Bolesne wyznanie polskiej lekkoatletki. "Nie jestem w stanie nad tym zapanować"
Maja Słodzińska po przerwie związanej z problemami zdrowotnymi w 2025 roku powróciła do występów na arenie międzynarodowej. Teraz specjalizująca się w skoku wzwyż sportsmenka ujawniła, że choć wznowiła karierę, problemy ze zdrowiem wciąż dają o sobie znać.

Maja Słodzińska mimo młodego wieku ma na swoim koncie naprawdę imponujące sukcesy. 19-latka już jako nastolatka stawała na podium młodzieżowych mistrzostw kraju, osiągając tytuły mistrzyni Polski w różnych kategoriach wiekowych. Sytuacja mocno skomplikowała się jednak w 2024 roku, kiedy młoda sportsmenka musiała zrezygnować ze startów w zawodach z powodu dyskopatii. Wówczas lekkoatletka zdecydowała się na nietypowy krok i... zgłosiła się do programu "Top Model". Nasza reprezentantka nie mogła jednak przewidzieć, że nie wszystkim spodoba się to posunięcie.
Jedni zachwycali się tym, że nastolatka karierę sportsmenki chce łączyć z modellingiem, inni ostro krytykowali ją, a nawet... oskarżali o symulowanie problemów ze zdrowiem, by wziąć udział w popularnym show TVN-u.
W sezonie 2025 Słodzińska powróciła do sportowej rywalizacji, a w sierpniu sięgnęła po brązowy medal na mistrzostwach Polski seniorów. 19-latka osiągnęła wynik 1.79m, a lepsze od niej okazały się jedynie Maria Żodzik (1.87m) i Wiktoria Miąso (1.85m).
Choć wydawało się, że w życiu Słodzińskiej wszystko wróciło do "normy", 19-latka zdecydowała się teraz na bolesne wyznanie. Jak ujawniła, od momentu udziału w "Top Model" jej życie zmieniło się bezpowrotnie. Nasza reprezentantka ujawniła, że mierzy się z problemami zdrowotnymi.
"Po "Top Model" miałam do podpisania umowę z agencją modelingową z Paryża. Obecnie nie mam wymiarów top modelki, (...). To przykra sprawa, bo jeszcze niedawno przy wzroście 1,84 m ważyłam poniżej 60 kilogramów. Taka właśnie spodobałam się jurorom. Teraz jednak dorosłam, zmieniły się kwestie hormonalne i nie jestem w stanie nad wszystkim zapanować. Obecnie niestety ciągle ważę za dużo na skok wzwyż. Zrzucam wagę na zawody, ale potem znów jej nabieram. Niestety mam bardzo silne bóle miesiączkowe, tak mocne, że często mdleję. Zaczęłam kurację lekami hormonalnymi i możliwe, że znów przytyję. To pomijany temat, ale niestety ma duży wpływ na wyniki" - oznajmiła.
Maja nie ukrywa, że największym problemem na ten moment jest dyskopatia, przez którą lekkoatletyka straciła cały sezon 2024. "Wiadomość o kontuzji, i to jeszcze tak poważnej, to był dla mnie prawdziwy dramat. Przepłakałam wiele nocy, a mój świat praktycznie z dnia na dzień runął. Zdarzały się dni, w których miałam problemy, by normalnie wstać z łóżka. Nie mogłam się schylać, klękać. A ja miałam przecież wtedy 17 lat. Przerwa w treningach trwała osiem miesięcy. To był jednak dopiero początek problemów. Dzisiaj mogę mówić, że ten uraz - poza minusami - miał także wiele plusów. (...) Nadal zmagam się z dyskopatią, czyli poważnym schorzeniem kręgosłupa. Nauczyłam się, jak wstawać z łóżka, by mnie nie bolało. Sporo spaceruję machając dość obszernie rękoma. To o dziwo pomaga" - wyznała.











