Brutalne słowa o Anastazji Kuś i jej mamie. Ujawnia, co dzieje się za kulisami
Słowa dziennikarza TVP Sport Aleksandra Dzięciołowskiego w sprawie Anastazji Kuś brzmią jak głośny alarm. Jego diagnoza brzmi bowiem niepokojąco. Nieprzychylnie ocenia to, w jaki sposób sprinterka buduje otoczkę wokół swojej kariery. Ujawnia też, co dzieje się wewnątrz drużyny. "Anastazja na zgrupowaniach kadry jest sama z mamą. Nie koleguje się z kadrą" - relacjonuje. A to nie wszystko.

Anastazja Kuś ma pierwsze sportowe sukcesy na koncie, w tym srebro halowych mistrzostw świata (2025) w sztafecie 4x400 m. Nie skupia się jednak wyłącznie na lekkoatletyce, lecz także na - jak sama to nazwała - "rozwoju marki osobistej". "To również część naszej pracy. Cały czas buduję tę markę i mam nadzieję, że będzie się to rozwijało coraz lepiej" - mówiła niedawno w "Fakcie".
Rosnąca popularność ma blaski i cienie. Do tych drugich należą negatywne komentarze uderzające w 19-letnią sprinterkę. Ona sama stara się jednak podchodzić do sprawy z dystansem. "Współpracuję z psychologiem sportowym, mam wsparcie najbliższych i dzięki temu dobrze sobie z tym radzę. Czasem też pojawia się zazdrość, zarówno w środowisku sportowym, jak i wśród zwykłych ludzi, ja jednak skupiam się na pozytywach i staram się z każdej sytuacji wyciągać dobre strony" - stwierdziła.
Głos w tym temacie zabiera teraz dziennikarz TVP Sport Aleksander Dzięciołowski. Wyraża przekonanie, że i coraz większa rozpoznawalność i sposób, w jaki Kuś prowadzi media społecznościowe, mogą nieść ze sobą niekoniecznie miłe konsekwencje. "To daje jej dużo pieniędzy, ale też bardzo dużo hejterów" - przekonuje w podcaście Race Pace. A to nie wszystko.
Bolesny cios w Anastazję Kuś. "Na zgrupowaniach jest sama z mamą"
Anastazja Kuś stara się być dość mocno obecna w mediach, co nie za bardzo podoba się Dzięciołowskiemu. "Mam wrażenie, że tam jest większe skupienie na tej medialnej otoczce niż na otoczce sportowej. Uważam, że szkoda" - wyznaje i odnosi się do treści publikowanych przez nastolatkę w sieci. "Nie lubię kariery 'przez pośladki'. Uważam, że to jest płytkie" - ocenia.
Tylko dziś rano Anastazja Kuś zaliczyła - razem z mamą - wizytę w "Pytaniu na śniadanie". Poza tym jej zdjęcia znalazły się też na okładkach magazynów modowych, a na jej profilu w mediach społecznościowych nie brakuje płatnych współprac z obszaru urody i diety.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że mama zajmuje w jej życiu i karierze właściwie frontalne miejsce. To niejako ma rzutować na jej relacje z koleżankami z kadry. "Jak wejdziesz głębiej, to wiesz, że Anastazja na zgrupowaniach kadry jest sama z mamą. Nie koleguje się z kadrą" - twierdzi dziennikarz TVP. "Na każdej sesji treningowej jest mama z telefonem i każde ćwiczenie, każdą sekundę tego ćwiczenia mama uwiecznia i zawsze jest zdjęcie przez pryzmat pośladków Anastazji z delikatnie rozwartymi ustami. Potem dokładnie takie samo zdjęcie wrzuca mama na social media. Uważam, że to jest niesmaczne, po prostu" - dorzuca.
Podczas halowych mistrzostw świata dziewczyny zdobyły srebrny medal w sztafecie. Anastazja wycięła siebie od dziewczyn i wrzuciła tylko swoje zdjęcie. Uważam, że ta dziewczyna trochę błądzi
Temat był podnoszony już przy okazji igrzysk olimpijskich w Paryżu (2024). Iga Baumgart-Witan sygnalizowała, że w trakcie trwania imprezy Anastazja Kuś nie za bardzo integrowała się z koleżankami. "Nie wszystkie się idealnie dogadywałyśmy, ale atmosfera była w porządku. Z naszej grupy odstawała jedynie Anastazja, ale trudno wskazać mi dokładną przyczynę, bo nie mieszkałam z nią w apartamencie. Ona w Paryżu chodziła swoimi ścieżkami, a wolny czas spędzała sama" - tłumaczyła dla WP SportowychFaktow.
Iga mówiła również, że była "bardzo zawiedziona" startem Anastazji, która to zastąpiła ją wtedy na starcie. "Nigdy nie spodziewałam się, że może pobiec aż tak wolno. Byłam wtedy w fatalnej formie, ale uważam, że i tak pobiegłabym od niej szybciej" - wyrzuciła z siebie.
Jakiś czas później sprawę skomentowała sama Kuś. Zapewniła, że ona i Baumgart-Witan wyjaśniły sobie wszystko, a ona skupia się na sobie i to samo radzi pozostałym. "Najlepiej patrzeć na siebie, zamiast poświęcać czas na krytykowanie innych" - ucięła podpytywana przez PAP.
Teraz przygotowuje się do następnych startów. Nadzieje mają prawo być spore, wszak - jak podkreśla Aleksander Dzięciołowski - potencjał w zawodniczce jest ogromny. "Tym bardziej szkoda byłoby, gdyby został zmarnowany przez tę aurę medialną" - stwierdza. Według niego karierę należałoby oprzeć na czymś innym. "Uważam, że najpierw powinien być wynik. Takiego zachowania nie chcę promować" - podsumowuje.











![WTA Rzym: Kiedy Iga Świątek gra z Catherine McNally? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MQVECJHQDKQYP-C401.webp)

![Lech Poznań - Arka Gdynia. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MQHRJCJOT448U-C401.webp)