Siedem medali w mistrzostwach Europy, w tym trzy złote - to wspólny dorobek dwóch naszych najlepszych kulomiotów ostatnich lat. Na stadionie i w hali, bo w tej konkurencji można walczyć także pod dachem. Od 2015 roku obaj stoczyli ponad 120 pojedynków, częściej górą był Haratyk. Ostatni raz - 1 września 2024 roku w Olsztynie, to był mityng kończący sezon.
Konrad wrócił do rywalizacji w sezonie zimowym, Haratyk - już nie. Po sezonie, w którym miał problemy, ale w najważniejszej chwili pchnął niemal 21 metrów i zdobył niespodziewany brąz w ME w Rzymie. Zerwał ścięgno Achillesa, rehabilitacja po takim urazie zabiera niemal cały rok. A gdy już wrócił do treningów i zapowiadał powrót, uszkodził nadgarstek.
Zmarnowane zostały więc kolejne miesiące, tydzień temu Haratyk zdołał jednak wrócić do zmagań. W zawodach w Warszawie było obiecujące 19.51 m - niezłe jak na start po tak długiej przerwie.
Aby znaleźć się w rankingu World Athletics i tą drogą uzyskać szansę na start w Birmingham, Haratyk potrzebuje trzech konkursów, bo dwa zapewniają mu rzymskie ME z 2024 roku. Stąd występ w memoriale Marka Zarychty w Płocku, a za tydzień - w mistrzostwach Polski. Minimum World Athletics wynosi 20.80 m - wypełniło je jedynie dziesięciu zawodników. 20 trafi więc z rankingu. Pozostaje jeszcze pytanie, co PZLA zrobi z warunkiem, który obowiązuje zawodników urodzonych w XX wieku, czyli również Haratyka. Tu wymóg wynosi 20.20 m. A Haratyk go nie osiągnął.
Memoriał Marka Zarychty w Płocku. Kolejna rywalizacja Konrada Bukowieckiego i Michała Haratyka
W Płocku pojawił się Bukowiecki, który po niezłym początku sezonu zaczął pchać już naprawdę daleko. Było choćby 21.34 m w Białymstoku - wynik pozwalający myśleć o medalu w Birmingham. A później pojawiły się problemy z łokciem. Konrad pauzował przez blisko miesiąc, później skorzystał z możliwości rywalizacji w Zagrzebiu i z elitą w Eugene, tu już wyniki były dużo słabsze, nieco ponad 20 metrów. "Przez ostatnie tygodnie tego treningu było zdecydowanie za mało, ból łokcia mocno ograniczył moje przygotowania i musiałem zrezygnować z kilku startów. Dalej nie jest idealnie i odczuwam dosyć duży ból, ale cóż… taki sport" - pisał po zmaganiach w Oregonie.
I sugerował, że czas na trening.

W Płocku miał problem z osiągnięciem nawet tej dwudziestki, kula regularnie spadała za 19. metrem. W piątej serii było już 19.90 m, w szóstej, ostatniej, wreszcie pojawiło się 20.01 m. A to przyklepało zwycięstwo.
34-letni Haratyk pchał nieco bliżej niż tydzień temu w stolicy. Zaczął od 18.77 m, później miał trzy podejścia bez pomiaru, w dwóch ostatnich uzyskał 18.78 i 18.99 m. Co wystarczyło do drugiej pozycji, bo Piotr Goździewicz i Rafał Kownatke mieli jeszcze słabsze wyniki.
Za tydzień mistrzostwa Polski - to one pokażą, jak wygląda forma obu naszych kulomiotów tuż przed mistrzostwami Europy. W historii tych stadionowych obaj zdobyli po 10 medali, przy czym Haratyk siedem złotych i trzy srebrne, Bukowiecki zaś: trzy złote, cztery srebrne i trzy brązowe. Jedynym, który może ich rozdzielić, jest Szymon Mazur.













