Brat rekordzisty Polski rzucił za ostatnią linię. Jest medal, nie było radości
Rekordzista Polski w rzucie oszczepem Marcin Krukowski powiedział rok temu, że jeśli to nie on jako pierwszy rzuci w Polsce oszczepem ponad 90 metrów, to zrobi to jego młodszy brat Roch. A ten trzy tygodnie temu skończył 18 lat, był w finale mistrzostw Europy juniorów niemal najmłodszym zawodnikiem. A zarazem i jednym z kandydatów do medalu. W czwartej serii Polak objął prowadzenie, później spadł na trzecie miejsce. By w ostatnim rzucie poprawić rekord życiowy na 76.01 m. I był trochę smutny, do złota zabrakło 29 cm, do srebra - 16.

- Roch miał prawą rękę zadartą do tyłu, jak się urodził. Ułożony był jak do rzutu oszczepem - śmiał się Michał Krukowski, ojciec Marcina i Rocha, a zarazem ich trener, gdy dwa lata temu rozmawiał z nim red. Tomasz Kalemba z Interii. Obu braci dzieli aż 15 lat, młodszy może więc korzystać z doświadczeń starszego. Marcin jest wciąż seniorskim rekordzistą Polski - przed igrzyskami w Tokio posłał oszczep na niemal 90 metrów. Stało się to w Finlandii, w Turku.
A później zapowiedział, że jeśli jemu nie uda się przekroczyć linii 90. metra, to dokona tego jego młodszy brat.
Już trzy lata temu Roch wygrał zmagania w olimpijskim festiwalu młodzieży (EYOF) w Bańskiej Bystrzycy, w zeszłym roku został w tym mieście wicemistrzem Europy do lat 18. Był głównym faworytem, zapowiadał złoto, ale w finale nie wszystko ułożyło się idealnie.
W Tampere, w mistrzostwach Europy do lat 20, był w finałowej trzynastce niemal najmłodszym zawodnikiem. A byłby najmłodszym, gdyby nie protest polskiej reprezentacji dotyczący Aleksandra Wojny, któremu w eliminacjach nie zmierzono ostatniej próby. I został dołączony do finału jako trzynasty.
Fantastyczna rywalizacja medalistów w wąskim finale. Trzy razy ponad 76 metrów. Brązowy medal dla 18-latka z Polski
Wojna nie odegrał jednak większej roli - w najlepszej próbie uzyskał 65.16 m, wystarczyło to do dwunastej pozycji. Co innego Krukowski. Zaczął przeciętnie, od 66.28 m. A później już 72.27 m i zapewniony wąski finał.

A w nim 18-latek już błyszczał. W czwartej kolejce posłał oszczep na 74.65 m, niespodziewanie objął prowadzenie. Przyjechał do Tampere z trzecim wynikiem w stawce, a tu nagle przerzucił Hiszpana Rafaela Mahiquesa (73.77 m w pierwszej serii) i Niemca Oskara Janicke (73.10 m).
I wszyscy się już tylko poprawiali. Faworyt, Mahiques, rzucił 76.30 m - zaczął krzyczeć z radości. A później jeszcze i Niemiec przekroczył ostatnią linię - 76.17 m.
Krukowski zajmował więc trzecie miejsce, gdy w ostatniej serii też rzucił tak daleko. Niemal tak daleko. Pomiatr wskazał 76.01 m - poprawił swój rekord życiowy o 2 cm. I nie cieszył się, był smutny. Chciał wygrać, a dosłownie o centymetry przegrał z Hiszpanem i Niemcem.
Oni jednak kończą wiek juniora, a Polak za rok będzie mógł walczyć w mistrzostwach świata U-20 w Eugene.












