeciej kolejce Polak pchnął znów ponad 20 metrów (20.27), dwie kolejne spalił. Szóstej już nie dostał, bo w niej rywalizowało tylko trzech najlepszych. Konrad zaś zajmował piątą pozycję. Wyprzedził go jeszcze Petterson, który pchnął na 20.98 i 20.95 m - to najlepsze na dzisiaj wyniki w hali Europejczyków.

W finałowej serii zostali więc: Enekwechi, Geist i Steen. Najlepszy był dziś ten ostatni, do szóstej kolejki przystąpił z wynikiem 21.60 m. Geist miał 21.51 m, a to on przecież w dwóch wcześniejszych mityngach - w Ostrawie i Madrycie pchał 22.04 m. I przewodził liście światowej pod dachem.
Tym razem Geistowi finałowa próba nie wyszła. A Steen uzyskał w niej 22.07 m - i to on jest teraz pierwszy.
Przedostatni "złoty mityng" w kalendarzu World Athletics odbędzie się 19 lutego w Lievin, tam w pchnięciu kulą pojawią się już Leonardo Fabbri i Joe Kovacs. A finał zmagań zaplanowany jest na 22 lutego w Toruniu.













